fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prokuratorzy

Gorące pół roku w prokuraturze

Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik
Twierdzi Andrzej Seremet, prokurator generalny, w rozmowie z Agatą Łukaszewicz
To było gorące pół roku. Całkiem nowy urząd, nowa funkcja, same zmiany. Nie tak to miało wyglądać. Czy nie żałuje pan dziś startu i wygranej?
Andrzej Seremet: To prawda, trafiłem na bardzo gorący czas. W dodatku nie przestaje on być gorący, a im dalej, tym robi się goręcej. Nikt nie był przygotowany na to, co wydarzyło się w ostatnich miesiącach. Także ja. Proszę się więc nie dziwić momentom zwątpienia, jakie przeżywałem, o czym zresztą mówiłem publicznie. Te chwile trwały krótko, podniosłem się i walczę dalej.
Zamiast jednak reformować prokuraturę, musiał się pan zająć smoleńskim śledztwem. A nowa prokuratura wciąż czeka na zmiany. Czeka też środowisko trochę zaniepokojone tym, że niewiele się zmienia.
Zdecydowanie więcej czasu chciałbym poświęcić na realizację pomysłów, z jakimi przyszedłem do Prokuratury Generalnej. Potrafię nawet zrozumieć zarzuty kierowane wobec mnie właśnie pod tym kątem: że nic się nie dzieje, że nie ma zmian, że środowisko czeka na reformę itd. Bywają dni, kiedy cały czas poświęcam sprawie Smoleńska, rozmowom, spotkaniom, studiowaniu dokumentów itd. Tego nie da się uniknąć, bo nikt za mnie tego nie zrobi. A przecież doba ma tylko 24 godziny. Miałem wiele planów, które rzeczywistość wprawdzie zweryfikowała, ale przecież nie wykluczyła ich realizacji. Stopniowo kończę obsadzać stanowiska szefów prokuratur: apelacyjnych i okręgowych. Wiem, pojawiają się głosy, że idzie to powoli, ale zanim podejmę decyzję, chcę dobrze poznać tych ludzi. Proszę mi wierzyć, że w tych sprawach pośpiech nie byłby wskazany. Do końca października zakończę proces powoływania szefów prokuratur apelacyjnych, a do końca roku chciałbym powołać szefów wszystkich pozostałych jednostek w kraju.
Szefowie prokuratur to stanowiska dające wielką władzę i wpływy. W dodatku obsadzane na długie lata i trudne do zmiany. Myśli pan, że dobrze wybrał? Nie będzie pomyłki?
Powiem tak: chcę mieć pewność, że zrobiłem wszystko, co do mnie należało.
Myślę, że wybór jest trafny, ale gwarancji nikt mi nie da.
Czy możemy dziś powiedzieć, że od kwietnia mamy niezależną prokuraturę?
Mamy prokuraturę, która dąży do niezależności.
Nie wystarczy zmienić budynku i pieczątki, by niezależność stała się faktem.
Oczywiście, że nie. Są jednak sprawy zasadnicze, takie jak zapis w konstytucji. Traktuję go jako fundament, na którym można budować całą resztę.
A ludzie? Ponad 80 proc. dzisiejszych prokuratorów pracuje od wielu lat.
O niezależnej prokuraturze można mówić wówczas, gdy pewna jest niezależność postaw pracujących w niej prokuratorów. Wszystko zależy od samych ludzi. Mam nadzieję, że ten krótki okres wystarczył, by prokuratorzy dostali sygnał, że warto być niezależnym, że ja nie oczekuję żadnych postaw serwilistycznych. Wręcz przeciwnie, oczekuję postaw niezależnych, ale też niezależnych dojrzale. Nigdy nie będzie tak, bym pozwolił, aby za niezależnością można było skrywać niekompetencję. Prokurator musi być niezależny, ale musi być też kompetentny i dojrzały.
Nie przeszkadza panu, że będąc szefem jednego z najpoważniejszych urzędów w kraju, musi prosić ministra finansów o pieniądze na załatanie dziury budżetowej w prokuraturze?
Nie jest to sytuacja komfortowa, ale muszę na to się godzić. Prokuratura Generalna nie ma własnego budżetu i moim zdaniem czas to zmienić. Walczę o to i mam nadzieję, że dopnę swego.
Czy nie boi się pan, że brak pieniędzy odbije się na jakości postępowań?
Mam takie obawy. Nie wyobrażam sobie, by prokuratura pod koniec roku stanęła przed wyborem, czy zapłacić rachunki za prąd czy lepiej biegłemu za opinię. Przecież naszym priorytetem jest sprawne i efektywne prowadzenie postępowań, a to wiąże się z kosztami, często niemałymi. Nie możemy jednak na tym oszczędzać, a być może będziemy musieli.
A bez inicjatywy legislacyjnej można sobie poradzić? Jeśli coś działa nie tak, to nie ma pan szansy tego zmienić?
To uciążliwa sytuacja, ale w dzisiejszym modelu ustrojowym nie da się tego zmienić. Korzystam z innych dróg. Przygotowuję założenia, mam plany i pomysły. Zgłosić je może inny minister. Zamierzam też pośrednio korzystać z inicjatywy ustawodawczej ministra sprawiedliwości.
Środowisko prokuratorów czekają niebawem poważne zmiany. Czy podoba się panu pomysł wprowadzenia ocen okresowych?
Nigdy nie byłem admiratorem ocen okresowych. Kiedy mówiłem, że nie sprzeciwiam się ich wprowadzeniu, wskazywałem też problemy, jakie mogą się pojawić. Dopóki w ustawie o prokuraturze nie było systemu konkursowego, uważałem,
że oceny są pożyteczne. Teraz sytuacja się zmieniła – są konkursy i pomysł z ocenami uważam za wątpliwy. Ich wprowadzenie oznacza dublowanie zbliżonych mechanizmów. A kiedy w dodatku patrzę na szczegóły propozycji, sądzę, że może dojść do utworzenia potężnego mechanizmu biurokratycznego, który czasowo, zamiast działać na korzyść, będzie obezwładniał pracę prokuratury.
Krótko mówiąc, nie popiera pan ocen?
Powiedzmy, że zachowuję bardzo dużą rezerwę wobec tego pomysłu.
A żądania płacowe prokuratorów? Rozumie je pan?
Nie dziwię się dążeniom prokuratorów. Świadom jednak jestem istniejących ograniczeń budżetowych i uwarunkowań, w jakich wszyscy żyjemy. Nie tylko prokuratorzy, ale całe społeczeństwo. Patrząc z tej perspektywy, uważam, że te zarobki nie są najgorsze. Sądzę, że wymaga namysłu, czy sprawiedliwe jest wynagradzanie na tym samym poziomie prokuratorów pracujących w dużych i małych ośrodkach, mając na uwadze duże różnice w kosztach utrzymania.
Czy to oznacza, że jest pan za wprowadzeniem dodatku wyrównawczego? Nie boi się pan buntu prokuratorów z mniejszych ośrodków?
Ewentualne wprowadzenie takich dodatków nie wydaje mi się niesprawiedliwe. To jedna z możliwości, które warto rozważyć. Jeżeli uwzględnimy koszty życia np. w Warszawie, to są one na pewno dużo większe niż w małej miejscowości. Chodzi o ceny mieszkań, usług, żywności – są to sprawy oczywiste.
Poprze pan protest?
Będzie on w jakimś sensie kierowany też przeciwko mnie, tak więc trudno byłoby się do niego przyłączyć. Ja muszę brać pod uwagę wszystkie za i przeciw, a dla prokuratorów ważne są ich żądania i oczekiwania. Chciałbym, żeby prokuratorzy zarabiali tak dobrze, by nie rodziło to ich protestów. Prokurator generalny nie ustala jednak pensji prokuratorów.
Był pan wiceprezesem jednego z większych sądów rejonowych w kraju. Zajmował się więc nie tylko orzekaniem. Czy praca w Prokuraturze Generalnej przypomina tamtą?
Było dużo łatwiej. Dziś rzeczywistość jest zupełnie inna. Kiedyś media tak żywo nie interesowały się wyrokami i działaniem sądu. Relacje z procesów zdarzały się rzadko. Teraz dziennikarz w sądzie to codzienność. Pracowało się dużo spokojniej.
Kiedy sytuacja wróci do normalności, czym chciałby się pan zająć w pierwszej kolejności?
Przede wszystkim chcę się przyjrzeć modelowi postępowania karnego. To najważniejsze narzędzie pracy prokuratorów. Bez zmian dzisiejszego modelu postępowania nie mamy się co łudzić, że sprawy nabiorą tempa. Dzisiejszy kierunek, który zaowocował  skrajnym rozszerzeniem uprawnień stron, a szczególnie oskarżonego, uważam za nietrafiony. To jest model, który coraz bardziej grzęźnie, a trzeba w końcu znaleźć ubitą drogę.
Ograniczeniem uprawnień stron nie przyspieszy pan pracy prokuratorów.
Dlatego też nie chciałbym na tym poprzestać. Weźmy np. archaiczny sposób protokołowania. Zamieniłbym go na stenotypię, rezygnując z drogich, a niepewnych pomysłów nagrywania rozpraw. Wprowadziłbym też obowiązkową obronę w każdej sprawie, także przed sądem rejonowym.
Koszty obrony byłyby ogromne.
Zajmowaliby się nią starsi aplikanci. Dopiero po przejściu takiej praktyki mogliby liczyć na to, że zostaną adwokatami. Obrona powinna być prawem, a nie faktycznym obowiązkiem. Bezwzględnej reorganizacji wymaga sposób doręczania pism sądowych. Należałoby stworzyć służby doręczeniowe w sądach, a gdy idzie o przesyłki poza okręg właściwości sądu, wystarczyłoby elektroniczne powiadomienie sądu miejsca zamieszkania osoby wzywanej, a wtedy jego służby dokonywałyby doręczenia, wystawiając wezwanie niejako w imieniu tego sądu.
A dzisiejsza organizacja pracy samych prokuratorów nie wymaga poprawek?
Ależ tak. W sądzie okręgowym powinni oskarżać prokuratorzy będący autorami aktów oskarżenia. Sąd powinien tak organizować rozprawy, z odpowiednim wyprzedzeniem, żeby obecność autora aktu, czyli tego, kto zna sprawę najlepiej, była możliwa.
To zaledwie hasła, idee, brak tu miejsca na ich rozwinięcie. Jedno jest pewne – kodeks postępowania karnego wymaga rychłych i dogłębnych zmian, których zasadniczym celem będzie usprawnienie procesu. Sprawiedliwość po latach przekształca się często w swoją karykaturę.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA