fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Orzecznictwo

Jest granica krytyki prokuratora

Fotorzepa, Danuta Matłoch Danuta Matłoch
Prasa może krytykować wymiar sprawiedliwości. Swoje doniesienia musi jednak opierać na faktach
Tak wynika z wyroku SN [b](sygn. II CSK 326/09).[/b]
Chodzi o artykuł zatytułowany „Ziobro toleruje prokuratora handlarza narkotyków” zamieszczony w „Tygodniku Nieklerykalnym Fakty i Mity” w październiku 2007 r. Napisano w nim między innymi, że Anna T.-K., prokurator Prokuratury Okręgowej, uczestniczyła w transakcji nabycia przez jej męża Mirosława K. od Piotra P. 1 kg amfetaminy, dając jej uczestnikom gwarancję nietykalności.
W publikacji znalazły się także stwierdzenia, że sama kilograma amfetaminy nie skonsumowała oraz że na mieście się mówi, iż na niektórych imprezach prokuratorskich zażywano narkotyki.
Przeczytawszy ową publikację, Anna T.-K. postanowiła wystąpić przeciwko wydawcy i redaktorowi pisma do sądu. Sprawę wygrała. Sąd pierwszej instancji nakazał pozwanym zamieszczenie na łamach pisma przeprosin za naruszenie jej dóbr osobistych i przyznał jej 30 tys. zł jako zadośćuczynienie za krzywdę.
Sąd pierwszej instancji ustalił przy tym, że istotnie, Mirosław K. dwukrotnie kupował w 2000 roku większe partie amfetaminy od Piotra T., a dziennikarz uzyskał informację o nich od pozbawionego wolności Sławomira W., który zabezpieczał owe transakcje.
Anna T.-K. była żoną Mirosława K. od 1984 roku. W 1998 roku podpisali umowę wyłączającą wspólność majątkową. Mirosław K. prowadził w tym czasie działalność gospodarczą (był to handel tekstyliami) i kontaktował się w związku z nią z Piotrem T. Często przewoził i odwoził żonę do pracy i wspólnie odbierali córkę ze szkoły. Po drodze załatwiał różne interesy. Żona czekała wtedy na niego w samochodzie.
W takich właśnie okolicznościach w pewnej odległości od pojazdu Mirosław K. odebrał również paczkę z amfetaminą od Piotra T. Nigdy nie zostało ustalone, że prokurator Anna T.-K. wiedziała o charakterze tej transakcji. Nie wykazali tego pozwani. Nigdy nie toczyło się przeciw niej – wbrew informacji w spornym artykule – postępowania karne, a o transakcji dowiedziała się w 2007 r. Jej mąż w 2001 r. wyjechał na stałe do Niemiec, a w 2002 r. sąd orzekł rozwód z jego winy.
Wyrok pierwszej instancji został zaakceptowany w drugiej instancji, a potem w kasacji przez Sąd Najwyższy. Sędzia Krzysztof Strzelczyk, uzasadniając wyrok z 27 stycznia 2010 r., zaznaczył, że przypisywanie działań niemających oparcia w faktach narusza dobra osobiste, zwłaszcza gdy dotyczy osoby zajmującej się ściganiem przestępstw .
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA