fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sylwetki

Dlaczego zapraszamy na zajęcia przestępców

Richard Shreve, profesor etyki biznesu w Tuck School of Business
Od kiedy przestępcy w białych kołnierzykach uczestniczą w pana zajęciach?
Richard Shreve: Tak naprawdę nie są to typowe zajęcia, ale specjalne wieczorne wydarzenie nazywane rozmowami przy ognisku. Po raz pierwszy zorganizowaliśmy je w 2002 roku. Od tego czasu przegotowaliśmy już osiem takich spotkań.
Skąd pomysł zapraszania takich ludzi na uczelnię?
Nie chodzi o to, by odwieść słuchaczy od przestępstwa,bo nasi studenci to ludzie o wysokim morale, ale by im pokazać, gdzie mogą popełnić błąd. Zdaję sobie sprawę, że ten pomysł może wydać się kontrowersyjny.  Czasem studenci pytają, czy chcemy ich wystraszyć. Ryzykujemy też, że możemy wzmocnić przeświadczenie, że w biznesie jest wielu kryminalistów.
Chyba nawet i bez tego wizerunek finansistów i bankierów nie jest po kryzysie finansowym najlepszy.
Jednak z mojego doświadczenia – a przez długie lata byłem bankierem inwestycyjnym – wynika, że w biznesie większość ludzi to porządne, uczciwe osoby. Owszem, czytamy w gazetach o oszustach, ale nie jest to masowa skala. Dlatego spotkania z przestępcą organizujemy raz w roku. Dużo częściej organizujemy spotkania z inspirującymi liderami biznesu, którzy mają wysokie standardy moralności i zarządzania.Tym niemniej spotkania z przestępcami są bardzo popularne.
A czy trudno jest znaleźć przestępców chętnych do spotkań ze studentami?
Najpierw robi się coś na granicy prawa, a potem krok po kroku się ją przekracza
Nie mamy z tym problemów. Współpracujemy z byłym prokuratorem federalnym, który teraz wykłada na studiach prawniczych, ale w swej karierze wysłał sporo oszustów za kratki i nadal ma z nimi kontakt. W poprzednich spotkaniach często brał udział i przestępca, który wyszedł już z więzienia, i prokurator, który go tam wysłał. Większość ludzi, których zapraszamy, przyjeżdża jako ochotnicy. Zdają sobie sprawę, że popełnili błąd, i starają się innych odwieść od takich działań. Jest oczywiście trochę osób, które z takich wystąpień zrobiły biznes. Działa nawet specjalna firma, która w ofercie zawodowych mówców ma grupę przestępców w białych kołnierzykach. Zapraszają ich kancelarie prawne, firmy audytorskie, którym takie wykłady „praktyków" mogą pomóc wykryć oszustwa. Jednak w naszych spotkaniach nie o to chodzi.
Czy przestępcy się kajają? O ile wiem z relacji mediów, zwykle szukają winnych dookoła.
Czasem widzimy to też na naszych spotkaniach. W prawie znany jest termin trójkąta oszustw, który tworzą: okazja, presja, racjonalizacja. Ten, kto dokonuje defraudacji, zwykle najpierw dostrzega ku temu okazję. I początkowo robi coś na granicy prawa, a potem krok po kroku ją przekracza. Poza tym zwykle jest powód, by z okazji do przestępstwa skorzystać, np. potrzebne są pieniądze na leczenie, na mieszkanie. Na koniec jest racjonalizacja przestępstwa – oszust musi sam siebie przekonać, że to, co zrobił, było słuszne. Czasem, kiedy rozmawiamy z przestępcami, oni mocno trzymają się tej racjonalizacji, argumentując np., że szef kradł pieniądze.
Jak reagują studenci?
Najczęściej ze współczuciem, tym bardziej że niektórzy oszuści są pełni skruchy i wyrzutów sumienia. Pamiętam małżeństwo skazane na karę więzienia za wspólnie popełnioną defraudację. Żona opowiadała ze łzami w oczach, jak musieli najpierw odwieźć dzieci na lotnisko, by wysłać je do rodziny w innym mieście. Potem mąż wspominał, jak wynajął samochód i zawiózł do więzienia żonę, a następnie wziął taksówkę, by pojechać do swojego więzienia.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA