fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Literatura

Miłosz to postać jak z Szekspira

Czesław Miłosz
materiały prasowe, Anna Brzezińska AB Anna Brzezińska
W biografii napisanej przez Andrzeja Franaszka ukazany został tragizm życia poety. Publikacja książki będzie wydarzeniem Roku Miłosza
Blisko tysiącstronicowy tom powstawał dziesięć lat. To opowieść o życiu pełnym bólu, a nie optymistyczna historia pisarza, który odniósł sukces na światową skalę. Andrzej Franaszek dowodzi, że literatura Miłosza nie zrodziła się ze spokoju i jasności, ale z nieustannego konfliktu, wewnętrznego spięcia.
– Z początku myślałem o monografii twórczości opatrzonej komentarzem biograficznym – powiedział "Rz" Franaszek. – Dopiero badając archiwa Miłosza, uzmysłowiłem sobie, że jego dzieło zostało już szczegółowo opisane. Natomiast życie poety – znane tylko w ogólnych zarysach – kryje wiele tajemnic. Niewiele też wiemy o jego skomplikowanej osobowości.
Czesław Miłosz zdążył zaakceptować Franaszka w roli swego biografa. Znał go jako redaktora "Tygodnika Powszechnego". – Uważałem poetę za mędrca i czasem miałem ochotę zapytać go wprost: "Jak żyć?" – wspomina Franaszek. – Gdybym się na to odważył, bardzo bym go ubawił. Miłosz utrzymywał, że jego życie to pasmo chaotycznych decyzji. Powtarzał, że jest igraszką losu. Że przypomina Głupiego Jasia – najmniej mądrego z trzech braci, który wybiera złą drogę, ale właśnie na niej spotyka go nagroda.
Od czasu młodości towarzyszyło mu nieustanne poczucie winy. W latach studenckich porzucił narzeczoną z lęku, że małżeństwo stanie się pułapką i przez nie straci poetyckie powołanie. Bał się, że powtórzy los ojca. Aleksander Miłosz był inżynierem. Podróżował i polował na Syberii, a skończył jako powiatowy urzędnik w Suwałkach. Zaglądał do kieliszka. Poeta bał się, że również przegra życie, stoczy się w przeciętność – wyjaśnia Andrzej Franaszek. – Dlatego przez wszystkie lata podejmował nowe wyzwania. Uciekał w pracę, która stała się dla niego środkiem dyscyplinującym. Rodzajem autoterapii.
Pisząc o młodzieńczym zaangażowaniu w ruchy lewicowe, biograf zauważył, że Miłosz sympatyzował z trockistami i anarchistami, nie ze stalinowcami. Widział skutki wielkiego kryzysu i boleśnie je odczuwał – mówi Andrzej Franaszek. – Jednocześnie podjął grę ze sobą i z otoczeniem. Chciał uchodzić za twardego rewolucjonistę, a nie za nadwrażliwego poetę. Zresztą, przez całe życie Miłosz odczuwał potrzebę zakładania masek, zmiany kostiumu. Miał instynkt aktorski.
W czasie wojny pozostawał pod wpływem filozofa heglisty Tadeusza Juliusza Krońskiego. Przekonywał on, że historia jest rozumna i kieruje się prawami, którym trzeba się podporządkować.
– Gdy w 1951 r. poprosił o azyl polityczny we Francji, był przekonany, że w konfrontacji z komunizmem świat zachodni musi przegrać – twierdzi Andrzej Franaszek. – Emigracja oznaczała dla niego śmierć. Przeczuwał, że jako poeta jest skończony. Równocześnie uważał, że zdradził przyjaciół ze środowiska literackiego. Pochodzące z tego okresu świadectwa Zofii Hertz i Jerzego Giedroycia, którzy udzielili Miłoszowi schronienia, pokazują go jako człowieka na granicy załamania nerwowego. Krążył po Maisons-Laffitte, zachowywał się jak zwierzę w klatce.
Na obiady chodził wówczas do serbskiej restauracji. Często nachodziło go przeczucie, że najbliższy wieczór będzie ostatnim, że w końcu popełni samobójstwo.
Był postacią szekspirowską – otrzymał talent, witalność, siłę pozwalającą oprzeć się rozpaczy i atakom depresji – twierdzi biograf. – Otrzymał też życie na tyle długie, by dostrzec, że wszystkie ciosy spadają na tych, których kochał. Po długiej chorobie zmarła pierwsza żona – Janka. Po kolei odeszli: młodszy brat i druga żona – Carol. Pod koniec życia poeta został sam z pamięcią o nich i pytaniem o prawdziwą wartość swego dzieła.
W biografii poruszona została kwestia sporu ze Zbigniewem Herbertem. Przyjmuje się, że poeci, pozostający ze sobą wcześniej w przyjaznych stosunkach, pokłócili się o ocenę powstania warszawskiego. Do zajścia doszło w 1968 roku podczas kolacji w nowojorskim mieszkaniu Johna i Bogdany Carpenterów.
– Poróżnili się w zasadniczej sprawie: Herbert nie dopuszczał relatywizmu w żadnej formie, Miłosz był pod tym względem bardziej wyrafinowany – podkreśla Andrzej Franaszek. – Łatwo mogę sobie wyobrazić, że podczas tamtego sporu Miłosz prowokował rozmówcę, który na dodatek zaczął już pogrążać się w depresji. Podobnie postąpił w 1951 r. w Maisons-Laffitte. Jerzemu Giedroyciowi oznajmiał, że w ZSRR nie istnieją gułagi. Doskonale wiedział,  jaka jest prawda, ale postano- wił odegrać dramatyczny spektakl. Po obiedzie u Carpente- rów Herbert pisał do Miłosza: "Mam nadzieję, że mi w końcu wybaczysz. Będę Cię prześladował moją trudną miłością". Jeszcze w latach 90. nieledwie równocześnie pisał niezwykle krytyczny wobec Miłosza wiersz "Chodasiewicz" i wysyłał do niego kartkę pocztową. Jest na niej zdjęcie nogi słoniowej i kurczaczka. A na odwrocie dwa słowa: "Nie depcz".
Książka będzie bogato ilustrowana, również nieznanymi zdjęciami. Premierę zaplanowano na pierwszy dzień Festiwalu im. Czesława Miłosza.
2. Festiwal im. Czesława Miłosza. Kraków, 9 – 15 maja 2011 r.
Gośćmi imprezy będą m.in. Wisława Szymborska, Zadie Smith, Adonis, Tomas Venclova, Derek Walcott, Adam Zagajewski  i Ryszard Krynicki. Przyjaciele Miłosza podzielą się wspomnieniami, tłumacze opowiedzą o swoich doświadczeniach translatorskich. Tygodniowe spotkania zakończy występ Agi Zaryan w Filharmonii Krakowskiej.
Jenny Holzer na Wawelu. Kraków, czerwiec
Amerykańska artystka, laureatka Biennale w Wenecji w 1990 r., razem z reżyserem światła Charlesem Passarellim zrealizuje projekt nawiązujący do dzieła Czesława Miłosza. Instalacja zostanie pokazana na murach Wawelu.
Muzyka pełna poezji. Kraków, wrzesień
Podczas wrześniowego 9. Festiwalu Sacrum Profanum wybitni kompozytorzy – Paweł Mykietyn, Agata Zubel, Aleksandra Gryka, Dobromiła Jaskot, Wojciech Ziemowit Zych – zaprezentują utwory inspirowane wierszami Miłosza.  - bm, pap
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA