fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Telewizja

Telewizja bez telewizora - oglądanie w sieci

iPad to najnowszy sprzęt służący do oglądania telewizyjnych programów. Młodzi ludzie to lubią
Fotorzepa, Dominik Pisarek Dominik Pisarek
Dla młodych telewizja przestała już być wyrocznią. Oglądają tylko to, co chcą, w komputerach i telefonach
Na przełomie wieków wydawało się, że boom Internetu i telefonii komórkowej oferujących nowe formy rozrywki osłabi znaczenie telewizji. Ale poświęcamy jej coraz więcej czasu. W zeszłym roku Polacy oglądali programy przeciętnie przez 3 godziny i 42 minuty (TNS OBOP), o pół godziny dłużej niż pięć lat wcześniej. Jednak gwałtownie zmienia się sposób, w jaki korzystamy z telewizji; rewolucja dotyczy przede wszystkim młodych.
– Dla nastolatków telewizor stał się tym, czym było radio dla poprzednich generacji, to medium tła. Nie pochłania całej ich uwagi, siadają przed nim właściwie tylko podczas posiłków. Wszystko, co interesuje ich w telewizji, mogą zobaczyć na ekranie komputera – wyjaśnia Mirosław Filiciak, medioznawca, współautor raportu „Młodzi i media" oraz współredaktor ukazującej się właśnie w wydawnictwie Scholar pracy „Zmierzch telewizji".
W przeciwieństwie do rodziców czy dziadków oglądających telewizję w sposób bierny, czekających, aż o określonej porze zacznie się serial czy dokument, młodzi sami pozyskują programy. Znajdują je w Internecie, w serwisach takich jak YouTube czy Vimeo, na stronach stacji telewizyjnych umożliwiających tzw. streaming programów, kupują je w systemie vod (wideo na życzenie) albo ściągają nielegalnie i rozpowszechniają poprzez sieci peer2peer umożliwiające wymienianie się plikami.
Na świecie, gdzie stacje telewizyjne uruchomiły już specjalne serwisy, jak Hulu (NBC i Fox) czy iPlayer (BBC), można ku-pować programy telewizyjne. Sprzedaje je także iTunes, co pozwala oglądać TV na iPodach i iPhone'ach. – Telewizje zaczynają przypominać hollywoodzkie studia filmowe. Sprzedają produkcje na wiele nośników i platform – zauważa Filiciak. – A ponieważ oferują więcej swobody twórczej niż unikający ryzyka przemysł filmowy, przyciągają wspaniałych reżyserów i aktorów.
[srodtytul]Serialowa rewolucja [/srodtytul]
Nowy fenomen telewizji najlepiej obrazuje popularność amerykańskich seriali, jak „Zagubieni", „Gotowe na wszystko", „Doktor House" czy „Mad Men". W wydanej właśnie zbiorowej pracy „Post-soap. Nowa generacja seriali a polska widownia" badacze pokazują, jak ze wstydliwej rozrywki pań domu i staruszek seriale zmieniły się w obiekt intelektualnej mody i najbardziej zaskakujący gatunek twórczości telewizyjnej.
Nowe seriale poruszają problemy egzystencjalne, wkraczają na pole zarezerwowane dotąd dla filmu i publicystyki. Ich widzowie są młodzi, nie chcą czekać, aż stacje pokażą następny odcinek lub kolejną serię.
– Seriale ogląda się dziś wbrew telewizyjnej tradycji po kilka epizodów naraz – mówi medioznawca Wiesław Godzic. – Ludzie chcą dobrej kultury, ale w nowych formach. Jeśli telewizje publiczne nie zrozumieją tego w porę i oddadzą pole stacjom komercyjnym, staną się niepotrzebne. Już teraz TVP oglądają ludzie starsi. Albo jej oferta się zmieni, albo za dziesięć lat będzie reliktem.
[srodtytul]Głód kultury [/srodtytul]
Pytani przez nas medioznawcy obwieszczają koniec telewizyjnego monopolu. Filiciak: – Telewizja nie pełni już roli konsolidującej całe społeczeństwo. Widownia podzieliła się na nisze mające specyficzne zainteresowania. Godzic: – Wiara, że spotkamy się o 20, by – oglądając Teatr TV – podzielać wspólne wartości, to łabędzi śpiew. Nie do tego służy dziś telewizja publiczna. Ma szansę być istotna, jeśli na poważnie zajmie się zawartością programów. Trzeba zatrudniać młodych do realizowania nowych formatów, na przykład kilkunastominutowych seriali. Mądrych, ale atrakcyjnych. Widzowie są na to gotowi, twórcy także. Przeszkadzają politycy.
Maciej Mrozowski, znawca mediów i komunikowania, podkreśla, że zapotrzebowanie na wysokiej jakości programy kulturalne będzie rosło. – Mamy coraz lepiej wykształcone społeczeństwo, dlaczego potrzeby obcowania z kulturą miałyby się kurczyć? Kultura musi być obecna w telewizji publicznej w artystycznych produkcjach, jak seriale, oraz w formie klasycznej – transmisji spektakli, programów o literaturze. One powinny być dostarczane bez względu na oglądalność. Kulturą wysoką zawsze interesowała się elita, ale nawet jeśli większość mieszkańców miasta nie chodzi do opery, to chce mieć taką możliwość. Prywatni nadawcy nie będą edukować konsumentów, bo ludzie wykształceni są wymagający. Żadna stacja komercyjna nie będzie produkować regularnie seriali historycznych tej klasy, jakie oferuje BBC. W głównych kanałach TVP kultura powinna być obecna, a TVP Kultura mogłaby pełnić rolę wielkiej kolekcji vod, aktualizowanej na bieżąco.
Podobnego zdania jest dyrektor TVP Kultura Krzysztof Koehler. – W dużych stacjach kultura powinna pozostać jako element szerokiej oferty dla każdego, a dodatkowo powinny one zachęcać widzów do korzystania z kanałów specjalistycznych.
Wiesław Godzic zwraca uwagę na inny problem. – Nie ubolewałbym zanadto nad brakiem kultury wysokiej w głównych kanałach telewizji. Przyzwyczailiśmy się myśleć, że kultura to filharmonia. Tymczasem kultura jest tam, gdzie są ludzie skłonni ją uprawiać. Dziś to przede wszystkim Internet i produkcje fanowskie: przeróbki, pastisze, satyryczne komentarze, które można znaleźć w YouTube. Kultura to nie program telewizyjny, którego nikt nie chce oglądać, ale angażujące zdarzenie. Wyzwaniem jest to, jak sprawić, żeby spektaklowi Teatru TV czy koncertowi towarzyszyła dyskusja, twórcze zachowania. Telewizja potrzebuje animatorów.
Mrozowski dodaje: – Za kilkanaście lat młode pokolenie, które dziś kocha krótkie i płytkie formy, dorośnie. Przeżyje rozczarowania i zacznie poszukiwać głębokich, refleksyjnych treści, które pomogą się uporać z życiem.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA