fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mundurowi

Po co armii nowa agencja

W strukturach armii istnieje już Agencja Mienia Wojskowego i Inspektorat Wsparcia Sił Zbrojnych w Bydgoszczy
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Nie będzie likwidacji Agencji Mienia Wojskowego, za to powstanie kolejny inspektorat, tym razem do spraw zakupów w wojsku
– Budowane są takie struktury, jakby polska armia miała liczyć pół miliona żołnierzy – zauważa Janusz Zemke, były wiceminister obrony, eurodeputowany SLD. I przypomina, że liczy ich ona około 100 tysięcy.
Inspektorat Uzbrojenia, który ma zacząć działać 1 stycznia, będzie już trzecią wojskową instytucją odpowiedzialną za zakupy (powstanie głównie na bazie Departamentu Zaopatrywania Sił Zbrojnych).
W strukturach armii istnieje już Agencja Mienia Wojskowego i Inspektorat Wsparcia Sił Zbrojnych w Bydgoszczy. Poza tym w Sztabie Generalnym są zarządy, które pośrednio się tym zajmują.
[srodtytul]Koncepcja upadła[/srodtytul]
– Powołanie inspektoratu nie rozwiąże żadnych problemów, lecz jedynie spowoduje, że trzeba będzie znaleźć pieniądze na zatrudnienie tam dodatkowych osób – podkreśla Zemke.
[wyimek]Nowy Inspektorat Uzbrojenia ma zacząć działać 1 stycznia 2011 roku i zatrudniać 250 osób [/wyimek]
Utworzenie nowej struktury miało być poprzedzone likwidacją AMW, o czym wspominał w expose premier Donald Tusk. Rok temu powstały nawet ustawy w tej sprawie, przewidujące też powołanie agencji uzbrojenia. Dokument trafił do Sejmu z rekomendacją Rady Ministrów jako pilny, miał usprawnić system zakupów uzbrojenia i sprzętu. Oprócz tego jego autorzy w uzasadnieniu napisali, że likwidacja AMW jest wynikiem „negatywnych doświadczeń związanych z jej działalnością”. Te miały wykazać np. raporty NIK czy Departamentu Kontroli MON.
Jednak ustawy utknęły w Sejmie. Powołana prawie rok temu specjalna podkomisja, która miała nad nimi pracować, nie spotkała się ani razu. Dlaczego? – Koncepcja likwidacji agencji upadła – mówi Paweł Suski, poseł PO, przewodniczący podkomisji. Dodaje, że koszty funkcjonowania AMW zostały w ostatnim czasie obniżone, a sama agencja zaczęła wypracowywać pieniądze dla wojska.
Dlaczego zatem ustawy nie zostały wycofane z Sejmu? – Tego nie wiem. Pytanie należy kierować do ministra obrony – podkreśla Suski. Wiceszef MON Marcin Idzik wyjaśnia, że ustawy nie zostały wycofane, ponieważ być może Inspektorat Uzbrojenia będzie „instytucją przejściową”. – Zobaczymy, jak się sprawdzi, a na razie AMW potrzebna jest do zbywania mienia zbędnego dla wojska czy utylizacji materiałów wybuchowych i uzbrojenia. Zmieniły się też uwarunkowania prawne i weszła w życie ustawa o finansach publicznych – podkreśla. 
Jednak przewodniczący Komisji Obrony poseł SLD Stanisław Wziątek ocenia: – Powstała dziwna sytuacja. Rząd zrezygnował z prac nad tymi ustawami, a jednocześnie nie chce ich wycofać z Sejmu.
[srodtytul]Komisja prosi resort[/srodtytul]
Z nieoficjalnych informacji „Rz” wynika, że ustawy stały się przedmiotem scysji między szefem MON Bogdanem Klichem a posłami z Komisji Obrony Narodowej. – Pytany o nie minister odpowiedział, że wina leży po stronie opóźnień legislacyjnych – mówi jeden ze świadków spotkania. Dodaje, że posłowie się na te słowa oburzyli.
Koszt funkcjonowania AMW to ponad 150 mln zł rocznie. W uzasadnieniu do ustawy o jej likwidacji czytamy, że dzięki temu budżet zaoszczędziłby ok. 95 mln zł (reszta ze 150 mln zł miała być przeznaczona na działalność agencji uzbrojenia).
Ile będzie kosztował inspektorat, który ma zostać powołany na mocy decyzji szefa MON? Nie wiadomo. – Poprosiliśmy resort, by na styczniowym posiedzeniu Komisji Obrony przestawił szczegóły tej sprawy – podkreśla Wziątek. 
Według zapowiedzi wiceministra Idzika nowa instytucja, która będzie zatrudniać 250 osób, „wypracuje jednolity mechanizm kupowania nowego sprzętu i uzbrojenia dla naszego wojska”. – Chcemy stworzyć instytucję, która będzie odpowiadała za całość zakupów oraz realizowała programy operacyjne. Bardziej przejrzysty system ma też być mniej kosztowny dla podatników – dodaje Idzik. Inspektorat będzie całkowicie podlegał MON.
– Kolejna biurokratyczna instytucja nie przysłuży się poprawie sytuacji, lecz wręcz ją skomplikuje – uważa gen. Waldemar Skrzypczak, były dowódca Wojsk Lądowych. – Widzę, jak MON lekką ręką likwiduje kolejne pułki, brygady czy jednostki, a jednocześnie tworzy kolejną urzędniczą strukturę. To bardzo źle wróży przyszłości armii.
[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki[mail=e.zemla@rp.pl]e.zemla@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA