fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Moja Emerytura

Leszek Balcerowicz ostro o zmianach w OFE

Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Na zmianach zaproponowanych przez rząd ucierpi nie tylko gospodarka, ale także wysokość i bezpieczeństwo przyszłych emerytur — przekonuje prof. Leszek Balcerowicz. Dla gospodarki lepsze byłoby zachowanie wysokości składki do OFE przy równoczesnej większej dawce reform finansów publicznych
W poniedziałek minister w Kancelarii Premiera Michał Boni przedstawił zmiany w systemie emerytalnych. Zakładają one trzy główne punkty: trwałe zmniejszenie składki, która trafia do OFE (z 7,3 proc. do 2,3 proc., a docelowo do 3,5 proc.) zwiększenie limitów inwestycyjnych oraz wprowadzenie zachęt podatkowych dla oszczędzających dobrowolnie na starość. Propozycje te ostro skrytykował prof. Leszek Balcerowicz, którego zdaniem nie są potrzebne.
— To złe propozycje, odnoszące się do jednej z najważniejszych reform w Polsce po 1989 r. Poza tym nie zostały poprzedzone rzetelną debatą — powiedział na wtorkowym spotkaniu z dziennikarzami prof. Leszek Balcerowicz. Powtórzył, że to „demontaż systemu emerytalnego”.
Według niego propozycje rządu tylko w jednym punkcie są nowe — radykalnego cięcia składek do OFE, które proponował koalicjant PSL. Reszta to „obietnica wcześniejszych obietnic”.
Jego zdaniem nie ma ustaw w Polsce, które wiązały się z indywidualnymi decyzjami Polaków jak w przypadku ustaw związanych z nowym systemem emerytalnym. Nawiązał do startu nowego systemu emerytalnego, gdy Polacy w wieku od 30 do 50 lat w 1999 r. decydowali czy chcą oszczędzać w OFE czy wolą zostać w ZUS. — Tu chodzi o sposób traktowania ludzi i zerwanie umowy społecznej — tłumaczył były prezes NBP. W tym sensie propozycje rządowe nasuwają pytanie o ich konstytucyjność.
— To nie tylko proste przesunięcie składki z OFE do ZUS, ale to przejście do inne rzeczywistości — mówi autor reform gospodarczych. Jak podkreślił ostro „w ZUS nie gromadzi się pieniędzy, tylko obietnice polityków”. Część pieniędzy, która obecnie trafia do OFE (7,3 proc.) ma iść na nowe subkonto w ZUS. Dziś już w ramach I filara w ZUS odkładamy 12,22 proc. pensji. Cała składka na ubezpieczenia emerytalne wynosi 19,52 proc.
Zmiany w systemie emerytalnym będą miały negatywny wpływ na perspektywy rozwojowe Polski osłabiając zaufanie obywateli do państwa, zwiększając ryzyko kolejnych negatywnych zmian w systemie emerytalnym (łącznie z likwidacją OFE) oraz spowalniając rozwój polskiego rynku kapitałowego.
Jego zdaniem na zmianach zaproponowanych przez rząd ucierpi nie tylko gospodarka, ale także wysokość i bezpieczeństwo przyszłych emerytur.
— Rządowi nie chodzi o przejściowe rozwiązanie problemu z deficytem i długiem, bo gdyby tak było to przejściowo zawiesiłby składkę do OFE, jak zrobiła Estonia. Ale i to nie jest potrzebne — mówi Leszek Balcerowicz.
Jego zdaniem zamiast proponowanych przez rząd zmian w systemie emerytalnym można skoncentrować się na sześciu punktach przygotowanych przez ekonomistów Fundacji FOR. Są to: przyśpieszenie prywatyzacji, dokończenie reformy emerytalnej (m.in. stopniowe podnoszenie wieku emerytalnego do 67 lat, upowszechnienie systemu — włączenie mundurowych i górników), inne zmiany w systemie ubezpieczeń społecznych zwiększające podaż pracy (np. wstrzymanie planowanego wydłużenia płatnych urlopów macierzyńskich, obniżenie wysokości zasiłków chorobowych z 80 do 60 proc. wynagrodzenia), ograniczenie wydatków publicznych (chodzi m.in. o utworzenie centrum usług wspólnych w administracji centralnej, likwidacja becikowego, obniżenie zasiłku pogrzebowego), proefektywnościowe uproszczenie podatków, likwidacja lub ograniczenie ulg podatkowych (np. modyfikacja ulgi prorodzinnej, likwidacja ulgi na internet) oraz zwiększenie pozostałych dochodów finansów publicznych (dochody ze sprzedaży praw do emisji CO2).
— To co rząd chce uzyskać zmniejszając składkę do OFE można osiągnąć zwiększających wpływy z prywatyzacji. Wartość akcji spółek giełdowych w rękach skarbu wyniosła ponad 100 mld zł na początku stycznia — mówi Balcerowicz.
Sprzedając część tych akcji łatwo można uzyskać ok. 10 mld zł, czyli tyle ile chce zaoszczędzić rząd na zmianach w OFE. Wszystkie propozycje w tym roku przyniosłyby oszczędności dla budżetu rzędu 14,75 mld zł, w 2015 r. 51,8 mld zł, a w 2020 r. — 69,5 mld zł (wyliczenia w warunkach cen i PKB w 2010 r.). Fundacja FOR Leszka Balcerowicza ma też własny pomysły na zmiany w II filarze.
— Idziemy dalej w naszych propozycjach niż wszyscy dotąd, w tym minister Boni — mówi Balcerowicz.
To m.in. zniesienie opłaty od składki pobieranej przez OFE, zniesienie obowiązkowych opłat OFE na rzecz ZUS, KNF i Rzecznika Ubezpieczonych. Można także rozważyć powierzenia zarządzania OFE także towarzystwom funduszy inwestycyjnych, a nie jedynie powszechnym towarzystwom emerytalnym. Zwłaszcza, że PTE i TFI działają często w tych samych grupach, a umożliwienie tego TFI pozwoli zaoszczędzić 15-20 proc. na kosztach operacyjnych. Inne propozycje to dopasowanie struktury portfela inwestycyjnego OFE do wieku uczestników i zewnętrzne benchmarki.
— Po zmianach rządowych emerytury będą niższe niż gdyby zostawić składkę do OFE bez zmian i zwiększyć efektywność tych instytucji — mówi Andrzej Rżońca, współpracownik FOR, członek Rady Polityki Pieniężnej. Jak dodaje umożliwienie dobrowolnego oszczędzania nie zrekompensuje spadku emerytur z publicznego systemu. Poziom wpłat nie jest bowiem duży, a do tego wielu Polaków nie stać na dodatkowe oszczędzanie.
Według Balcerowicza ciężko będzie podnosić efektywność OFE w sytuacji, gdy będzie do nich trafiać niska składka.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA