fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Wytyczne Unii zaszkodzą wolności w Internecie?

Fotorzepa, Łukasz Solski
Jeśli z nowelizacji ustawy medialnej znikną zapisy dotyczące Internetu, będzie to oznaczać niepełną implementację dyrektywy UE. I karę dla Polski od Brukseli – ostrzega MSZ
O ostatecznym kształcie rządowej nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji Sejm ma zadecydować dziś po południu. Warunek: musi otrzymać od Sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu opinię w sprawie senackich poprawek do noweli.
Jednak komisja przerwała wczoraj pracę nad nimi. Bo na jej posiedzeniu nie stawili się minister kultury Bogdan Zdrojewski (PO) i przedstawiciele Senatu. Do komisji trafiło zaś pismo MSZ, że przyjęcie ustawy bez zapisów dotyczących usług audiowizualnych nie spełnia wymogów unijnej dyrektywy.
Przed tygodniem senatorowie PO i PiS zgłosili poprawki usuwające z projektu zapisy wprowadzające nakaz rejestrowania w KRRiT internetowych serwisów audiowizualnych. Protestujący przeciw nim internauci i eksperci twierdzili, że pozwalają na wprowadzenie cenzury sieci. Pod ich naciskiem premier Tusk zapowiedział, że te zapisy z  ustawy na razie zostaną wycofane.
Komisja ostatecznie dopiero dziś przed południem zadecyduje, czy zarekomenduje Sejmowi przyjęcie senackich poprawek.
– Jeszcze nic nie jest przesądzone – mówi Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO), przewodnicząca komisji.
Posłanka Platformy w rozmowie z „Rz" twierdzi, że nowelizacja, która wyszła z Sejmu z zapisami dotyczącymi Internetu, była projektem dobrym. – Jej zapisy uwzględniały postanowienia unijnej dyrektywy, ale zostały zmienione pod wpływem protestów, chociaż nie było w niej nic groźnego dla Internetu – podkreśla.
– Dziwi rozdźwięk między wypowiedzią pana premiera a stanowiskiem MSZ i argumentami przewodniczącej komisji – komentuje poseł Jarosław Rusiecki (PiS). – Powinniśmy rekomendować wykreślenie z ustawy zapisów dotyczących Internetu. Nie może być on sferą podlegającą urzędniczym ograniczeniom.
Część posłów jeszcze waha się, jak będzie dziś głosować.
– Trzeba się zastanowić, czy zmiana ustawy nie będzie zaprzeczeniem całego procesu legislacyjnego, który miał na celu wdrożenie unijnej dyrektywy – mówi „Rz" Jan Ołdakowski (PJN). – Jednak jeśli można przyjąć łagodniejszą wersję ustawy w formie niedotyczącej Internetu, to należy tak zrobić.
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA