Internet

Reklamy zasłaniające strony internetowe mogą być nielegalne

Coraz więcej pieniędzy trafia do sieci
Nieznane
Jeżeli użytkownikowi Internetu wyskakujące reklamy zasłaniają przeglądane strony, oznacza to złamanie polskiego prawa - uważa Ministerstwo Transportu
Każdy użytkownik globalnej sieci ma bez przerwy do czynienia z reklamami zasłaniającymi strony internetowe. Są dużo popularniejsze od zwykłych banerów. Wystarczy wejść na stronę któregoś z serwisów informacyjnych, aby ujrzeć wyskakujące okienko, w którym znajduje się reklama. Po kliknięciu w nie internauta zostaje przeniesiony na stronę reklamującej się firmy.
Większość z nas na tyle przyzwyczaiła się do tych reklam, że nie zwraca już na nie uwagi. Co najwyżej irytują, gdy nie można ich zamknąć bądź towarzyszą im głośne efekty dźwiękowe. Tymczasem okazuje się, że mogą one łamać polskie prawo. Tak przynajmniej wynika z odpowiedzi Ministerstwa Transportu na interpelację posła Romana Czepe. Według ministerstwa reklamy zasłaniające treść stron internetowych są zakazane przez ustawę o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, ustawę oświadczeniu usług drogą elektroniczną oraz ustawę o ochronie niektórych praw konsumentów i odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny.
Ministerstwo Transportu uważa, że tego typu reklamy stanowią czyn nieuczciwej konkurencji. A to dlatego, że są uciążliwe. Okienka zasłaniające treść stron internetowych otwierają się bowiem wbrew woli użytkownika i wpływają bezpośrednio na pracę komputera, co może być szczególnie uciążliwe przy starszym sprzęcie. -Wpisując adres strony internetowej, chcę się zapoznać z jej treścią, a nie oglądać wyskakujące okienka. Tymczasem pojawiają się one bez mojej zgody, co samo w sobie świadczy o ich uciążliwości - mówi Dariusz Dąbek z Departamentu Telekomunikacji MT, który przygotowywał odpowiedź na interpelację. Wskazuje on na art. 16 ust. 1 pkt 5 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Przepis ten zakazuje reklam, które stanowią "istotną ingerencję w sferę prywatności, w szczególności przez (...) nadużywanie technicznych środków przekazu informacji". Co ciekawe, interpretacja idzie dużo dalej niż opinia Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wydana w tej samej sprawie. UOKiK uznaje tego typu reklamy za zgodne z prawem. Tylko niektóre z nich, według jego opinii, naruszają przepisy. Są to okienka pozbawione funkcji ich natychmiastowego wygaszania lub takie, które zaprojektowano specjalnie w taki sposób, aby obchodziły działanie programów blokujących wyskakiwanie reklam. Środowisko reklamowe uważa, że jeśli interpretacja ministerstwa jest prawidłowa, to należy zmienić przepisy. - Warto spytać o zdanie samych zainteresowanych, czyli zarówno reklamodawców, jak i odbiorców reklam. Z tego, co wiem, do Komisji Etyki Reklamy nie wpłynęła dotychczas żadna skarga na opisane formy reklamy -mówi Paweł Kowalewski, prezes Międzynarodowego Stowarzyszenia Reklamy (IAA). Serwisy internetowe nie zamierzają rezygnować z zamieszczania wyskakujących reklam. Ich zdaniem nie naruszają one prawa. - Jeśli taka reklama jest uciążliwa, to jak traktować niezamawiane przeze mnie sterty folderów reklamowych w skrzynce pocztowej, przeszkadzające wczytaniu gazet wkładki reklamowe lub reklamy telewizyjne, które bez mojej zgody przerywają oglądanie filmu w najciekawszym momencie - mówi Piotr Krawiec z Grupy Onet. pl. -Musimy pamiętać, że treści dostępne w Internecie w 99 proc. są bezpłatne, a w znacznej części serwisy utrzymują się właśnie z reklam. Wspomniane problemy z ich zamykaniem to nieliczne przypadki. Samym serwisom zależy na tym, aby było ich jak najmniej -argumentuje Krawiec. Branża internetowa jest o tyle specyficzna, że nie ma znaczenia, w jakim kraju jest siedziba firmy. - Jeśli polskie prawo będzie rzucało przedsiębiorcom działającym w Internecie kłody pod nogi, to jest bardzo prawdopodobne, że większość z nich przeniesie serwery do państwa, w którym przepisy są korzystniejsze.Tyle że wówczas tam będzie płacić podatki -zauważa Krawiec. -Ministerstwo Transportu nie jest odpowiedzialne za przepisy regulujące problematykę reklamy w Internecie. My ich nie stworzyliśmy, jedynie je zinterpretowaliśmy -odpowiada Dariusz Dąbek. Jego zdaniem prawo powinno zostać zmienione, aby z jednej strony umożliwiało reklamę w Internecie, a z drugiej zapewniało konsumentom ochronę przed zbyt uciążliwymi jej formami. W myśl interpretacji ministerstwa wyskakujące reklamy łamią także przepisy ustawy oświadczeniu usług drogą elektroniczną. Zgodnie z nią zakazane jest przesyłanie drogą elektroniczną informacji handlowych kierowanych do oznaczonego odbiorcy bez jego zgody (art. 10). Pytanie tylko, czy można mówić o oznaczonym odbiorcy wtedy, gdy serwis zamieszczający reklamę nie wie tak naprawdę, do kogo ona trafi? Zdaniem ministerstwa tak, bo każdy użytkownik końcowy łączy się z komputera, który jest identyfikowalny ze względu na niepowtarzalny adres IP. "Można uznać, że reklamy typu pop-up kierowane są do oznaczonego zakończenia sieci (w konsekwencji na określone urządzenia końcowe)" - napisano w odpowiedzi na interpelację. Dodatkowo ministerstwo powołuje się na ustawę o ochronie niektórych praw konsumentów i odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny, której przepisy również łamane są przez opisane formy reklamy. W art. 6 ust. 3 ustawa wymaga uzyskania zgody przed posłużeniem się środkami elektronicznymi w celu złożenia propozycji zawarcia umowy. A jeśli reklama zawiera istotne postanowienia umowy (np. cenę i nazwę produktu), to może być traktowana właśnie jako propozycja zawarcia umowy. Pojawia się pytanie, co grozi za łamanie tych przepisów? Konsumenci nie mogą dochodzić roszczeń za popełnienie czynu nieuczciwej konkurencji. Prawo to przysługuje jedynie przedsiębiorcom. Prezes UOKiK również nie może nakładać kar za takie czyny. Może co najwyżej zażądać w pozwie zasądzenia odpowiedniej sumy na cel społeczny. Ma również prawo zażądać zaniechania praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów. Jeśli przedsiębiorcy się temu nie podporządkują, może nałożyć karę od 500 do 1000 euro za każdy dzień zwłoki w wykonaniu prawomocnej decyzji. Teoretycznie użytkownicy Internetu mogliby dochodzić swych praw na drodze cywilnej. Naruszenie prywatności stanowi bowiem jednocześnie naruszenie dóbr osobistych.Trudno byłoby im jednak wykazać szkodę majątkową, dlatego w praktyce mogliby się domagać zapłaty nawiązki na cel społeczny. Ostatnia sankcja związana jest z przesyłaniem niezamawianej informacji handlowej. Jest to zagrożone grzywną do 5 tys. zł. Podyskutuj z autorem, e-mail: s.wikariak@rzeczpospolita.pl Nie mogę się zgodzić z interpretacją przepisów dokonaną przez Ministerstwo Transportu. Idzie ona zdecydowanie za daleko. Rzeczywiście można spotkać reklamy, które ingerują istotnie w sferę prywatności użytkowników. Mam namyśli takie okienka, których nie można zamknąć lub ich zamknięcie jest utrudnione np. dlatego, że uciekają przed kursorem. Poprawnie przygotowana reklama nie narusza jednak, moim zdaniem, ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Sam fakt pojawienia się dodatkowego okna reklamowego trudno bowiem uznać za szczególną uciążliwość, jeśli mogę je zamknąć jednym kliknięciem. Godzę się z tym, że skoro serwis jest udostępniany za darmo, to musi się utrzymywać z reklam. Jest to cena za bezpłatny dostęp do informacji.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL