Kraj

Donald Tusk: Dziękuję, panie profesorze Władysław Bartoszewski: Nie będę milczał

Tajną bronią Platformy nie byli Radosław Sikorski ani Bogdan Borusewicz. Okazał się nim Władysław Bartoszewski – uważają specjaliści
Koalicja PO – PSL, jeśli powstanie,będzie wielkim triumfem Władysława Bartoszewskiego.Przemawiając 2 października do studentów SGGW, powiedział, że jedyne dwie partie, na które im wolno głosować, to PO i PSL. Teraz te partie najprawdopodobniej stworzą wspólny rząd. Donald Tusk w swoim pierwszym przemówieniu po ogłoszeniu wyników z imienia i nazwiska podziękował tylko Bartoszewskiemu.
– Mogę panu, panie profesorze, uczciwie zameldować: przyzwoitość po raz kolejny się opłaca i wygrała – mówił. I dodał: – Panie profesorze, najpiękniejszy polski życiorys, najpiękniejsza polska biografia, stała się świadectwem naszych najlepszych intencji, naszej dobrej energii. To pan pokazał Polakom i tym najmłodszym, i ich rodzicom i dziadkom, że można w tym czasie być przyzwoitym. – Nie narzekam – odpowiada „Rz” pytany o samopoczucie po wyborach prof. Władysław Bartoszewski. – Teraz będę wnikliwie obserwował, jak PO będzie działać na rzecz państwa i społeczeństwa. Niech liderzy tej partii nie liczą, że jeśli coś mi się nie spodoba, to będę milczał – zapowiada profesor. Bartoszewski bardzo mocno zaangażował się w kampanię. Jednoznacznie deklarował swoje poparcie dla PO.
Stanął nawet na czele komitetu honorowego skupiającego znane postacie ze świata kultury, sportu i polityki. Kilkakrotnie pojawiał się na wiecach wyborczych Platformy, na których nie przebierał w słowach. Najostrzejszych użył 30 września w Krakowie. – Polska potrzebuje rządu, a nie nierządu. Nie wierzmy frustratom i dewiantom politycznym, którzy swoje kompleksy odreagowują na narodzie – grzmiał były szef MSZ. – Mam 85 lat i chcę umrzeć w kraju wolnym i stabilnym. Ja kategorycznie wypraszam sobie rządzenie Polską przez niekompetentnych ludzi, działaczy partyjnych, niekompetentnych dyplomatołków – mówił Bartoszewski. Wtedy działacze PO zgotowali mu owację na stojąco. Kilka dni przed wyborami stwierdził, że jeśli zwycięży PiS, to wyjedzie z kraju. – Rozważałem to, bo chcę umrzeć w kraju demokratycznym – mówi profesor. – Niestety, Polska była na najlepszej drodze, by stać się Słowacją z czasów Mecziara – dodaje. – Jeśli w Polsce rządzili czerwoni i robili to źle, to było mi to obojętne. Natomiast jeśli rządziła formacja określająca się jako prawicowa i robiła to fatalnie, to już nie mogłem pozostać obojętnym – tłumaczy swoje zaangażowanie w kampanię PO profesor. Specjaliści ds. marketingu politycznego są zgodni. Pojawienie się prof. Bartoszewskiego w kampanii było wielkim sukcesem PO. – To był sygnał dla wyborców umiarkowanych, często starszych, dla których jest on autorytetem, że warto poprzeć tę partię – mówi socjolog Jarosław Flis. – PiS nie pomogły krytyczne uwagi pod adresem Bartoszewskiego wygłaszane przez premiera w debatach. – Pojawienie się profesora w tej gonitwie na autorytety pomogło stworzyć przekonanie, że ludzie wybitni popierają PO. To partii Donalda Tuska na pewno nie zaszkodziło – uważa Eryk Mistewicz, specjalista od wizerunku.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL