fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Firmy wybierają duże banki

Fotorzepa, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys
Przedsiębiorstwa najchętniej współpracują z PKO BP i Pekao. Portfel kredytów korporacyjnych wzrośnie w tym roku maksymalnie o 5 proc. Firmy „odkurzają” projekty inwestycyjne
PKO BP jest bankiem o strategicznym znaczeniu dla dużych firm (o przychodach ze sprzedaży netto powyżej 30 mln zł) – wynika z najnowszego badania Centrum Badań Marketingowych Indicator i Warszawskiego Instytutu Bankowości.
Ten największy w Polsce bank wskazało co piąte ankietowane przedsiębiorstwo. Na drugiej pozycji znajduje się Pekao SA (14 proc.), a następnie ING Bank Śląski (8,7 proc.), BPH (8 proc.) oraz BZ WBK (7,6 proc.). Badaniem objęto łącznie 440 przedsiębiorstw, w tym 367 dużych firm i 73 największe firmy (należące do 500 największych firm w Polsce).
[srodtytul]Kryzys pomógł największym bankom[/srodtytul]
Dla największych działających w Polsce firm strategicznymi bankami są Pekao SA (27 proc. wskazań) i PKO BP (21,9 proc.). Dalsza kolejność tego zestawienia jest inna niż w przypadku dużych firm. Firmy giganty wybierają do współpracy – oprócz powyższych banków – BRE i Bank Handlowy (oba mają po 16 proc. wskazań). Powyżej 10 proc. wskazań ma również ING Bank Śląski.
Duże i największe przedsiębiorstwa nigdy nie współpracują tylko z jednym bankiem. Oprócz tzw. rachunku podstawowego mają również rachunki dodatkowe. Także przy organizowaniu finansowania na duży projekt inwestycyjny firmy dostają pieniądze z kilku, a czasami z kilkunastu banków. Badania Indicatora i Warszawskiego Instytutu Bankowości pokazują, że duże i większe firmy najczęściej decydują się na wybór PKO BP lub Pekao jako banku wspomagającego.
– Wybór tych dwóch instytucji na pewno nie jest konsekwencją kryzysu. Przed spowolnieniem duże i największe przedsiębiorstwa także najczęściej wskazywały na te dwa banki – mówi Wojciech Terlikowski, kierownik projektu z firmy Indicator.
19 proc. dużych firm wymieniło PKO BP jako bank wspomagający. Drugie miejsce w tej klasyfikacji przypadło Pekao (17 proc.), a trzecie ING (12 proc.). W grupie największych przedsiębiorstw 28 proc. wybrało Pekao, co czwarta firma postawiła na PKO BP, a co piąta na Bank Millennium. – Dla firm współpraca z dużymi bankami będzie miała coraz większe znaczenie – twierdzi Jarosław Dąbrowski, prezes firmy doradczej Jarosław Dąbrowski Finance & Management. – Większy więcej może, chociażby w kwestii finansowania przedsiębiorstw, co dziś jest niezwykle istotne.
Jego zdaniem mniejsze banki korporacyjne ze względu na kryzys mogą stracić pewną grupę klientów – przejmą ich największe instytucje, jak właśnie PKO BP czy Pekao.
[srodtytul]Moda na bliskie relacje z klientami[/srodtytul]
Z badania wynika, że duże i największe firmy są lojalne wobec banków, z którymi współpracują. Blisko 70 proc. dużych przedsiębiorstw przyznaje, że z danym bankiem kontaktuje się od czterech – sześciu lat. W przypadku największych firm ankietowani najczęściej deklarowali (84 proc. odpowiedzi), że ich współpraca z bankiem trwa od 10 do 15 lat.
Największe firmy korzystają z usług dwóch – czterech banków, te trochę od nich mniejsze z dwóch. – Największe firmy mają rozbudowane potrzeby finansowe, dlatego – bez względu na kryzys – będą współpracowały z wieloma bankami. Średnie i mniejsze firmy, które zwykle współpracują z jednym – trzema bankami, teraz będą kładły nacisk na zbudowanie jak najbliższej relacji z jedną instytucją – mówi Michał H. Mrożek, członek zarządu Banku Handlowego. Dodaje, że bankom też na budowaniu ścisłej relacji będzie zależało.
[wyimek]46 procent dużych firm uznaje współpracę z dwoma bankami za optymalną[/wyimek]
– Bliższa relacja nie tylko wpływa na efektywność współpracy z danym klientem, ale także na jej bezpieczeństwo. Banki będą odchodzić od takiego rozwiązania, w którym cała relacja z klientem była oparta na jednym produkcie, np. na kredycie – twierdzi Michał H. Mrożek.
Jednak od finansowania przedsiębiorstw banki nie uciekną. W zeszłym roku portfel kredytów dla firm zwiększył się o ok. 1 proc., w tym roku dynamika wzrostu nie przekroczy 5 proc. Ekonomista BRE Banku Ernest Pytlarczyk prognozuje, że będzie to 3,1 proc. – W ciągu roku popyt na inwestycje będzie się zwiększał. Trzeba pamiętać, że przedsiębiorstwa mają środki własne, a część inwestycji infrastrukturalnych będzie dofinansowywana przez Unię Europejską – tłumaczy Pytlarczyk.
Bankowcy przyznają, że spodziewają się wzrostu popytu na kredyty, ale nie przewidują lawiny wniosków. – Przedsiębiorcy zaczynają myśleć o odbudowywaniu zapasów, a na to potrzebne są pieniądze. Widzimy też, że odradza się popyt na finansowanie długoterminowe. Przedsiębiorcy będą „odkurzać” projekty inwestycyjne, ale na pewno nie będą huraoptymistami – uważa Mrożek. Z tą opinią zgadza się Dąbrowski. – Firmy, które nie miały w ostatnim czasie poważnych problemów, myślą o wprowadzaniu nowych produktów, o inwestycjach, akwizycjach. Są jednak bardzo ostrożne. Nie liczmy na boom inwestycyjny – podkreśla.
Ale banki na ten boom nie liczą. Trudno znaleźć dziś bankowca odpowiedzialnego za pion korporacyjny, który stwierdziłby: zaczynamy aktywnie finansować polskie przedsiębiorstwa. Cały czas trwa bowiem wyczekiwanie, czy sytuacja gospodarcza się nie pogorszy. Banki, które w ubiegłym roku utworzyły kilka miliardów rezerw na złe kredyty, nie chcą, żeby ta statystyka jeszcze się pogorszyła. – Nie można stwierdzić, że kryzys w Europie się skończył – dodaje Bogusław Kott, prezes Banku Millennium.
[ramka][srodtytul]KNF apeluje do klientów o rozwagę[/srodtytul]
Komisja Nadzoru Finansowego prosi Polaków, którzy zaciągają pożyczki gotówkowe, biorą kredyty ratalne czy samochodowe o szczególną rozwagę i dokładne przeanalizowanie tego, czy stać ich na ten kredyt i czy oferta banku faktycznie jest atrakcyjna. Nadzór zwraca uwagę na to, że w 2009 roku wartość kredytów konsumpcyjnych wzrosła o 13,2 proc., do 154,5 mld zł. Zwiększyła się także wartość tych kredytów, które nie są spłacane regularnie z 6,6 proc. do 10,8 proc.Dlatego też KNF radzi, żeby przed podpisaniem umowy kredytowej klienci sprawdzili, jaka jest rzeczywista roczna stopa oprocentowania (RRSO) pożyczki, która pokazuje faktyczny koszt kredytu, uwzględnia nie tylko wysokość odsetek, ale także prowizje czy cenę ubezpieczenia.Nadzór sugeruje również, żeby sprawdzić, jaką część naszych miesięcznych dochodów pochłoną wszystkie stałe opłaty i rata za kredyt, który chcemy zaciągnąć. KNF chciałby również, żeby Polacy zwracali uwagę na wszelkie opłaty, którymi bank chce obarczyć klienta. Szybkość udzielenia kredytu nie zawsze – zdaniem nadzoru – jest dla klienta korzystna, ponieważ może wiązać się z wyższym oprocentowaniem, które rekompensuje bankowi ryzyko związane z pobieżną weryfikacją kredytobiorcy.Według KNF klient powinien sprawdzić reputację banku, a także to, czy podlega on polskiemu nadzorowi. [/ramka]
masz pytanie, wyślij e-mail do autorkie.wieclaw@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA