fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Milinkiewicz: Trwa walka o Białoruś

Aleksander Milinkiewicz
Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik
Aleksander Milinkiewicz, jeden z liderów białoruskiej opozycji
[b]
Rz: Setki ludzi w aresztach, groźby wieloletniego więzienia dla przywódców ugrupowań opozycyjnych, groźba likwidacji opozycyjnych partii. Czy to już koniec legalnej opozycji na Białorusi?
Aleksander Milinkiewicz:[/b] Być może. Ale bardzo wiele zależy od solidarności, zarówno tej naszej, na Białorusi, jak i ze strony państw demokratycznych. Łukaszenko przed wyborami dopuścił do pewnej liberalizacji, ale potem bardzo się tego przestraszył. Dziewięć godzin wystąpień opozycyjnych kandydatów na prezydenta w państwowej telewizji – to dziewięć godzin wolnego słowa i prawdziwy szok dla władzy. Musiał więc pokazać, że to on jest gospodarzem. Musiał przywrócić strach w społeczeństwie. To było dla niego ważniejsze niż stosunki z Zachodem.
[b] A w niedzielę, podczas powyborczej demonstracji, opozycja dała się sprowokować?[/b]
Ewidentnie brakowało jednej strategii. Opozycja wykazała swój brak profesjonalizmu. Nie udało się zneutralizować prowokacji władz. Ale ja postanowiłem, że dopóki opozycyjni działacze siedzą w aresztach, dopóty nie będę oceniał ich działań.
[b] Czy Zachód, w tym Polska, może jakoś wpłynąć na działania białoruskich władz i nie dopuścić do tego, by liderzy opozycji otrzymali drakońskie kary do 15 lat więzienia? [/b]
Ja jestem przeciwny sankcjom, bo uderzają one w zwykłych ludzi. Ale pamiętajmy, że prawie połowa obrotu towarowego Białorusi przypada na kraje Unii Europejskiej. Gospodarka białoruska musi się szybko zmodernizować. Ceny gazu w Rosji szybko idą w górę, równają do cen światowych, bo Rosja chce wejść do Światowej Organizacji Handlu. Może jeszcze pół roku, może rok Białoruś będzie dostawać od Rosji prezenty w postaci taniego gazu. A co dalej? Białoruska gospodarka zużywa proporcjonalnie trzy razy tyle energii co polska! Ani Rosja, ani USA nie pomogą nam w modernizacji. Tylko Unia.
Uważam, że konieczny jest dialog, inaczej zagrożona będzie niepodległość Białorusi. Ale ważne jest, by dialog z władzami nie osłabiał wsparcia dla białoruskiego społeczeństwa obywatelskiego, a takie osłabienie obserwowaliśmy. To był błąd. I nie chodzi wyłącznie o wsparcie finansowe, ale i o moralne.
[b] Czemu Łukaszenko koniecznie chce mieć 80 procent głosów i 100 procent zwolenników w parlamencie?[/b]
To wynika z jego rozumienia władzy. Aleksander Łukaszenko nie tworzy partii, mówi – „partia to mój naród”. Partia z definicji jest częścią, odłamem – a on chce być reprezentantem wszystkich. Gdyby się okazało, że otrzymał mniej głosów, byłby to psychologiczny cios dla niego i dla społeczeństwa.
[b]Jest możliwy „wariant chiński” – władza polityczna w tym kształcie jak dotąd, ale liberalizacja gospodarki?[/b]
Aleksander Łukaszenko o tym marzy, mówił o tym niejednokrotnie. Rozumie tę liberalizację jako otwarcie dla małych i średnich przedsiębiorstw, bo nad tymi największymi, przynoszącymi największy zysk, wciąż chce mieć kontrolę. I dalej rządzić twardą ręką.
[b] Łukaszence bardzo pomogło spotkanie z prezydentem Rosji Dmitrijem Miedwiediewem. Co zyskała Rosja, faktycznie wspierając białoruskiego prezydenta?[/b]
Tego nie wiemy. Zapewne dostała utratę części suwerenności gospodarczej Białorusi. Prywatyzację niektórych przedsiębiorstw, np. rurociągów, na korzyść Rosji; może też zgodę na wprowadzenie rosyjskiego rubla. To ostatnie ostatecznie zniszczyłoby naszą niezależność ekonomiczną, a więc i polityczną. Jeśli Łukaszenko oddał Moskwie trochę naszej suwerenności, to jednocześnie my utraciliśmy nieco demokracji, bo Rosjanie pozwolili mu na takie działania, jak w ostatnich dniach.
[b] Ale trudno sobie wyobrazić, by fatalne stosunki Łukaszenko – Miedwiediew i Łukaszenko – Putin nagle się poprawiły.[/b]
Łukaszenko przestał być dla Moskwy strategicznym partnerem, ale pozostał partnerem tymczasowym, bo po prostu niełatwo go wymienić. Rosjanie chcieliby na jego miejscu mieć kogoś dla nich lepszego, kto przyspieszyłby integrację. Ala to nie byłaby integracja, tylko aneksja. Białoruś może co najwyżej zostać rosyjskimi peryferiami lub protektoratem. Ale też nie ma u nas żadnej prorosyjskiej partii i potencjalnego prorosyjskiego kandydata na prezydenta. Gdyby Łukaszenko nagle odszedł, choćby z powodów gospodarczych, to przecież odbyłyby się wybory, jeśli nie całkiem demokratyczne, to na pewno bardziej demokratyczne niż te ostatnie. Trwa walka o Białoruś. Teraz wyznaczana jest nasza geopolityczna przyszłość.
[i] Korespondencja z Mińska [/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA