Świat

Przeciwnicy Putina wiecują w Internecie

Przeciwko wiernopoddańczemu listowi do prezydenta kraju zaprotestować można tylko w publikowanym w sieci blogu
Rządowa „Rossijskaja Gazieta” zablokowała możliwość komentowaniana swoich stronach internetowych listu działaczy kultury do prezydenta Putina, w którym proszono go o pozostanie na trzecią kadencję. Powód? Blogerzy. Rządowy dziennik dostaje codziennie dziesiątki listów od oburzonych artystów, którzy żądają sprostowania zawartej w liście do prezydenta informacji.
Taką nazwę nosi akcja rozrastająca się w rosyjskim Internecie. Zaczęło się od publikacji 16 października w „Rossijskoj Gazietie” apelu do prezydenta Władimira Putina. W podpisanym czterema nazwiskami – między innymi słynnego reżysera filmowego Nikity Michałkowa i znanego rzeźbiarza Zuraba Ceretelego – liście do głowy państwa w imieniu „ponad 65 tysięcy malarzy, plastyków, grafików, artystów teatru, sztuki ludowej” autorzy błagali prezydenta o pozostanie na trzecią kadencję. List został opublikowany na dwa dni przed telewizyjnym spotkaniem Putina z narodem. Występując w telewizji, prezydent potwierdził jednak wierność wcześniej danemu słowu i oznajmił, że w przyszłym roku jego miejsce zajmie ktoś inny.Trzy dni po publikacji w „Rossijskoj Gazietie” treścią apelu do Putina oburzył się pisarz i scenarzysta Oleg Kozyriew. „Twierdzą, że napisali list w imieniu wszystkich przedstawicieli zawodów twórczych w Rosji. Ja – Oleg Kozyriew – scenarzysta i pisarz, nie zezwoliłem im na występowanie w swoim imieniu” – zaprotestował w liście do redaktora naczelnego. Jego kopię zamieścił w prywatnym blogu. Jeszcze tego samego dnia za jego przykładem z żądaniami sprostowania wystąpiło kilkudziesięciu blogerów. W miniony weekend inicjatywa przybrała już rozmiary lawiny. Nastroje w rosyjskim Internecie są jednak dokładną odwrotnością tych, które są właściwe dla większości społeczeństwa.Gdyby głosowanie do rosyjskiej Dumy odbywało się wśród internautów, partia Władimira Putina musiałaby walczyć o przekroczenie progu wyborczego. Tak wynika ze statystyki gry „Wprowadź swojego posła do Dumy”, cieszącej się popularnością wśród „zatroskanych politycznie” (określenie autora gry) użytkowników sieci. Gdyby posłów do Dumy wybierali internauci, partia Putina zapewne nie przekroczyłaby progu wyborczego Reguły są proste. Zaznacza się ulubioną partię (gra uwzględnia ugrupowania, które startują w wyborach) i strzela figurkami jej kandydatów w kierunku przemieszczającego się gmachu Dumy. Każde trafienie to głos dla partii, którą się popiera. Już w pierwszych godzinach od pojawienia się gry w sieci priorytety graczy stały się oczywiste. Siedmioprocentowy próg wyborczy przekraczały opozycyjne ugrupowania: Sojusz Sił Prawicy, Jabłoko, liberalna Siła Obywatelska, Agrarna Partia Rosji oraz Partia Zielonych. Putinowska Jedna Rosja została outsiderem. Sondaże prognozują tymczasem, że w grudniowych wyborach do Dumy miażdżące zwycięstwo odniesie właśnie Jedna Rosja. Partie ulubione przez internautów nie pokonają zaś nawet progu wyborczego. – Parlament nie jest miejscem do dyskusji! – oznajmił na początku kadencji obecnej Dumy jej przewodniczący i lider Jednej Rosji Borys Gryzłow. Od tamtej pory gorących debat (w poprzednich kadencjach dochodziło nawet do rękoczynów) – w Dumie rzeczywiście nie ma. Ale nie tylko tam. – Gwałtownie skurczyła się liczba mediów, które pozwalają sobie na demonstrację opinii sprzecznych z oficjalnymi – zauważa profesor politologii Jurij Czernysow. Dowodzi, że wywołało to ucieczkę „ludzi potrafiących myśleć krytycznie” z tradycyjnej przestrzeni informacyjnej do Internetu, zwłaszcza do blogów. Blogosfera to najbardziej dynamicznie rozwijający się segment w rosyjskojęzycznym Internecie. W ciągu ostatniego półrocza liczba prywatnych dzienników sieciowych wzrosła o 74 proc.Według Antona Nosika, szefa służby blogów spółki SUP zarządzającej cyrylicznym segmentem popularnego serwisu LiveJournal. com (LJ), za pomocą blogów coraz częściej starają się dotrzeć do społeczeństwa także politycy. Obecnie w LJ można znaleźć blogi aż ośmiu z 40 kandydatów wchodzących do pierwszych trójek na listach partii, które startują w wyborach do Dumy. Jeszcze jeden – znany populista i nacjonalista Władimir Żyrinowski – prowadzi blog na portalu Mail. ru.– Jeśli się przyjrzymy tym politykom, to zauważymy, że większość z nich ma poważne problemy z dostępem do tradycyjnych mediów – mówi „Rzeczpospolitej” Anton Nosik. LJ (właśnie jego użytkownicy zainicjowali flash mob przeciwko apelowi o trzecią kadencję Putina) to najbardziej upolityczniony serwis blogowy w rosyjskim Internecie.– Są tu najważniejsi eksperci, dziennikarze i redaktorzy największych redakcji – opowiada „Rzeczpospolitej” Maksim Kononienko, prekursor rosyjskiego blogowania i autor kultowego już cyklu dowcipów o prezydencie Putinie (jego adres to: www.vladimir.vladimirovich.ru).Akcja protestu przeciwko listowi w „Rossijskoj Gazietie” jest jednym z przykładów tego, jak zepchnięte do Internetu rosyjskie społeczeństwo obywatelskie próbuje wpłynąć na bieg wydarzeń w kraju. WWW - Wyniki internetowych wyborów do Dumy: http://oleg-kozyrev.livejournal.com/727201.html
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL