fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Katastrofa smoleńska

Oficjalne obchody rocznicy smoleńskiej

Prezydent Bronisław Komorowski mówił na Powązkach, że najpiękniejszym pomnikiem ofiar byłby „pomnik wspólnoty”
Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Podczas oficjalnych uroczystości modlili się biskupi, prezydent, premier i rodziny ofiar
O 8.41 – dokładnie rok od katastrofy smoleńskiej – prezydent Bronisław Komorowski, premier Donald Tusk oraz marszałkowie Sejmu i Senatu złożyli wczoraj kwiaty i zapalili znicze przed tablicą upamiętniającą ofiary katastrofy w katedrze polowej Wojska Polskiego w Warszawie. Tak zaczęły się oficjalne obchody rocznicy tragedii.

Modlitwy rodzin

Bliscy ofiar katastrofy modlili się już wcześniej. O godz. 7 rozpoczęło się dla nich nabożeństwo ekumeniczne na lotnisku Okęcie. Stąd rok wcześniej o 7.27 wystartował samolot Tu-154M z 96 osobami na pokładzie. Nie wziął w nim udziału brat zmarłego prezydenta, prezes PiS Jarosław Kaczyński.
Jak przebiegał 10 kwietnia w Polsce? Przeczytaj dokładną relację na rp.pl/Smolensk
Marta Kaczyńska, córka zmarłej pary prezydenckiej, była w Krakowie na Wawelu. Ok. 8 odwiedziła grób rodziców w krypcie katedry. O 9.47 dzwon Zygmunt wezwał na mszę św. o 10. – Niech nas zespoli wspólna modlitwa – mówił podczas mszy kardynał Stanisław Dziwisz. Zapewnił, że w krypcie katedry pochowano parę prezydencką i zawieszono tablicę upamiętniającą wszystkie ofiary katastrofy „z potrzeby serca i z obowiązku zachowania szczególnej pamięci o tych tragicznie zmarłych, nie kierując się żadną inną racją, tym bardziej racją polityczną". – Wobec głębi takiego wydarzenia wszystkie inne racje, uprzedzenia i niechęci powinny zamilknąć – mówił.
W mszy oprócz Marty Kaczyńskiej uczestniczyli członkowie rodzin zmarłych w katastrofie: Ewy Bąkowskiej, o. Józefa Jońca, Andrzeja Kremera, gen. Bronisława Kwiatkowskiego, Andrzeja Przewoźnika i Wiesława Wody. Razem z nimi modlili się Sandra i Nikoloz Saakaszwili, żona i ojciec prezydenta Gruzji.

Refleksja przy grobach

W niedzielny poranek prezydent, premier, przewodniczący PE Jerzy Buzek, marszałkowie Sejmu i Senatu złożyli wieńce również w Sejmie przed tablicą poświęconą pamięci parlamentarzystów, którzy zginęli w Smoleńsku. Potem pojechali na Powązki. W uroczystościach przed tamtejszym pomnikiem ofiar katastrofy wzięło udział ok. 2 tys. osób, m.in. bliscy ofiar.
– 10 kwietnia 2010 r. runął nasz świat, zastygł czas. W naszych domach na zawsze zostanie puste miejsce przy stole, a na cmentarzu grób z zapalonym światełkiem. Przed nami zaś pytanie, jak ślady naszych bliskich zapiszą się w pamięci żyjących – mówiła Jolanta Przewoźnik, wdowa po sekretarzu Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.
Odczytano nazwiska 96 ofiar, ich pamięć uczczono minutą ciszy, żołnierskimi salwami i ekumeniczną modlitwą prowadzoną przez duchownych kilku wyznań, m.in. recytacją wersetu Koranu. Prezydent mówił, że najpiękniejszym pomnikiem ofiar byłby „pomnik wspólnoty". Ale tej nie było. Nawet na cmentarzu dały się odczuć polityczne podziały.
– Prezydent mówi tak, jak wypada, ale to nie jest prawdziwe, takie od serca – komentowali uczestnicy uroczystości stojący z tyłu tłumów wokół drewnianego krzyża. Ktoś rozdawał pocztówki z wizerunkiem Lecha i Marii Kaczyńskich z sugestią: – Proszę pomodlić się za tych męczenników.
Na Powązkach nie pojawili się przedstawiciele wszystkich rodzin. Część wolała indywidualną wizytę przy grobie najbliższej osoby.
– Dziś uczestniczyliśmy w uro-czystości przy pomniku. Ale my przy grobach jesteśmy często. Dla nas ten rok minął pod znakiem rozpamiętywania i wspominania tego, co było najlepsze w naszych bliskich. Wciąż nie potrafię jednak odpowiedzieć na to jedno pytanie, dlaczego te osoby zginęły. Dlaczego zginęła moja siostra – mówiła Małgorzata Posadzka, siostra Izabeli Tomaszewskiej, najbliższej współpracowniczki Marii Kaczyńskiej.
Dopiero po zakończeniu oficjalnej części wieńce złożyły PSL i SLD, a gdy tłum na Powązkach się przerzedził, pod pomnik podeszła także delegacja PiS.

Nycz: trudny rok

Prymas Polski abp Józef Kowalczyk modlił się za ojczyznę, ofiary i ich rodziny w Gnieźnie: – Dziś, po upływie roku od tamtych tragicznych wydarzeń, gromadzimy się tu na wspólnej modlitwie, kończąc niejako rok żałoby. Ale pełni zadumy, współczucia i zamyślenia w odczytywaniu tego znaku czasu.
Na zaproszenie metropolity warszawskiego kard. Kazimierza Nycza w warszawskiej archikatedrze św. Jana Chrzciciela modlili się m.in. rodziny ofiar, prezydent z małżonką, ministrowie, parlamentarzyści, władze stolicy. – To był jeden z najtrudniejszych dni w najnowszej historii Polski. To były trudne miesiące i trudny rok dla wszystkich, a szczególnie dla rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej – mówił, rozpoczynając modlitwę, kard. Nycz. Homilię wygłosił wiceprzewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki. W ostrych słowach skrytykował m.in. scenę polityczną i media.
Na pl. Zamkowym i ul. Świętojańskiej w Warszawie ustawiono telebimy. Jednak we mszy św. uczestniczyło za ich pośrednictwem niewiele osób. Wśród nich znalazła się Teresa Małysz, 70-letnia nauczycielka. – Takiego dnia nie umiałam spędzić w domu, musiałam tu przyjść – mówiła „Rz". Nie ukrywała też, że nie podobała się jej obrona krzyża na Krakowskim Przedmieściu. A dla upamiętnienia ofiar, jej zdaniem, nie ma konieczności budowy pomnika przed Pałacem Prezydenckim, wystarczy tablica.
Wśród modlących się byli też zwolennicy budowy pomnika. Większość deklarowała jednak, że tylko obserwowała to, co działo się na Krakowskim Przedmieściu. Niektórzy – z dezaprobatą.
Prezydentowa Anna Komorowska spotkała się w niedzielę po południu z rodzinami ofiar w Belwederze. Małżonka prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa Swietłana odwiedziła w niedzielę Ambasadę RP w Moskwie, złożyła kwiaty przed budynkiem, a w środku przed portretem Lecha i Marii Kaczyńskich.
W Teatrze Wielkim-Operze Narodowej odbył się wczoraj uroczysty koncert poświęcony pamięci ofiar katastrofy. Udział w nim wzięli Bronisław Komorowski z małżonką, przedstawiciele rodzin ofiar, minister kultury Bogdan Zdrojewski. Pamięć ofiar zebrani uczcili minutą ciszy.
Jeszcze w sobotę wieczorem na Wawelu szef Kancelarii Prezydenta Jacek Michałowski i prezydencki minister Sławomir Nowak złożyli w imieniu prezydenta Bronisława Komorowskiego kwiaty na grobie Lecha i Marii Kaczyńskich w krypcie katedry na Wawelu. Miał to zrobić osobiście prezydent, jednak z powodu silnego wiatru samolot nie wylądował na lotnisku w Balicach.
Powiedzieli podczas uroczystości
Bronisław Komorowski | prezydent na Powązkach
- To już rok, to minął już cały rok od tego momentu, gdy wielu z nas, gdy wielu z obecnych tutaj, na warszawskich Powązkach, zawalił się świat (...) Minął rok i można z tej perspektywy zobaczyć ogrom dramatu i bólu, który przejął państwo polskie i naród. Trzeba z tej perspektywy widzieć także 96 dramatów, które dotknęły rodziny ofiar katastrofy pod Smoleńskiem. Trzeba z perspektywy roku widzieć to, co jest wielkie, piękne, co także strasznie bolało, a także i zobaczyć z tej perspektywy rzeczy mniej istotne, jakimi są podziały, czasami spory, czasami konflikty polityczne. Dzisiaj, stojąc przed tym niezwykłym pomnikiem na warszawskich Powązkach, wracamy pamięcią do tamtej chwili i pamiętamy, że w tej strasznej katastrofie zginęli zarówno ci, którzy osiągnąwszy już zaawansowany wiek, oglądali się wstecz i oceniali własne życie, własne zasługi dla Ojczyzny. Ale że razem z nimi zginęło wiele osób w pełni życia, w pełni sił, pełni pomysłów, rozpędu i chęci zrobienia czegoś dobrego dla Polski, dla Ojczyzny, dla swoich bliskich, dla rodziny. Dlatego dzisiaj jesteśmy tutaj razem z rodzinami, staramy się czuć ich myślami, czuć ich sercami ten ogrom bólu. Staramy się także wsłuchiwać się w ich serca, które mówią nie tylko o bólu osobistym, ale także o trosce za ojczyznę, o trosce za przyszłość nas wszystkich. (...) Jednym z piękniejszych pomników, które moglibyśmy razem wystawić, to jest wspólna dbałość o to, aby ci, którzy zginęli ze swoimi marzeniami, ze swoimi pasjami, znaleźli kontynuatorów, znaleźli tych, którzy zadbają o kontynuację ich pasji, ich marzeń i ich nadziei na przyszłość. Stojąc tutaj przed tym pomnikiem musimy również sami sobie zadawać pytanie, ile potrafiliśmy w ciągu tego roku ocalić z tego szczególnego nastroju żałoby ogólnonarodowej, ile zdołaliśmy zachować dla budowy poczucia wspólnoty nas wszystkich. (...) Najpiękniejszym z wszystkich pomników, które można by postawić, jest pomnik właśnie wspólnoty budowanej także w oparciu o dramat przeżycia, o szczególny nastrój żałoby narodowej i o poczucie tego, że wszyscy razem mamy jeszcze bardzo wiele do zrobienia w imię pamięci o tych, którzy odeszli rok temu.
Anna Komorowska | pierwsza dama w Smoleńsku
- Jesteśmy w miejscu, które już na zawsze pozostanie bolesną raną w naszych sercach i naszej pamięci. (...) Pragnę wyrazić moją głęboką wiarę i nadzieję, że wspólne przeżywanie tragedii przynosi choć częściowo ulgę i ukojenie. Razem łatwiej jest nam się zmierzyć z ogromem nieszczęścia, które tu się wydarzyło. Losu nie da się zmienić. Nie da się zawrócić czasu. Można zachować pamięć. Można pomagać sobie wzajemnie. Można razem się modlić... Wieczne odpoczywanie racz im dać, Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci. Niech odpoczywają w pokoju wiecznym. Amen.
Benedykt XVI | papież wczoraj po odmówieniu w Watykanie modlitwy Anioł Pański skierował do Polaków następujące słowa po polsku:
- Drodzy Polacy, bracia i siostry! Dzisiaj, gdy obchodzicie rocznicę katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem, w której zginął prezydent waszego kraju i inne osoby udające się na uroczystości w Katyniu, łączę się z wami w tej szczególnej narodowej modlitwie. Niech Chrystus, który jest naszym życiem i zmartwychwstaniem, przyjmie ich do swojej chwały i umocni wasze serca w przeżywaniu tego bolesnego doświadczenia. Waszej ojczyźnie i wszystkim Polakom z serca błogosławię.
Jarosław Kaczyński | w czasie zjazdu Ruchu Społecznego im. L. Kaczyńskiego
- Jest w nas, jest – nie ukrywam – we mnie, ten straszny ból. (...) Ci, których kochaliśmy, już nie wrócą. Ale jest w nas także ból inny – społeczny, narodowy. Na szczytach naszego państwa zabrakło ludzi, którzy swoje polityczne credo przedstawiali krótko: „warto być Polakiem". I to „warto być Polakiem" zmieniali w czyn. Dlatego musimy pamiętać. (...) Musimy w uroczystościach – choćby takich jak dziś, w piśmie, w kamieniu – tę pamięć utrwalać. Ale musimy także wykonywać ich testament. To „warto być Polakiem" musi być podstawą naszego życia publicznego. (...) Kontynuować to wszystko, co w dziejach naszego narodu było mocne, wielkie, piękne. (...) Lech Kaczyński był czynnym kontynuatorem tradycji polskiej, przedwojennej inteligencji (...) tego wszystkiego, co składało się w naszej historii na nurt patriotyczny, niepodległościowy.
Tego nie da ująć się w ramach jednej grupy społecznej, bo w tym ruchu uczestniczyli ludzie wszelkich warstw i klas naszego narodu. (...) Był Lech Kaczyński do końca swych dni człowiekiem „Solidarności". (...) Państwo nie było w stanie ochronić nawet swego prezydenta, bo jest słabe. Zła i nieefektywna jest konstrukcja społeczna, na której się opiera. Musimy to zmienić – dla nas, dla przyszłych pokoleń. I żeby spłacić ten wielki dług wobec tych, których zdradzono o świcie – przed wiekami, przed dziesięcioleciami i przed rokiem.     —trzmiel
abp Stanisław Gądecki | podczas homilii w archikatedrze warszawskiej
Odnosiło się wrażenie, że z solidarnościowej erupcji narodzi się nowa Polska. Tymczasem wysoka temperatura opadła. (...) Rozpoczęła się wyprzedaż niedawnych ideałów. (...) Korzystając z deprawujących wzorców przeszłości, stworzył się aspołeczny kodeks zachowań pozbawiony wszelkich hamulców. Zabrakło scalającej idei państwa. Zabrakło spoiwa łączącego wszystkich Polaków, bez względu na poglądy, wiarę i inne różnice. (...) Nasze państwo stało się areną nieustających igrzysk prowadzonych przez zwalczające się partie, partyjki, w których liczy się jedynie zdobycie władzy, wygrana w wyborach i podział łupów.
—kai
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA