fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Klęski żywiołowe

Pomoc dla sierot czy porwanie

AFP
Policja zatrzymała dziesięciu obywateli USA. Podejrzewa się ich o zamiar potajemnego wywiezienia 33 dzieci ze zniszczonego przez trzęsienie ziemi kraju.
Jak poinformował minister spraw socjalnych Haiti Yves Christallin, w przemyt dzieci zaangażowani byli pastorzy z USA. – To było porwanie, nie adopcja – podkreślił. Amerykanie nie mieli dokumentów niezbędnych do legalnego wyjazdu z Haiti. Według ministra uczestniczyli w procederze nielegalnych adopcji.
Po trzęsieniu ziemi w różnych krajach, m.in. w USA i w Kanadzie, zorganizowano na szeroką skalę akcję adopcji haitańskich sierot. Zamieszanie i zamęt wciąż panujące na wyspie sprzyjają jednak przestępcom: giną nie tylko sieroty, ale nawet dzieci mające rodziców. Są zwyczajnie sprzedawane gdzieś za granicę. Władze usiłują temu zapobiec. Do niedawna do wywiezienia dzieci potrzebna była zgoda ministra, teraz – premiera.
Na stronie internetowej kościoła baptystów w Central Valley w stanie Idaho pojawiła się informacja: „Dziesięcioosobowy zespół kościelny udał się na Haiti, by pomóc w ratowaniu dzieci z jednego lub więcej sierocińców zdewastowanych podczas trzęsienia ziemi 12 stycznia. (...) Nasz zespół został aresztowany pod fałszywym zarzutem i robimy wszystko, co możemy, aby wyjaśnić nieporozumienie, do którego doszło w Port-au-Prince”.
– Wobec chaosu, w jakim znalazł się haitański rząd, usiłowaliśmy robić to, co do nas należy – stwierdziła szefowa grupy Amerykanów Laura Silsby. Zapytana, czy próby przekroczenia granicy bez wymaganych dokumentów nie należy uznać za naiwną, powiedziała jedynie, że walka z porywaniem i przemytem dzieci jest „dokładnie tym, z czym my sami usiłujemy walczyć”.
Według baptystów mieli oni przewieźć do Dominikany około setki dzieci. Wynajęli tam hotel w miejscowości Cabarete i planowali stworzenie zupełnie nowego sierocińca w Magante. Na razie jednak dzieci trafiły do Wioski Dziecięcej SOS pod Port-au-Prince zorganizowanej przez stowarzyszenie pomocy dzieciom SOS Children Villages z Austrii.
Na stronie internetowej tej organizacji pojawiła się informacja, że podopieczni są „w bardzo złym stanie emocjonalnym; większość dzieci na Haiti przeszła traumatyczny wstrząs i wiele z nich wciąż nie jest w stanie spać wewnątrz budynków, obawiając się nowych wstrząsów”. Jedno z nich musiało natychmiast zostać przewiezione do szpitala. Kilkoro – w tym 12-letnia dziewczynka – powiedziało, że mają rodziców, a do baptystów trafiły tymczasowo.
W wiosce pojawiło się trzech mężczyzn, dowodząc, że są ojcami lub starszymi braćmi piątki dzieci. Baptyści na razie siedzą w areszcie. Amerykański konsul przekazał im środek przeciw insektom i wojskowe racje żywnościowe. W poniedziałek mają być przesłuchani przez sędziego.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA