fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Klęski żywiołowe

Kraj żyjący z zagranicznej pomocy, na który zawzięły się nawet żywioły

Była kolonia francuska, która pierwsza w Ameryce Łacińskiej uzyskała niepodległość (1804), to najuboższy kraj na półkuli zachodniej i jeden z najbiedniejszych na świecie
Poniżej progu ubóstwa żyje 80 proc. z 9 mln Haitańczyków. Ponad połowa to analfabeci. Bezrobocie sięga 60 proc.
Władze kontrolują w pełni najwyżej Port-au-Prince, i to tylko wtedy, gdy nie dają powodów do gniewu mieszkańcom slamsów. Bo wówczas w ruch idą maczety, dochodzi do dantejskich scen i pada kolejny rząd. Od upadku dyktatury rodziny Duvalierów, która panowała prawie 30 lat (1957 – 1986), żaden polityk nie zagrzał długo miejsca w Pałacu Prezydenckim.
Wybrany w 1990 roku głosami biedoty Jean-Bertrand Aristide, ksiądz, teolog wyzwolenia i fan Che Guevary, zawiódł na całej linii. Podsycał nienawiść biednych do bogatych, opozycję traktował nie lepiej niż owiani ponurą sławą Tontons Macoutes, służba bezpieczeństwa Duvalierów. Obalili go wojskowi. Trzeba było interwencji 20 tys. marines i polskiego GROM, by mógł wrócić do kraju.
– Operacja nie była tak trudna jak w Iraku czy Afganistanie, ale według ONZ Haiti wciąż jest obok Somalii najniebezpieczniejszym miejscem na świecie – mówi „Rz” generał Sławomir Petelicki, twórca i dwukrotny dowódca GROM, który w 1994 roku przywracał demokrację na Haiti.
– Amerykanie nazwali to miejsce piekielną dziurą, bo średnia wieku wynosiła wtedy 30 lat, panowały wszystkie najgorsze choroby, brakowało bieżącej wody i nie było prądu. W pierwszym miesiącu operacji ośmiu żołnierzy amerykańskich popełniło samobójstwo – wspomina Petelicki.
Z powodu niestabilności władzy Haiti jest gospodarczym bankrutem. Brak strategii rozwoju doprowadził do upadku rolnictwa, z którego kiedyś żyli Haitańczycy. Brak bezpieczeństwa i wygód odstrasza zaś potencjalnych turystów: wolą się opalać w sąsiedniej Dominikanie. Kraju nie oszczędzają też żywioły.
W 2008 roku huragany zniszczyły 15 proc. majątku narodowego. W zeszłym roku wydawało się, że wreszcie widać maleńkie światełko w tunelu. Haiti ma od dwóch miesięcy zarówno prezydenta, jak i premiera, co zdarza się rzadko. Ostatnie zbiory były niezłe, więc mniej ludzi głodowało. Zwolniła inflacja, odnotowano dwuprocentowy wzrost. Wierzyciele umorzyli część długów.
Ale we wtorek zatrzęsła się ziemia.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA