fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media i internet

Małysz kopalnią złota

Fotorzepa, pn Piotr Nowak
Magdalena Lemańska
Wpływy Telewizji Polskiej z reklam podczas transmisji ze skoków narciarskich w ciągu 12 lat przekroczyły 270 mln złotych
Powodem zainteresowania reklamodawców były tłumy zasiadające przed telewizorami, żeby śledzić poczynania Adama Małysza. W sezonach 200[1/2]002 i 2002/2003, w których zdobył po raz drugi i trzeci z rzędu Puchar Świata, transmisje ze skoków przyciągnęły odpowiednio średnio 6,7 mln oraz 6,6 mln widzów – podaje instytut TNS OBOP, który wyliczył, ile transmisje ze zmagań skoczków dały TVP. Nasz kończący właśnie karierę sportową skoczek przyciągał widzów jak magnes zwłaszcza w czasie finałowej serii konkursu skoków podczas Igrzysk Olimpijskich w Salt Lake City w 2002 roku. TVP 1 włączyło wtedy 77 proc. Polaków, którzy siedzieli wtedy przed telewizorami, co spowodowało, że transmisja była najlepiej oglądanym programem w historii pomiaru telemetrycznego TNS OBOP.
Najwięcej cennikowo wydawały na reklamy wokół transmisji ze skoków narciarskich w ciągu ostatnich 12 lat firmy telekomunikacyjne (47,1 mln zł), producenci żywności (43,7 mln zł) oraz napojów i alkoholi (25,5 mln zł). – Niezwykle rzadko programy telewizyjne osiągają magiczną liczbę 10 mln widzów, a dzięki Małyszowi udało się przekroczyć tę barierę wielokrotnie – komentuje Krzysztof Guzowski, specjalista z TNS OBOP.
Na sukcesie Małysza korzystali też jego sponsorzy. – Koszty tzw. ekwiwalentu reklamowego wygenerowanego ze współpracy sponsorskiej z Adamem Małyszem przyniosły Generali w ostatnich latach dwucyfrowe kwoty liczone w milionach złotych – mówi "Rz" Paweł Wróbel, rzecznik Generali Polska. To znaczy, że takie sumy Generali musiałoby zapłacić za pokazanie swojej marki w czasie transmisji w tradycyjnej reklamie w TVP, gdyby chciało pokazać ją w ten sposób przez tyle samo czasu co na odzieży skoczka. Skoczka od lat sponsoruje też Red Bull Polska. – Współpraca z Adamem Małyszem została nawiązana przez naszą austriacką centralę i trwa do dziś. Adam Małysz został w porę dostrzeżony jako potencjalny talent i – jak ufamy – także poniekąd dzięki naszemu wsparciu udało mu się wejść na szczyt, z którego dobrowolnie teraz sam schodzi – mówi Anna Czerniecka, rzecznik Red Bulla w Polsce.
Jak podawał w swoim rankingu stu najcenniejszych gwiazd w show-biznesie miesięcznik "Forbes", gdzie podstawą klasyfikacji była wyliczona przez tytuł rekordowa stawka, jaką firma musiałaby zapłacić danej gwieździe za udział w reklamie, Małysz za udział w reklamie może wymagać nawet 453 tys. zł (co daje mu 30. pozycję w rankingu).
Czy sponsorzy będą nadal wspierać skoczka na jego sportowej emeryturze? Paweł Wróbel podkreśla, że firma jest z nim w kontakcie. – Rozmawiamy o jego przyszłości i planach osobistych oraz zawodowych w jego "życiu po skokach". Adam ma kilka ciekawych propozycji, które teraz rozważa. Staramy się, by słuchał też naszej rady, zwłaszcza że przez ostatnie siedem lat współpraca Adama z Generali wykracza poza kontrakty stricte biznesowe. Zastanawiamy się obecnie, na jakiej płaszczyźnie nasza współpraca biznesowa może mieć swój dalszy ciąg – mówi. Red Bull także na razie swoich planów nie zdradza.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA