fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Saperzy w poniedziałek zbadają plażę w Kołobrzegu

Plaża w Kołobrzegu
Fotorzepa, Dariusz Gorajski Dariusz Gorajski
Dziesiątki niewybuchów prawdopodobnie z II wojny znaleziono w piasku podczas remontu plaży i nadbrzeża
Dziś do Kołobrzegu przyjedzie ekipa saperów Marynarki Wojennej. Ma ocenić zakres rozminowywania miejscowej plaży. Przy okazji jej remontu odnaleziono bowiem zakopanych w niej wiele niewybuchów.
Dziś blisko 2 kilometry kołobrzeskiego wybrzeża zagrodzono siatką. Przed wejściem na ten teren ostrzegają tablice: „Uwaga, niewybuchy! Wejście grozi śmiercią!".
– Od czasu do czasu zdarzały się tego rodzaju odkrycia, a i to na ogół były niewybuchy niesione przez morze – mówi „Rz" Tomasz Bobin, dyrektor Urzędu Morskiego w Słupsku. – Ale nie przypominam sobie przypadku, żeby plaża odkryła taką masę niebezpiecznego żelastwa. Może dlatego, że dotąd nie prowadziliśmy na plażach prac na taką skalę.

Niespodzianka podczas remontu

Zagrożenie ujawnił rozpoczęty w ubiegłym roku remont plaży i nabrzeża, który na zlecenie Urzędu Morskiego w Słupsku prowadziło polsko-niemieckie konsorcjum.
Prace obejmowały m.in. nabicie tzw. ostróg, ułożenie podwodnych progów „obcinających" fale, poszerzanie plaży i oczyszczanie przybrzeżnego dna – co wiązało się z intensywną penetracją podłoża.
Pod koniec roku robotnicy trafili na pierwsze niewybuchy. Do dziś piasek odkrył masę amunicji do broni ręcznej i ponad 70 ładunków wielkokalibrowych, głównie min, pocisków moździerzowych i armatnich – prawdopodobnie pozostałość po zaciętych walkach o Kołobrzeg w marcu 1945 r.
– Niewybuchy zalegały z reguły na dużych głębokościach, bo od 1,30 do 1,70 metra, ale np. jeden z pocisków leżał ledwie na 30 cm – mówi Bobin. – Sytuacja zrobiła się poważna.
Konsorcjum ściągnęło saperów z prywatnej firmy z podszczecińskich Polic. Remontujący plażę wstrzymali prace i zażądali dodatkowych 9 mln zł za rozminowanie terenu. Urząd morski znalazł inne rozwiązanie. – Nie widzieliśmy sensu w wydawaniu tak wielkich pieniędzy, a oprócz tego doszliśmy do wniosku, że problem może nie kończyć się na remontowanym odcinku – tłumaczy Bobin. – Jest ustawa, która pozwala na zlecenie takich prac wojskowym saperom, po kosztach. Skorzystaliśmy z niej.

Mapa zagrożeń

Jeśli poniedziałkowy rekonesans potwierdzi taką potrzebę, saperzy – najprawdopodobniej marynarze z jednostki w Gdyni, bo dysponują nurkami, a badane ma być także dno Bałtyku przy brzegu – przeczeszą skanerami całą ok. sześciokilometrową plażę wschodnią (zachodnia należy do wojska).
– Prezydent Kołobrzegu Janusz Gromek już dostał zielone światło od Bogdana Klicha, szefa MON. Jesteśmy więc przekonani, że zdążymy z tym przed sezonem letnim – mówi Michał Kujaczyński, rzecznik kołobrzeskiego ratusza. Dodaje, że po niecodziennym odkryciu w Kołobrzegu sensowne wydaje się pytanie, czy podobne kłopoty nie czekają także innych nadmorskich miejscowości.
– Nie można tego całkiem wykluczyć, bo choć zakończenie powojennego rozminowania Polski oficjalnie ogłoszono w 1956 r., ziemia do dziś ujawnia pozostałości po wojnach, także po I wojnie światowej, bo nawet takie znaleziska się zdarzają – mówi dr hab. Piotr Semkow, historyk Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni. Według niego trudno precyzyjnie wyrysować mapę potencjalnych zagrożeń niewybuchami na polskim wybrzeżu. – Można założyć, że jest ono większe tam, gdzie toczyły się najzacieklejsze walki, gdzie były najsilniejsze gniazda obrony z magazynami amunicji i gdzie dochodziło do zmasowanych bombardowań w czasie II wojny światowej – opowiada historyk. I wymienia obok Kołobrzegu: półwysep Hel, ogłoszony przez Niemców twierdzą kompleks Gdańsk – Gdynia (tu swoją bazę miała Kriegsmarine) czy kompleksy portowe w Szczecinie i Świnoujściu. – Teoretycznie w grę mogą jeszcze wchodzić miejsca, gdzie Niemcy mieli stocznie, jak w Ustce czy w Darłowie, gdzie stały baterie flagowe dla hitlerowskiej artylerii – dodaje Piotr Semkow.
– W ostatnich latach nie przypominam sobie przypadków odnalezienia niewybuchów – mówi Jacek Cegła, rzecznik Urzędu Miejskiego w Ustce, który jednak przyznaje, że poza stałą refulacją plaż większych prac remontowych jeszcze nie prowadzono.
Świnoujście przeczesało plaże na przełomie minionej dekady. – Wykorzystaliśmy wówczas fundusze tzw. pojarowskie (związane z zagospodarowaniem majątku po jednostkach Armii Radzieckiej – red.) – mówi Robert Karelus, rzecznik Urzędu Miasta w Świnoujściu. – Jednak sygnał z Kołobrzegu każe zachować czujność, tym bardziej że co jakiś czas i u nas coś natura odkrywa.
W lipcu 2010 r. na plaży w Dziwnowie sztorm najpierw odsłonił niemiecką minę. Kilka dni później na plaży w Dziwnówku pocisk moździerzowy odkrył turysta. W ostatnich latach saperzy kilkakrotnierozbrajali miny morskie wyrzucane przez Bałtyk w okolicach Świnoujścia.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora p.kobalczyk@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA