fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Spór o immunitet Jarosława Kaczyńskiego

Piotr Gursztyn
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Spór o immunitet Jarosława Kaczyńskiego ukazał, jak obniżają się sejmowe standardy. W głosowaniach liczy się tylko partyjna przynależność
Prezes PiS sam zrzekł się poselskiego immunitetu w trakcie sporu z byłym wicepremierem Romanem Giertychem. Historia zaczęła się, gdy w ubiegłym roku Giertych w wywiadzie dla "Rz" zarzucił Kaczyńskiemu, że w czasach rządów PiS zbierał haki na polityków PO. Prezes PiS odpowiedział, że to kłamstwo, i wytoczył sprawę Giertychowi. Ten poczuł się urażony zarzutem kłamstwa i wytoczył Kaczyńskiemu sprawę o zniesławienie.
Sytuacja się odwróciła  – teraz to Kaczyński będzie musiał udowadniać, że nie zbierał żadnych haków.
– Chodzi o zastosowanie pewnego chwytu prawniczego, który prowadzi do zmiany sytuacji, jeśli chodzi o dowód, bowiem w tym ewentualnym procesie, o którym mówimy, osobą, która będzie musiała udowadniać, że czegoś nie robiła, będę ja – mówił Kaczyński na posiedzeniu Sejmowej Komisji Regulaminowej. W innych wypowiedziach tłumaczył, że będzie musiał udowadniać, iż "nie jest wielbłądem".
Jarosław Kaczyński od początku wiedział, że przegra ewentualne głosowanie w sprawie immunitetu.
Za odebraniem wypowiadali się najważniejsi politycy Platformy, m.in. marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna. W PO zwyciężyła "antykaczystowska" emocja, którą widać było w czasie posiedzenia komisji. – Wysłuchując argumentacji mecenasa Giertycha, stwierdzam, iż jest ona przejrzysta – mówił tam poseł PO Jarosław Stolarczyk.
Przeciw odebraniu immunitetu deklarowało się PSL (którego posłowie zresztą nie są członkami Komisji Regulaminowej). Ludowcy – jak argumentowali – nie chcieli stwarzać precedensu.
Podobne argumenty słychać było w SLD. Reprezentant Sojuszu w komisji Wacław Martyniuk wstrzymał się od głosu. Wątpliwości miał Grzegorz Napieralski. Lider SLD też uznał tę sytuację za potencjalnie groźną. Jednak w klubie przeważył anty-PiS-owski resentyment i SLD zapowiedziało głosowanie za odebraniem.
Kolejny spór o immunitet znów ujawnił hipokryzję partii politycznych. Każda z nich w najbardziej spektakularnych głosowaniach kierowała się zasadą obrony swoich i atakowania nielubianych polityków konkurencji, ze szczególnym uwzględnieniem partyjnych liderów. Sejm bywał solidarny zazwyczaj w drobnych sprawach dotyczących mało znanych posłów.
PO od kilku lat głosi postulat znacznego ograniczenia immunitetu. Ten pomysł jest bardzo krytykowany przez inne partie jako antyparlamentarny.
W rzeczywistości PO niewiele zrobiła poza głoszeniem sprzeciwu wobec immunitetu. Na dodatek konto tej partii obciążają głosowania w obronie jej polityków – np. w sprawie Waldy Dzikowskiego (wbrew wnioskowi prokuratury), a niedawno w przypadku Lidii Staroń.
Wniosek przeciw liderowi PiS może być początkiem wojny na immunitety. Według nieoficjalnych informacji "Rz" politycy PiS przeglądają wypowiedzi premiera Donalda Tuska, aby i jemu wytoczyć analogiczny proces.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA