fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Frontside i inne atrakcje

ROL
Dziś Paulina Ligocka będzie fruwała nad lodową rynną. Wykręci medal w halfpipie?
Opowiedziany językiem snowboardowym start jedynej Polki może wyglądać mniej więcej tak: najpierw frontside 900, potem backside air, następnie tailgrab, frontside 720, McTwist i wreszcie cab 360 shifty.
Sięganie po zwykły słownik angielsko-polski niczego nie wyjaśni, ale jedno wiadomo na pewno, frontside 900 to na razie najtrudniejszy kobiecy skok w lodowej rynnie, wylądować po nim bez upadku lub podpórki potrafią tylko mistrzynie.
Paulina Ligocka potrafi. Jeździ na desce od 13 lat. Jest dwukrotną brązową medalistką mistrzostw świata – ubiegłoroczny medal z Gangwon w Korei Płd. dał jej kwalifikację olimpijską. Wygrała dwa razy zawody Pucharu Świata i jeszcze pięć razy była w nich na podium, zajęła szóste miejsce podczas Uniwersjady. Uznanie zdobyła także w czasie Burton European Open (była trzecia) czy US Open (czwarta).
Startuje w igrzyskach po raz drugi. W Turynie była 17., wtedy więcej sławy dał jej fakt, że niosła flagę podczas uroczystości otwarcia. W tym roku pojechała do Kanady jako cicha kandydatka do medalu. W Pucharze Świata była mocna. – Halfpipe to konkurencja nieprzewidywalna. Jeśli pojadę najlepiej, jak potrafię, mogę być wysoko – mówiła przed igrzyskami.
Wszystkie konkurencje snowboardu odbywają się w Cypress Mountain, 30 km od wioski olimpijskiej w Vancouver. Lodowa rynna zbudowana specjalnie na igrzyska ma 170 m długości, spadek około 17,5 stopnia, jej ściany mają wysokość prawie 7 m. Nazwa „superpipe” ma tam pełne uzasadnienie. Zwykłe „półrury” są znacznie mniejsze.
Istotą halfpipe’u są wykonywane podczas jazdy rynną akrobatyczne ewolucje w powietrzu, te wszystkie fs-y, bs-y, shifty i graby. Sędziowie oceniają je w skali od 0 do 10.
To widowisko trochę z pogranicza sportu i wyczynów cyrkowych, wzbogacone o stylowy ubiór i sposób bycia, który niekiedy bulwersował działaczy olimpijskich. Snowboardową kulturę zbudowały amerykańskie X Games – igrzyska sportów ekstremalnych. Tradycja zobowiązuje – w gronie kandydatek do medali wymienia się przede wszystkim dziewczyny z USA.
Na razie na „zwykłych” igrzyskach zgarniają prawie wszystko. W Salt Lake City wygrała 18-letnia wówczas Kelly Clark. W Turynie była czwarta, złoto i srebro wręczono jej koleżankom z drużyny: Hannah Teter oraz Gretchen Bleirer, jak twierdzą za oceanem, najładniejszej twarzy snowboardu.
Po czwartkowej rywalizacji krótka historia halfpipe’u kobiet może zostać wzbogacona o postać podwójnej mistrzyni olimpijskiej. Jeśli będzie nią Teter, to ucieszą się nawet w Afryce – snowboardzistka przekazała całą nagrodę za złoty medal z Turynu (oraz dochody ze sprzedaży syropu klonowego z jej imieniem – Hannah’s Gold) na wspomaganie wiosek w Kenii. Czwarta z Amerykanek Elena Hight była w Turynie najmłodszą w ekipie, miała 16 lat i zajęła szóste miejsce. Groźna dla snowboardzistek USA może być Australijka Torah Bright, mistrzyni X Games 2007, albo jej rodaczka Holly Crawford, która mistrzostwa świata w Gangwon zakończyła tuż przed Polką.
Nową siłą są Chinki. Liu Jiayu była druga w zawodach przedolimpijskich i zdążyła tej zimy wygrać zawody otwierające Puchar Świata w Nowej Zelandii. My patrzymy na Paulinę.
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora
[mail=k.rawa@rp.pl]k.rawa@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA