fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Przeciwnicy Łukaszenki na ulicach Mińska

AFP
Andrzej Pisalnik
Milicja robiła wszystko, by nie dopuścić do antyreżimowych protestów
Dzień Woli, czyli obchodzona 25 marca rocznica proklamowania w 1918 r. Białoruskiej Republiki Narodowej (BNR), miał się stać dla demokratycznej opozycji głównym wydarzeniem politycznym wiosny. Manifestacja miała symbolizować jedność opozycji i solidarność z więźniami politycznymi.
Wyszło nie najlepiej. W momencie gdy większość liderów opozycyjnych czeka w areszcie na procesy sądowe – związane z brutalnie rozpędzonym powyborczym protestem 19 grudnia 2010 r. – ich pozostający na wolności koledzy nie potrafili się porozumieć w sprawie miejsca i sposobu obchodów największego białoruskiego święta narodowego.
W piątek wieczorem, przed rozpoczęciem wiecu na placu Jakuba Kolasa, zebrało się kilkaset osób. Wchodzących dokładnie rewidowała milicja i osoby ubrane po cywilnemu. Na skwer Janki Kupały funkcjonariusze nie wpuszczali nikogo. Tłumnie zgromadzonym dziennikarzom milicja radziła "przyjść później lub jutro". – Lepiej tam nie iść – tłumaczyli funkcjonariusze. Jednym z powodów odmowy wpuszczenia na skwer było rzekome znalezienie "podejrzanego przedmiotu", przypominającego ładunek wybuchowy, który funkcjonariusze musieli sprawdzić.
Po tym, gdy władze Mińska zabroniły manifestacji w centrum miasta – na placu imienia klasyka białoruskiej literatury Jakuba Kołasa – większość partii opozycyjnych postanowiła zrezygnować z demonstracji. Stało się tak po raz pierwszy w historii niepodległości kraju. Aby nie narażać ludzi na ataki milicji i aresztowania za udział w niedozwolonej manifestacji, pozostający na wolności liderzy opozycyjni wezwali swoich zwolenników do składania w tym dniu kwiatów przy pomniku innego klasyka literatury białoruskiej Janki Kupały.
Milicja radziła dziennikarzom, którzy chcieli wejść na skwer, by„przyszli później"
Taka forma obchodów Dnia Woli wywołała ostrą krytykę ze strony opozycyjnej młodzieży. Organizacja Młody Front, której liderzy Żmicier Daszkiewicz i Euard Łobau w przeddzień święta zostali skazani na kolonię karną, oraz ruch Europejska Białoruś, której przywódca Andrej Sannikau czeka na proces w areszcie KGB, wydały ostre oświadczenie. Napisano w nim, że gdy prawdziwi przywódcy opozycji znajdują się za kratkami, należy okazać im "rzeczywistą, a nie udawaną solidarność".
"Musimy protestować!" – zwrócili się do swoich sympatyków działacze Młodego Frontu i Europejskiej Białorusi, zapraszając do wzięcia udziału w niedozwolonym wiecu na placu Jakuba Kołasa.
Milicja i służby specjalne już wcześniej podjęły działania prewencyjne mające na celu niedopuszczenie do udziału w niedozwolonej manifestacji najbardziej aktywnych opozycjonistów. We wszystkich miastach kraju w przeddzień Dnia Woli opozycjoniści odbierali telefony od milicjantów i przedstawicieli KGB, którzy kategorycznie zabraniali im wyjazdu 25 marca do białoruskiej stolicy.
W Mińsku milicja z samego rana oczyściła z zaparkowanych samochodów zarówno plac Jakuba Kołasa, jak i przylegające do niego parkingi i ulice. Wielu mińskich młodych opozycjonistów wezwały w tym dniu na przesłuchania milicja i KGB. Zorganizowano akcję poszukiwawczą znanego młodzieżowego działacza opozycyjnego Franaka Wiaczorki.
W sumie – według białoruskich obrońców praw człowieka – milicja zatrzymała w piątek w Mińsku ponad 50 opozycjonistów. Niektórzy z nich, w tym Franak Wiaczorka, zostali już zwolnieni. W dziewięciu innych miastach kraju zatrzymano kolejnych 18 osób, połowę z nich w Mohylewie – wynika z informacji na stronie internetowej organizacji obrony praw człowieka "Wiasna".
Ci opozycjoniści, którym udało się dotrzeć na plac Kołasa, nie zdążyli rozwinąć transparentu ani przyczepić do ubrań świątecznej kokardy w narodowych biało-czerwono-białych kolorach. Młodemu człowiekowi, który próbował udekorować się narodową wstążką, ukryty w tłumie milicjant ją zerwał.
Andrzej Pisalnik z Mińska
masz pytanie, wyślij e-mail do autora a.pisalnik@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA