Służby mundurowe

Kamiński: będę się bronił

Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Nie dam się zastraszyć i zrobić z siebie oszusta – zapowiada były szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego Mariusz Kamiński
[wyimek][link=http://www.rp.pl/artykul/383725.html]Przeczytaj analizę Marka Domagalskiego: Każdy ma prawo publicznie odpierać zarzuty [/link][/wyimek]
- Mam wrażenie, że cały aparat państwowy jest ostatnio nastawiony na to, by wykazać, że jestem oszustem – mówił Mariusz Kamiński. Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej przez godzinę odnosił się do zarzutów, jakie w ostatnich dniach padają pod jego adresem. Były szef CBA uważa, że chodzi o to, by pozbawić go wiarygodności zanim stanie przed komisją śledczą. Kamiński kolejny raz powtórzył, że nie ma czegoś takiego, jak tarcza antykorupcyjna, o której mówi rząd. – To ładnie brzmiące hasło, ale nie ma takiego specjalnego dokumentu rządowego. Mówiąc o tarczy antykorupcyjnej, zawsze miałem na myśli normalne działania prewencyjne, do jakich CBA jest zobowiązane – tak były szef Biura wyjaśniał, dlaczego w czerwcu podczas dyskusji nad sprawozdaniem z działalności CBA w Senacie mówił o tarczy.
Powtórzył również, że rząd nie zwracał się do Biura w sprawie przetargu na stocznie. – Owszem, na przełomie roku otrzymałem pismo z wykazem 230 prywatyzacji, z prośbą o objęcie ich kontrolą, ale w trakcie, gdy trwał przetarg, nikt nie zwracał się do mnie z żadnymi zapytaniami – dodał. – Już w połowie maja rząd wiedział, że nie ma żadnego inwestora katarskiego, ale prowadził grę w imię swojego partyjnego interesu. Przed rozpoczęciem konferencji CBA zwróciło uwagę, że nie dało na nią pozwolenia. Podkreślało, że każdy funkcjonariusz Biura, a zdaniem CBA Kamiński takim pozostaje, musi zaś mieć zgodę na wypowiadanie się w mediach. – To groteskowy argument. Premier skrócił moją kadencję i odwołał mnie z funkcji. Od tego momentu nie jestem już żadnym funkcjonariuszem CBA – stwierdził Kamiński. Na pytanie, czy pobiera z biura pensję, odpowiedział, że gdyby ktoś mu ją przesłał, byłoby to niezgodne z prawem. Zapowiedział też, że będzie się odwoływał od decyzji ABW w sprawie odebrania mu certyfikatu uprawniającego do dostępu do tajemnic państwowych. Zdaniem prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego to jedna z szykan wymierzonych w byłego szefa CBA. – Nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. Odwołam się dla zasady – zapowiedział Kamiński. Dodał, że informując premiera o aferze hazardowej, miał nadzieję, iż jej wykrycie stanie się ich wspólnym sukcesem. Podobnym jak sprawa boisk "Orlik". Wskutek interwencji analityków CBA zasady ich budowy zostały tak zmienione, by nie faworyzować żadnych wykonawców, a państwo na tym zyskało. Premier Donald Tusk nie chciał wczoraj komentować konferencji Kamińskiego. – Występował jako polityk, a nie były szef CBA – stwierdził tylko. Rzecznik Klubu PO Andrzej Halicki uważa natomiast, że Kamiński kolejny raz "wije się w zeznaniach i mówi nieprawdę". – Nie spodziewałem się po tej konferencji żadnego przełomu. Kamiński bronił jedynie swoich racji – podkreślił zaś Konstanty Miodowicz (PO), szef komisji ds. służb specjalnych. Nie widzi potrzeby, by w najbliższym czasie wezwać byłego szefa CBA na posiedzenie komisji. - Mariusz Kamiński wypunktował zakłamanie rządu w sprawie afery hazardowej i stoczniowej – uważa jednak Zbigniew Wassermann z PiS, były koordynator służb specjalnych. – Pokazał, jak mało wspólnego z rzeczywistością mają opowieści rządu o tarczy antykorupcyjnej. Grzegorz Napieralski zwraca uwagę na konflikt premiera z Kamińskim. – Tu już nie chodzi o wyjaśnienie, który z nich mówi prawdę, tylko który drugiemu bardziej dopiecze – komentuje lider SLD. – Kamiński powiedział już chyba wszystko, co da się powiedzieć. Nowe rzeczy mogą zacząć wychodzić na jaw dopiero, gdy zacznie prace komisja śledcza – ocenia Stanisław Rakoczy z PSL. [ramka][srodtytul]Co powiedział były szef CBA [/srodtytul] [b]O oskarżeniach pod swoim adresem:[/b] "W połowie sierpnia zdecydowałem się przekazać premierowi informacje dot. nielegalnych działań, które działy się w jego zapleczu (tzw. aferę hazardową – red.) i od tego czasu w moim życiu zmieniło się bardzo wiele. Jestem dziś osobą podejrzaną, pozbawioną stanowiska, wyrzuconą z pracy, a w ostatnich tygodniach odnoszę wrażenie, że cały aparat rządowy jest nastawiony na wtłoczenie opinii publicznej w głowy jednego skojarzenia – Mariusz Kamiński to kłamca. Usiłuje się pozbawić mnie godności i wiarygodności". "Cały aparat rządzący państwa polskiego i wszyscy politycy partii rządzącej chcą doprowadzić do sytuacji, że kiedy stanę przed komisją śledczą, żeby zeznawać jako świadek, dla opinii publicznej było jasne, że Mariusz Kamiński jest oszustem. (...) Do końca będę bronił swojej wiarygodności przed opinią publiczną i będę bronił prawdy przed sądem. Nie dam się zastraszyć". [b]O tym, czy ma prawo się wypowiadać:[/b] "Zostałem powołany na swoją funkcję przez premiera rządu polskiego i odwołany z naruszeniem prawa przez premiera rządu polskiego. (...) w chwili, gdy premier odwołał mnie z mojej funkcji, nie jestem funkcjonariuszem CBA". "Ktoś wpadł na genialny pomysł, sprytny pomysł, w mojej opinii mali ludzie, żeby stworzyć formalną sytuację, że jest się dalej funkcjonariuszem zawieszonym, trwa postępowanie dyscyplinarne, ma się zamknięte usta. Nie, nie ma na to zgody". [b]O tarczy antykorupcyjnej: [/b] "Mówiąc, że nie ma dokumentu rządowego dotyczącego tarczy antykorupcyjnej, w sposób oczywisty miałem na myśli, że nie ma aktu założycielskiego. (…) Reguły wyższego rzędu, czyli uchwały Rady Ministrów. To byłby dokument, który w sposób jasny i precyzyjny określałby, czym jest tarcza. Jakie są obowiązki i zadania poszczególnych instytucji centralnych, z których będą one rozliczane. Takiego dokumentu rządowego nie ma". [b]O sprzedaży stoczni:[/b] "Rząd już w połowie maja wiedział, że nie ma żadnego inwestora w sprawie stoczni i mimo to kontynuował sprawę z powodu interesów partyjnych związanych z wyborami do PE. (...) Donald Tusk wpisał się w modlitwy stoczniowców i ich rodzin. Spełnił ich nadzieję przed wyborami. Uznano, że problem został załatwiony". [b]O nieprawidłowościach związanych z Orlikami:[/b] "W wyniku działań naszych analityków stwierdziliśmy, że projekt ten jest tak skonstruowany, że jego realizacji grozi kompletna kompromitacja. Znalazły się tam zapisy ewidentnie preferujące określone firmy. W wyniku naszych rekomendacji – przekazanych rządowi – zostało to zmienione. To zaowocowało znacznym wzrostem konkurencyjności i obniżeniem kosztów". [i] not. js[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL