fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Śmiertelny wypadek na torze

Reanimacja Nodara Kumaritaszwilego
AFP
Igrzyska olimpijskie zaczęły się od tragedii. Gruziński saneczkarz podczas treningu uderzył w stalową barierę i zmarł mimo reanimacji
Nodar Kumaritaszwili miał 21 lat, przyjechał na swoje pierwsze igrzyska. Zawody saneczkarzy zaczynają się w sobotę, to był jeden z ostatnich treningów w Whistler Sliding Centre, na najszybszym i jednym z najtrudniejszych torów świata.
Gruzin już zbliżał się do mety, był na zakręcie numer 16, gdzie przeciążenia są większe niż te, których doświadczają kierowcy Formuły 1. Stracił kontrolę nad sankami w najgorszym momencie. Przy prędkości 145 km/h został wyrzucony z toru ponad bandą i uderzył głową w metalowy słup podtrzymujący dach. Zdjęcie pustych sanek sunących w dół pozostanie najbardziej poruszającym obrazkiem tych igrzysk, niezależnie co się podczas nich jeszcze stanie. Kumaritaszwilego reanimowano przy torze przez kilka minut, potem helikopter zabrał go do szpitala, ale saneczkarz zmarł, nie odzyskując przytomności. Wszystko zdarzyło się na kilka godzin przed ceremonią otwarcia.
Na zwołanej w pośpiechu konferencji szef MKOl Jacques Rogge z trudem powstrzymywał łzy. – Ten młody człowiek miał marzenie, gonił za nim, a wszystko skończył ten straszny wypadek. Nie wiem, co powiedzieć. Kontaktowaliśmy się już z rodziną. Rozmawiałem przez telefon z prezydentem Gruzji, który przyleciał na igrzyska – mówił Rogge.
Na pytania o przyczyny wypadku nie chciał odpowiadać. – Rozumiem, że o to pytacie, ale nie mam żadnych informacji. Przedstawiciele międzynarodowej federacji saneczkarstwa zaczęli dochodzenie. Za wcześnie o nim mówić. To jest czas na opłakiwanie śmierci, nie na szukanie przyczyn. Zajmiemy się tym później – tłumaczył Belg. Wypadek nazwał cieniem kładącym się na igrzyska. Gdy zamykaliśmy te wydanie gazety, gruziński komitet olimpijski nie podjął jeszcze decyzji, czy wycofać swoich sportowców z Vancouver – Nie wiemy, co robić, jesteśmy w szoku – mówił szef komitetu Irakli Japaridze.
Nie zapadła też decyzja, co z zawodami saneczkarzy. Po wypadku Kumaritaszwilego tor został zamknięty. Gruzin wywrócił się już podczas czwartkowego pierwszego treningu, ale wtedy utrzymał się w torze.
W Whistler Sliding Centre problemy mają nawet najlepsi saneczkarze. Podwójny mistrz olimpijski Armin Zoeggeler podczas jednego z przejazdów wywrócił się na zakręcie 11. i przejechał na plecach ponad 200 m, przytrzymując sanki jedną ręką, by go nie uderzyły. Rumunka Violeta Stramaturaru wylądowała w szpitalu po tym, jak straciła przytomność po upadku. Amerykanin Bengt Walden spadł z sanek chwilę przed tragedię Kumaritaszwilego. Wielu zawodników narzekało, że organizatorzy przesadzili, że jeździ się tu zbyt szybko. Nawet szef federacji saneczkarstwa Josef Fendt przyznał, że coś jest nie tak, bo przy planowaniu toru zakładano maksymalną prędkość 137 km na godz., a jest o 20 km wyższa.
To czwarty przypadek śmiertelny w historii zimowych igrzysk. Wszystkie zdarzyły się na treningach. W 1964 roku w Innsbrucku zginęli australijski narciarz Ross Milne i brytyjski saneczkarz Kazimierz Kay-Skrzypeski. W 1992 zabił się Szwajcar Nicolas Bochatay podczas treningu narciarstwa szybkiego, które było wówczas dyscypliną pokazową.
Pierwszym saneczkarzem, który zginął w wypadku na sztucznym torze, był w 1969 roku w Koenigssee reprezentant Polski Stanisław Paczka. Podczas mistrzostw świata uderzył w drzewo po tym, jak został, tak jak Kumaritaszwili, wyrzucony poza tor.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA