fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Czas kończyć lustrację

Bogdan Borusewicz jest przeciwny powierzaniu wyboru prezesa IPN, który do tej pory leżał przede wszystkim w gestii Senatu i Sejmu, nowej Radzie Instytutu
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Rozgorzała dziwna dyskusja o testamentach ofiar katastrofy - mówi marszałek Senatu Bogdan Borusewicz
Rz: Czy Bronisław Komorowski dobrze pełni obowiązki głowy państwa?
Bogdan Borusewicz, marszałek Senatu: Bardzo dobrze. Natychmiast po śmierci Lecha Kaczyńskiego przejął obowiązki i dokonał właściwego wyboru, mianując Jacka Michałowskiego p.o. szefa Kancelarii Prezydenta.
Był krytykowany za pośpiech.
Słyszałem oczywiście te głosy krytyki, ale moim zdaniem marszałek w ten sposób pokazał, że polskie władze panują nad sytuacją. I nie tylko mówią, ale też podejmują decyzje. Myślę, że to uspokoiło tych ludzi, którzy byli w szoku i nawet zadawali pytania, co teraz będzie z Polską.
Czy był pan zaskoczony tłumami, które przychodziły przed Pałac Prezydencki i demonstrowały żałobę?
Ludzie chcieli uczcić głowę państwa, parlamentarzystów, generałów. W tej katastrofie zginęło wielu moich przyjaciół. Z Lechem Kaczyńskim od dwóch lat mieliśmy ochłodzone stosunki, ale przecież przyjaźniliśmy się, byliśmy po imieniu, tak samo jak z jego żoną. Maria Kaczyńska na trzy dni przed śmiercią była na koncercie zorganizowanym w Senacie z okazji 70. rocznicy zbrodni katyńskiej. Bo parcie senatorów na wyjazd było tak wielkie, iż postanowiłem coś zrobić, żeby ich tu przytrzymać. Zginął Janusz Krupski, który był moim najbliższym przyjacielem od lat 70., gdy poznaliśmy się na KUL i zaczęliśmy od razu wymyślać, co zrobić, żeby obalić system komunistyczny. Człowiek niesamowicie skromny, jeden z kilkudziesięciu twórców naszej niepodległości. Przyjaźniłem się także z Arkadiuszem Rybickim. A pozostałych znałem dobrze albo bardzo dobrze.
Prosto z żałoby weszliśmy w kampanię prezydencką. Jaka ona będzie?
Miałem obawy, że będzie ostra, co by nas kompromitowało. Bo cały świat nas podziwiał i szanował za tę jedność. Jeżeli teraz pokażemy piekielną kłótnię, to wszystko stracimy. Na szczęście nie zmierzamy w tym kierunku. Oprócz filmu „Solidarni 2010”, pokazanego w publicznej telewizji, o którym można powiedzieć, że był seansem nienawiści, nic się nie zdarzyło. Chyba następuje wyciszanie emocji.
Jak pan ocenia decyzję Jarosława Kaczyńskiego o kandydowaniu?
Jego osoba co prawda kojarzy się z ostrymi starciami, co może budzić obawy o temperaturę kampanii. Ale myślę, że po takiej tragedii konfrontacja wyborcza będzie stonowana. Świadczy o tym fakt, że Joanna Kluzik-Rostkowska została szefem sztabu wyborczego.
Nie będzie ostrych spotów?
Z całą pewnością nie. Znam Kluzik-Rostkowską. Nie będzie malowanym szefem, który pozwoli hasać różnym spin doktorom.
A czy popiera pan decyzję Komorowskiego o podpisaniu kontrowersyjnej nowelizacji ustawy o IPN?
Miał pełne prawo do podpisania tej ustawy. Tym bardziej że za nią głosował.
Lech Kaczyński chciał odesłać tę ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. Czy marszałek powinien brać to pod uwagę?
Nie podoba mi się takie stawianie sprawy. Ostatnio rozgorzała dziwna dyskusja o testamentach osób, które zginęły w katastrofie pod Smoleńskiem. Mówi się o testamencie prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który chciał odesłać tę ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. Ale jest też inny testament, Arkadiusza Rybickiego, który był autorem tej ustawy i osobiście przekonywał mnie do rozwiązań przyjętych przez Sejm. Słyszałem też o testamencie Izabeli Jarugi-Nowackiej, która walczyła o równouprawnienie płci w polityce. Naprawdę przestańmy polemizować za pomocą testamentów.
Uważa pan, że to jest rodzaj szantażu moralnego?
Nie chcę tego rozpatrywać w takich kategoriach.
Rybicki pana nie przekonał. Głosował pan przeciwko tej ustawie. Dlaczego?
Bo jestem przeciwny uszczuplaniu kompetencji parlamentu i przekazywaniu ich gremiom, które nie są do tego powołane. Do tej pory wybór prezesa IPN leżał przede wszystkim w gestii Sejmu i Senatu. Teraz środowiska naukowe będą wybierały Radę IPN, a ona – prezesa. A to oznacza, że parlament traci wpływ na obsadę tego stanowiska, a na dodatek w Radzie IPN zapewne będą zasiadali sami naukowcy, co moim zdaniem wcale nie jest dobre.
Krytycy tej ustawy uważają, że środowiska uczelniane opierały się lustracji i dlatego nie powinny mieć wpływu na wybór władz Instytutu.
Czas najwyższy, żebyśmy powoli kończyli lustrację. Jeżeli chodzi o elitę polityczną, to w zasadzie lustracja już dobiegła końca. Do polityki wchodzą ludzie w wieku trzydziestu kilku lat, a więc niepodlegający lustracji. A innych obywateli nie ma po co lustrować, bo ten proces jest jak śnieżna kula – jeżeli zaczniemy lustrować adwokatów, to powstaje pytanie, dlaczego nie notariuszy. A jak notariuszy, to dlaczego nie radców prawnych i tak dalej.
Komorowski wybiera się do Moskwy na uroczystości z okazji zakończenia wojny i zabiera generała Wojciecha Jaruzelskiego. Jak pan ocenia tę decyzję?
Tak samo jak wcześniej, gdy taką deklarację złożył prezydent Kaczyński – niejednoznacznie. Z jednej strony bardzo źle oceniam Jaruzelskiego, bo wiem, jak się zachowywał w czasach PRL. Co prawda doprowadził do Okrągłego Stołu, ale nie zrobił tego, żeby władzę przekazać, tylko żeby ją utrzymać. A że sytuacja rozwinęła się inaczej, bo po drugiej stronie znaleźli się ludzie sprawni, inteligentni i przewidujący, to już nie jego zasługa. Z drugiej strony w takich sprawach jak wysiłek Polaków w czasie II wojny światowej głowa państwa powinna się starać, żebyśmy byli jednomyślni. Więc rozumiem decyzję Komorowskiego.
Pan by nie zabrał generała?
Ja odmówiłem udziału w Okrągłym Stole dlatego, że nie chciałem podać ręki Jaruzelskiemu i Kiszczakowi. Dlatego to byłaby dla mnie bardzo trudna decyzja.
Po tragedii pod Smoleńskiem zupełnie zmieniła się postawa Rosjan wobec Katynia...
Katastrofa była jak katalizator, jeżeli chodzi o stosunek władz Rosji do Katynia. Ale chcę zaznaczyć, że poprawa stosunków z Rosjanami zaczęła się dużo wcześniej. Z moim odpowiednikiem Siergiejem Mironowem, przewodniczącym Rady Federacji, spotkałem się po raz pierwszy w 2006 r., kiedy stosunki były kompletnie zamrożone. Od tego czasu odbyło się już dziesięć spotkań, a 18 maja odbędzie się Drugie Forum Regionów w Warszawie. No i ogromne znaczenie miało, że Rosjanie byli gospodarzami uroczystości 7 kwietnia. Bo Katyń to jest problem rosyjski. My, Polacy, dawno już wszystko wiemy na ten temat.
Czy to, co się dzieje w Rosji wokół sprawy Katynia, upublicznienie w Internecie dokumentów o tym mordzie, emisja filmu w telewizji państwowej, może być początkiem rosyjskich rozliczeń ze stalinizmem?
Tak uważam. Polski Katyń jest początkiem odrywania się samych Rosjan od stalinizmu. A to oznacza, że elity rosyjskie chcą iść w kierunku demokratycznej Rosji.
Czy ten proces rozliczeń może zostać zatrzymany?
Nie sądzę, bo już rozpoczęła się dyskusja na ten temat w społeczeństwie. Następny krok to budowa cmentarzy. Bo to jednak jest dziwne, że w Katyniu jest tylko polski cmentarz, a na rosyjskich grobach – zostało tam zamordowanych 8 tysięcy Rosjan – las. Byłem w kilku takich miejscach i wszędzie jest tak samo. Przy każdym dużym mieście była dacza NKWD, gdzie rozstrzeliwano ludzi. Pod Petersburgiem leży 47 tysięcy rozstrzelanych. I tylko prywatne groby i wstążki na drzewach. A przecież pamięć o represjach z czasów stalinizmu w tych ludziach tkwi. Mironow opowiedział mi kiedyś, jak jego dziadka rozstrzelano w 1937 roku. Najpierw go rozkułaczono, odbierając 12 ha. Zamieszkał na skraju wsi, myśląc, że będzie miał spokój, ale po roku go rozstrzelano.
W Rosji panuje teraz klimat sprzyjający wydobywaniu tej pamięci?
Tak. Wiceprzewodniczący Rady Federacji Aleksander Torszyn, który przyjechał na pogrzeb wicemarszałek Krystyny Bochenek, opowiedział mi, że w dniu katastrofy, 10 kwietnia rano wyjechał poza Moskwę i – jak sam twierdzi – coś go popchnęło do Kozielska. Wszedł do cerkwi, gdzie byli więzieni polscy oficerowie rozstrzelani w Katyniu. W tej cerkwi dowiedział się o katastrofie i uznał, że to był znak. Nie wiem, czy to był właśnie znak, ale ważne, że on o tym mówi. Jest to paradoks, ale polski Katyń może wzmocnić demokratyczną Rosję.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA