fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia i odszkodowania

Gdy z twojego dachu spadnie lód

Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik
Mając polisę za kilkadziesiąt złotych rocznie, można uniknąć płacenia odszkodowań
Śnieg bądź lód spadający z dachu często uszkadza pojazdy. Zdarza się też, że wyrządza krzywdę człowiekowi. Poszkodowany może wówczas wystąpić z roszczeniami do właściciela budynku.
Właściciele domów, a także zarządzający nieruchomościami mają obowiązek sprzątać chodniki wzdłuż swoich posesji; dotyczy to także usuwania śniegu i lodu. Osoby te odpowiadają również za stan budynku, w tym dachu, oraz wszystko co się z nim wiąże, a więc za spadający śnieg, sople, lód czy odpadające kawałki rynien.
Uprzątanie błota, śniegu, lodu i innych zanieczyszczeń z chodnika w praktyce oznacza usunięcie ich na brzeg od strony drogi. Za wywóz odpowiedzialny jest zarządca drogi. Poza tym właściciel posesji musi zadbać o oczyszczanie chodnika tylko wówczas, gdy przylega on bezpośrednio do jego działki. Nie musi tego robić, jeśli jest odgrodzony trawnikiem czy pasem zieleni. Podobnie jest wtedy, gdy na chodniku zostało dopuszczone płatne parkowanie aut.
Jeżeli ktoś złamie nogę na nieodśnieżonym chodniku, bądź samochód zostanie zniszczony przez spadający z dachu lód, poszkodowany może się domagać odszkodowania od właściciela nieruchomości. Chyba że ten ostatni udowodni, że szkoda nie jest ani wynikiem błędów popełnionych podczas budowy, ani złego stanu technicznego czy braku bieżącej konserwacji (np. wymiany zużytych rynien czy pokrycia dachu).
Przed odpowiedzialnością finansową za szkody wyrządzone innej osobie chroni ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej (OC) w życiu prywatnym. Nie oznacza to jednak, że posiadacz polisy jest zwolniony z dbania o budynek.
Ubezpieczyciele wymagają, by dom był prawidłowo konserwowany. Nie wypłacają żadnych pieniędzy, jeżeli szkoda jest wynikiem działań umyślnych albo rażącego niedbalstwa. Poza tym polisa nie chroni przed grzywną i karą administracyjną nałożoną za zaniedbanie obowiązków.
Poszkodowany może wystąpić o zwrot wydatków poniesionych w związku z wypadkiem. Mogą to być koszty leczenia, rehabilitacji, naprawy samochodu. Ma też prawo do zadośćuczynienia, czyli rekompensaty za krzywdę. Roszczenia trzeba udowodnić, przedstawiając odpowiednie dokumenty.
[wyimek]100 zł zwykle zmieścimy się w tej kwocie, kupując roczną polisę OC[/wyimek]
Największym obciążeniem dla osoby odpowiedzialnej za wypadek jest ewentualna renta dla poszkodowanego, który całkowicie lub częściowo utracił możliwość zarobkowania. Stałe świadcznie może się należeć także w sytuacji, gdy z powodu wypadku wzrosły potrzeby poszkodowanego lub zmniejszyły się jego widoki na przyszłość. Polisa OC pozwala przerzucić te wydatki na ubezpieczyciela.
Bywa, że poszkodowany sam ponosi winę za wypadek. Na przykład przechodził w miejscu oznaczonym jako zagrożone spadającymi z dachu soplami, choć wokół wyznaczone było wygodne obejście.
Czasami poszkodowany przyczynia się do powstania lub zwiększenia rozmiarów szkody. Wówczas odszkodowanie jest odpowiednio zmniejszane, stosownie do stopnia winy obu stron. Na przykład jeżeli nietrzeźwy upadł i złamał nogę na śliskim chodniku, można mówić o jego przyczynieniu się do szkody. Co wcale oczywiście nie zwalnia od odpowiedzialności osobę zobowiązaną do odśnieżania.
Ubezpieczenie OC często jest częścią składową ubezpieczenia mieszkań, ale w takiej sytuacji suma gwarancyjna nie jest wysoka. Często wynosi tylko kilka tysięcy złotych. Tyle wystarcza w razie zalania sąsiada.
Odpowiednią ochronę zapewnia OC w życiu prywatnym. Polisa taka kosztuje kilkadziesiąt złotych rocznie.
Przy podpisywaniu umowy trzeba zwrócić uwagę na wysokość sumy ubezpieczenia. Określa ona, do jakiej wysokości towarzystwo pokryje szkody. Jeśli dotyczą one mienia, potencjalne odszkodowania nie są zazwyczaj wysokie. Sięgają najczęściej kilku tysięcy złotych, chyba że lód z dachu uszkodzi luksusowy samochód. Natomiast jeśli w wypadku ucierpiał człowiek, odszkodowanie może sięgnąć nawet kilkuset tysięcy złotych.
Ubezpieczyciele ograniczają swoją odpowiedzialność finansową, wprowadzając do umów z klientami franszyzę lub udział własny. Franszyza redukcyjna to stała kwota, którą odejmuje się od odszkodowania. Przy franszyzie integralnej odszkodowanie nie jest wypłacane za szkody poniżej pewnej wartości. Z kolei udział własny to określona procentowo suma, o którą zmniejszane jest odszkodowanie.
[ramka][srodtytul]Aleksander Daszewski, radca prawny w Biurze Rzecznika Ubezpieczonych[/srodtytul]
Najczęstszą przyczyną odmowy wypłaty świadczenia jest brak wystarczających dowodów. Dlatego poszkodowani powinni się starać precyzyjnie udokumentować zdarzenie.
Należy zebrać zeznania świadków, dokumenty z pogotowia ratunkowego, dokumentację medyczną dotyczącą leczenia i rehabilitacji. Jeżeli na miejscu zdarzenia była policja, warto dostarczyć przygotowaną przez nią notatkę. Dobrze jest też zrobić zdjęcia i uzyskać oświadczenie podmiotu odpowiedzialnego za szkodę.
Z roszczeniem zgłaszamy się do osoby, instytucji czy firmy, która ponosi odpowiedzialność za zdarzenie. Jeżeli podmiot ten ma polisę OC, udajemy się bezpośrednio do towarzystwa ubezpieczeniowego. Precyzujemy swoje żądania i przedstawiamy wszystkie dowody świadczące o winie posiadacza polisy.[/ramka]
Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: [mail=r.skibinska@rp.pl]r.skibinska@rp.pl[/mail]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA