fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Nowi władcy Rosji lubią sport

Andrzej Fąfara
Rzeczpospolita
Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew był w młodości wioślarzem i sztangistą. Lubi piłkę nożną
Może nie tak bardzo jak muzykę zespołu Deep Purple (ma w kolekcji wszystkie płyty tej grupy), ale wystarczająco mocno, by podczas oficjalnej wizyty w Brazylii zgłosić życzenie odwiedzenia słynnego stadionu Maracana.
Sportowe zainteresowania przywódców to w Rosji całkiem nowa tendencja.
W czasach powszechnej szczęśliwości Józef Stalin, Nikita Chruszczow czy Leonid Breżniew nijak nie mogli się kojarzyć ze sportem.
Natomiast Borys Jelcyn, były pierwszy sekretarz komitetu obwodowego KPZR w Swierdłowsku, dopiero po upadku Związku Radzieckiego postanowił ujawnić swoje zainteresowanie tenisem.
Nie było ono zbyt pogłębione, co wyszło na jaw podczas finałowego meczu o Puchar Davisa Rosja – Szwecja, gdy pierwszy prezydent Rosji wszedł na trybunę honorową w trakcie pojedynku Wołkow – Edberg, powodując przerwanie gry na 10 minut. Aleksander Wołkow do dziś przeklina ten antrakt, bo prowadził w piątym secie i miał szanse na zwycięstwo. Następca Jelcyna Władimir Putin takiego faux pas raczej by nie popełnił, choć lepiej zna zwyczaje obowiązujące w judo niż w tenisie. Putina fotografowano na macie przy każdej nadarzającej się okazji. Zawsze był na górze. Dziennikarze oczywiście wychwalali pod niebiosa sportowe umiejętności prezydenta. Jeden z nich napisał nawet, że Władimir Władimirowicz, gdyby chciał, mógłby zdobyć medal na igrzyskach olimpijskich. Gdy tekst się ukazał, Putin miał już ponad 50 lat.
Z Miedwiediewa, choć jest od Putina sporo młodszy, nikt już nie chce robić olimpijczyka. Sport jest dość skromnym elementem wizerunku obecnego prezydenta Rosji. Może sprawy w sposób naturalny nabrały właściwych proporcji, a może doradcy Miedwiediewa doszli do wniosku, że głowie potężnego państwa nie wypada zbyt często pokazywać się w stroju sportowym?
Niezależnie od zmieniających się mód sport pozostanie dziedziną pierwszorzędną wśród drugorzędnych. Nikt przy zdrowych zmysłach nie powinien go lekceważyć. Chyba że ktoś taki jak Winston Churchill, jeden z najwybitniejszych przywódców XX wieku. Twierdził on mianowicie, że dobre zdrowie i samopoczucie zawdzięcza niechęci do sportu. Jednocześnie nie wiadomo, jak by się czuł i jak długo żył, gdyby sport uprawiał.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA