Świat

Walka o Charków

O poparcie 1,7 milionowego przemysłowego miasta w południowo-wschodniej Ukrainie zabiegają najważniejsi kandydaci w styczniowych wyborach prezydenckich.
Pierwsza zawitała Tymoszenko. W asyście miejscowego biznesmena i właściciela klubu Metalist Ołeksandra Jarosławskiego, otoczona tłumem dziennikarzy, przeszła po zielonym dywanie na płytę boiska. – Euro 2012 zjednoczy Ukrainę. Pracujemy nad tym, by wywiązać się z roli współgospodarza mistrzostw jak najlepiej – mówiła. Przy okazji pochwaliła się osiągnięciami rządu. Kilka godzin później na stadion przyjechał Juszczenko, zaproszony na uroczystość otwarcia areny. Zdążył jedynie powiedzieć: „mistrzostwa odbędą się na Ukrainie i w Polsce”. Dalej mówić nie mógł, zagłuszony potężnymi gwizdami. Janukowycz, owinięty szalikiem klubu Metalist spacerował po Charkowie, chwaląc Jarosławskiego za wsparcie w budowie areny i krytykując rząd Tymoszenko za opieszałą rekonstrukcję miejscowego lotniska.
Na mieszkańców ważnego ośrodka przemysłowego Ukrainy, gdzie są produkowane samoloty typu Antonow, traktory i wagony do pociągów towarowych, wizyty najważniejszych polityków nie robią wrażenia. – Nikt z tej trójki, która zabiega o względy przedsiębiorcy Jarosławskiego, nie zasługuje, by rządzić moim krajem i decydować o mojej przyszłości – mówi Żenia, studentka ekonomii. – Są uwikłani w afery, mają dziwne powiązania biznesowe. Zagłosuję, ale na kandydata, który nie zdążył przesiąknąć władzą – zapewnia. Konduktor superszybkiego pociągu relacji Kijów-Charków z rozrzewnieniem wspomina czasy za prezydentury Leonida Kuczmy, który uruchomił nowoczesny skład. – Można było bez obaw brać kredyty bankowe. Dziś kilku moich znajomych musiało oddać mieszkania, bo nie stać ich było na spłatę odsetek. Zarówno Juszczenko, jak i Tymoszenko nie są zdolni do kierowani krajem. Nie są także godni, by dostąpić tego zaszczytu. To także dotyczy Janukowycza – podkreśla. Ulice Charkowa pełne są reklam licznych kandydatów na prezydenta. Jednak, jak pokazują sondaże, największe szanse w tym mieście ma przywódca prorosyjskiej Partii Regionów Wiktor Janukowycz. — Do mieszkańców rosyjskojęzycznego Charkowa przemawiają jego obietnice, że język rosyjski otrzyma status drugiego państwowego, historia nie będzie zniekształcona gloryfikowaniem ukraińskich nacjonalistów, a przemysłowy potencjał miasta będzie miał solidne poparcie — tłumaczy „Rz” Ołena Lwowa, mieszkanka Charkowa i publicystka tygodnika „Komentarze”. - Ludzie zagłosują na Janukowycza także po to, by ich głos nie dostał się Tymoszenko czy Juszczence - dodaje.
Źródło: Rzeczpospolita OnLine

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL