fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

13 głodzonych, chorych koni, uratowanych w Cholewach

Jeden z niedożywionych koni
PdZ/Viva
Wychudzone, zawszone, z urazami kończyn - w takim stanie były konie z gospodarstwa w Cholewach (gmina Błonie). 13 zwierząt uratowano od śmierci
Od kilku lat władze gminy Błonie i Powiatowy Inspektorat Weterynarii otrzymywały sygnały o tragicznym stanie zwierząt i ich głodzeniu.  Jak donosili świadkowie, konie z głodu miały jeść korę drzew i deski, z których wykonana jest prowizoryczna stajnia. Właściciel gospodarstwa odmawiał przyjęcia pomocy. Coraz częściej pojawiały się informacje o martwych koniach na jego posesji.
W minioną sobotę w gospodarstwie pojawili się inspektorzy „Pogotowia dla Zwierząt" i przedstawiciele Fundacji „Viva" oraz dwaj lekarze weterynarii, którzy na zlecenie organizacji prozwierzęcych ocenili stan 20  znajdujących się w gospodarstwie koni.
Początkowo inspektorzy nie mogli wejść na teren gospodarstwa, mimo że to oni zgłosili zawiadomienie o przestępstwie i żądali asysty od policji. Oficer dyżurny policji z Błonia poinformował, że wejścia na posesję zabrania powiatowy lekarz weterynarii. Pomogła interwencja w prokuraturze.
- Zwierzęta, które zastano na miejscu, były w złej kondycji. Były zawszone. Stan zwierząt zmusił nas do natychmiastowego odebrania większości koni, bo ich dalsze przebywanie u właściciela zagrażało ich życiu. Dowodem na to  jest niedawna kilkudniowa agonia i śmierć klaczy i wiele podobnych przypadków w ciągu ostatnich lat. Wraz z lekarzem weterynarii dokonywałem oględzin wszystkich zwierząt, dla wielu z nich pomoc nadeszła w ostatniej chwili – mówi Grzegorz Bielawski z „Pogotowia dla Zwierząt".
Właściciel dobrowolnie wydał 13 koni, siedem pozostało w gospodarstwie. O dalszym losie zwierząt zadecyduje sąd.
Podczas oględzin terenu i stajni potwierdzono większość zarzutów stawianych wcześniej właścicielowi. - Zwierzęta nie miały dostępu do wody, nie było odpowiednich zapasów pożywienia. Wiele koni miało zwyrodnienia: blokujące się stawy kolanowe, miękkie pęciny, zanik mięśni. Wszystkie były maksymalnie wychudzone. - Jest to wynik niedożywienia i długotrwałego głodu – mówi Krystyna Kukawska, inspektor ds. koni w „Pogotowiu dla Zwierząt".
- Sytuacja, jaką zastaliśmy, trwa od lat i powtarza się każdej wiosny. Po zimie konie w Cholewach są zagłodzone, dochodzi do śmierci części z nich, a mimo to władze nie podejmują działań, do których zobowiązuje je prawo – mówi Cezary Wyszyński z Viva! Akcja Dla Zwierząt
Odebrane Andrzejowi W. konie są w ciężkim stanie, ale jest nadzieja, że dzięki fachowej opiece ich życie zostanie ocalone.
Osoby, które kilka dni temu zaalarmowały media i organizacje zajmujące się ochroną zwierząt – okoliczni mieszkańcy i turyści - nie kryli radości. - Sygnalizujemy problem od siedmiu lat, ale do tej pory był zamiatany pod dywan. Cieszymy się, że większość zwierząt jest już bezpieczna, pozostałe też powinny trafić w inne miejsce – mówi Rafał Połeć, sąsiad.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA