fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Lipiński: PiS nie ma kontaktów z klubami kibiców

Adam Lipiński
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Nie rozmawiamy z klubami kibiców – mówi wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości Adam Lipiński
Czy kluby kibiców wesprą PiS, tak jak wcześniej zrobiły to kluby "Gazety Polskiej"?
Adam Lipiński, wiceprezes PiS: Nic o tym nie wiem. Nie prowadzimy żadnych rozmów ani nie mamy kontaktów z klubami kibiców. To jest ruch dość żywiołowy. Ich zachowania chyba nie wpisują się w grę polityczną.
To naiwność czy hipokryzja z pana strony?
Dlaczego naiwność albo hipokryzja?
Przecież widać, co się dzieje. Kibice występują z antyrządowymi hasłami. Zaczęło się to przed zamknięciem tych dwóch stadionów.
Nawet słyszałem i widziałem takie transparenty. Każde środowisko może mieć jakieś poglądy, ale co to ma wspólnego z wielką polityką?
Jarosław Kaczyński skrytykował w weekend decyzję rządu o zamknięciu stadionów.
Mamy prawo oceniać to, co robią wojewodowie. A rozmów z kibicami, liderami klubów piłkarskich, nie bardzo sobie wyobrażam. Podejrzewam zresztą, że jest tam duże zróżnicowanie sympatii politycznych. To nie jest zorganizowana ideologicznie grupa.
Tak było do tej pory. Ale po wojnie, którą wydał kibolom, a pośrednio też zwykłym kibicom, premier to się może zmienić. PiS to wykorzysta?
Gdy administracja rządowa podejmuje decyzje, z którymi się nie zgadzamy, uderzające w jakieś grupy czy środowiska, to oczywiście może mieć wpływ na politykę. Nie znaczy to jednak, że jest to element taktyki PiS. Ani nie podkręcaliśmy tych środowisk, ani nie formułowaliśmy w stosunku do nich jakichś postulatów. Nie jesteśmy aktywną stroną w tym sporze. Uważamy tylko decyzję o zamykaniu stadionów za niewłaściwą.
Słyszał pan określenie "galopujący PiS"?
Galopujący? Jak rozumiem, w sensie sondażowym.
Nie. W sensie strategii działania. Gdzie tak galopujecie?
PiS jest największą partią opozycyjną. W wielu sondażach zbliżamy się z poparciem do PO. Jesteśmy bardzo aktywni politycznie, zważywszy, że weszliśmy w rok wyborczy. Zresztą takie są oczekiwania.
Czyje oczekiwania?
 
Przede wszystkim naszych zwolenników. Chcemy podsumować rządy PO – PSL, przedstawiać własne oferty polityczne. I pod tym względem jesteśmy galopujący. Od kilkunastu tygodni jesteśmy bardzo aktywni.
W sprawie katastrofy Tu-154?
Też. Oczekujemy prawdy o katastrofie smoleńskiej. I koniec, kropka. Ale to nie jest tak, że jesteśmy aktywni wyłącznie w tej sprawie.
To jak jest?
Istnieje oczywiście próba narzucenia opinii publicznej poglądu, że jesteśmy partią#<\f>jednego tematu. Byliśmy w to wciągani już jako Porozumienie Centrum na początku lat 90. Wtedy chodziło o dekomunizację. Dziś ów syndrom partii jednego tematu miałby dotyczyć katastrofy.
Ale dzisiaj, gdy słyszę, że PiS coś mówi, to wiem, że mówi o katastrofie smoleńskiej.
To nie widzi pani, że mamy czasami dziennie nawet trzy konferencje prasowe, gdzie prezentujemy nasze inicjatywy ustawodawcze i postulaty programowe?
Jako jedyni np. w ostatnich wyborach samorządowych mieliśmy program, duży, przemyślany. Tylko nikt nie chciał z nami na te tematy rozmawiać. Bo nasi konkurenci takiego programu nie mieli.
Nie jest tak, że ton nadaje Antoni Macierewicz, szef zespołu smoleńskiego?
Sprawa smoleńska wywołuje, bo musi wywoływać, dużo emocji. To największa tragedia Polski po 1945 r. Ostatnio przygotowaliśmy poważny dokument – raport o stanie państwa. Natomiast w tym raporcie został zauważony tylko jeden niewielki fragment – o Ruchu Autonomii Śląska.
Jak pan to tłumaczy?
Polega to, jak się wydaje, na tym, że gdy robimy coś poważnego, to dziennikarze, m.in. TVN 24, od świtu zaczynają formatować opinię publiczną, w tym innych dziennikarzy, suflującą interpretację tego wydarzenia. I tylko niewielu dziennikarzy ma odwagę czy ochotę wyrwać się z tej konwencji.
Czyli TVN jest od PiS skuteczniejszy? Inni was formatują, a wy na to się godzicie?
Tu nie chodzi o większą skuteczność czy godzenie się na coś. Taka jest rzeczywistość i musimy z tym żyć. To problem większości partii prawicowych w Europie – wynika z dominacji myślenia lewicowo-liberalnego w środowiskach dziennikarskich.
Musicie z tym żyć, czyli PiS godzi się na bycie na zawsze w opozycji?
Dlaczego w opozycji? Już rządziliśmy, choć niewielu publicystów się tego spodziewało. I patrząc na sondaże, nie jest wykluczone, że najbliższe wybory wygramy i będziemy mogli rządzić samodzielnie. Nie przesadzałbym z dramatyzacją sytuacji PiS. Choć wielu dziennikarzy jest nam bardzo nieprzychylnych...
Ale dziennikarze nie są od tego, by być przychylni lub nie?
Oczywiście, ale mają takie, a nie inne sympatie. Zwłaszcza właściciele mediów mają sympatie i interesy. To banał.
Może teraz sytuacja PiS się poprawi: właściciel TVN 24, czyli ITI, jest też właścicielem Legii, którą dotknęły ostatnie decyzje rządu.
Chciałbym, żeby sytuacja PiS się poprawiła.
Jeśli PiS wygra, to z kim zawiążecie koalicję? Z SLD?
Koalicja z Leszkiem Millerem to przecież aberracja.
To PiS odmówi wtedy misji stworzenia rządu?
Z SLD na pewno. Ale zobaczymy, jakie będą inne możliwości. Scena politycznamoże w tym czasie ulec dekompozycji. Na pewno rząd mniejszościowy firmowany przez PiS nie wchodzi w grę.
A może jest tak, że mówienie przed wyborami o możliwej koalicji PiS z SLD byłoby samobójstwem dla obu partii?
Jak pani sobie wyobraża taką koalicję? Przecież mamy różnice poglądów niemal na każdy temat.
W razie czego przypomnę to panu w listopadzie.
Proszę bardzo.
—rozmawiała Małgorzata Subotić
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA