fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia

Czy zmiany w OFE zostaną odrzucone?

Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Jerzy Stępień, były prezes Trybunału Konstytucyjnego zaapelował do senatorów o odrzucenie projektu zmian w systemie emerytalnym. Apel kieruje także do prezydenta. Podpisało się pod nim już kilku prawników
— W sytuacjach szczególnych należy zabrać głos — argumentował we wtorek prof. Jerzy Stępień były prezes Trybunału Konstytucyjnego w siedzibie FOR.
Zaapelował on do Senatu o odrzucenie ustawy obniżającej składki trafiające do funduszy emerytalnych z 7,3 proc. do 2,3 proc. Stępień zwrócił się również do prezydenta, by w przypadku uchwalenia ustawy przez parlament, zablokował nowelizację lub wysłał do Trybunału wniosek o wstępną kontrolę jej konstytucyjności.
— Zanim stanie się obowiązującym prawem. W takich przypadkach Trybunał zwykle szybko orzeka. Pan prezydent może także zwrócić się do Trybunału w trybie zwykłym — mówił Jerzy Stępień.
Pod apelem oprócz Jerzego Stępnia, podpisało się ośmiu prawników, w tym tacy znani jak prof. Jerzy Chłopecki, prof. Hubert Izdebski czy prof. Grzegorz Domański. Prawnicy Kancelarii Domański Zakrzewski Palinka przedstawili analizę w której dowodzą, że rządowy projekt zmian w systemie emerytalnym może stać w sprzeczności z Konstytucją RP.
— Tekst apelu był konsultowany z wieloma prawnika i wiele osób zadeklarowało podpisanie się pod nim.  — mówił we wtorek Jerzy Stępień. I mówi, że liczy na podpisy kolejnych.
 

Wątpliwości konstytucyjne

Zdaniem byłego prezesa TK, uchwalona przez Sejm w piątek ustawa jest sprzeczna m.in. z konstytucyjną zasadą ochrony zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa. Narusza również prawa nabyte oraz tzw. interesy w toku - zarówno po stronie oszczędzających na emerytury, jak i towarzystw emerytalnych.
— Rząd mówi o naprawienie systemu, ale wszyscy eksperci twierdzą chodzi, że chodzi o ratowanie finansów państwa. Chcemy naprawiać błąd pierwotny, czy ratować państwo? Moim zdaniem takie postępowanie narusza zasadę zaufania do państwa i stanowionego prawa — powiedział Jerzy Stępień.
Jak mówił, rzekomym błędem reformy emerytalnej miałaby być konieczność przeznaczania 60 proc. pieniędzy gromadzonych w OFE na zakup obligacji Skarbu Państwa. Ma to prowadzić do powstania niekorzystnego dla finansów publicznych mechanizmu zasilania OFE z długu państwowego. — Minister finansów przekonuje, że to dwudziestoprocentowy błąd całej koncepcji reformy. Jednak każdy kto cokolwiek wie na temat bezpiecznych funduszy wie, że ich inwestycje muszą być zróżnicowane — przekonuje Stępień.
Jego zdaniem to, że zmiany w systemie emerytalnym w 1999 r. weszły przy ogólnym konsensusie jest wielką wartością tej reformy.
— W tym referendum wzięło udział 15 mln osób. Wybrali oni bezpieczniejszy system. Obecnie rząd zabiera im część tego bezpieczeństwa obniżając składkę do OFE z 7,3 do 2,3 proc. Czy nie odbiera tym samym słusznie nabytych praw — pytał Stepień.
Zdaniem byłego szefa Trybunału jeśli jakiś błąd został popełniony na początku reformy to taki, że rozszczepienie składki na "zusowską" i "ofowską" następuje w ZUS, a nie u pracodawcy. — Gdyby robił to pracodawca nikomu nie przyszłoby do głowy zabranie tych pieniędzy — mówi Stępień.
Jak dodaje pieniądze stają się publiczne w momencie zaksięgowania ich w OFE.
Wątpliwości Stępnia budzi także to, że obecnie w projekcie zapisano sztywny termin wejścia w życie prawa — 1 maja (na wniosek posłów z PO).
— To niebezpieczne. Lepiej gdy nie wskazuje się dokładnych terminów. Trybunał uważa, że lepiej wydłużać vacatio legis niż wpisywać dokładne daty — powiedział.
— Dla mnie jako byłego sędziego Trybunału wszystkie te poważne wątpliwości przekształcają się w pewność, że naruszana jest Konstytucja — powiedział Stępień. — Dlatego także jako były senator zwracam się do senatorów o to by zastanowili się czy rozumieją wszystkie mechanizmy związane z tą zmianą czy może nie za dużym zaufaniem darzą nasz rząd. Apelują także do prezydenta jako do strażnika konstytucji. To bardzo poważny test dla niego — mówił Stępień.
 

Pierwszy krok do likwidacji

Z zarzutami niekonstytucyjności zmian w systemie emerytalnym nie zgadza się Michał Boni, szef doradców strategicznych premiera i autor zmian w OFE. — Zgadzam się z opinią prof. Marka Góry, że obowiązuje u nas publiczny system emerytalny, którego część jest zarządzana przez prywatne instytucje. Wyroki Trybunału wskazują, że odnosi się do niego prawo związane z zabezpieczeniem społecznym. W systemie publicznym zmiany są możliwe — mówi "Rz" Michał Boni. Jego zdaniem gdyby tak nie było, niemożliwa byłaby reforma z 1999 r. — Rozumiem walkę o wyższą składkę do OFE, sam to próbowałem zrobić, ale równocześnie nie może być tak, że nic nie można zmienić — argumentuje minister.
Prof. Stępień uważa podobnie jak prof. Leszek Balcerowicz oraz prof. Jerzy Hausner, że zmiana w kapitałowej części systemu emerytalnego to pierwszy etap. — Drugim może być likwidacja OFE. O tym już jakiś czas temu mówiła minister pracy Jolanta Fedak— dodaje Stępień.
W środę projektem ma zająć się Senat. W środę też prezydent Bronisław Komorowski planuje spotkać się z szefami organizacji partnerów społecznych.
Organizacja pracodawców Lewiatan już zapowiedziała, że na spotkaniu u prezydenta zwróci się do głowy państwa o zawetowanie ustawy o OFE lub przynajmniej przekazanie jej do Trybunału Konstytucyjnego celem zbadania zgodności z  Konstytucją RP. Lewiatan zwraca uwagę na wątpliwości dotyczące zgodności z konstytucją i trybu uchwalenia nowego prawa.
Jak już pisaliśmy wniosek do Trybunału rozważa Prawo i Sprawiedliwość, Polska Jest Najważniejsza oraz Solidarność. Myśli o tym także BCC oraz Lewiatan. Organizacje pracodawców mają jednak ograniczą możliwość składania wniosków do Trybunału. Odrzuca on wnioski takich organizacji gdy nie dotyczą one bezpośrednio stosunków pracy. Prof. Leszek Balcerowicz poprosił z kolei Rzecznika Praw Obywatelskich, aby przyjrzał się zmianom w systemie emerytalnym.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA