fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady i rozmowy

Na niekorzyść Rosji

Ubiegłoroczne obchody rocznicy wybuchu wojny na Westerplatte
Fotorzepa, Roman Bosiacki
Tragedia wojenna Polski na pewno była także konsekwencją zdecydowanie nie idealnej przedwojennej polityki Warszawy. Ale mówienie, że to Polska odpowiada za wojnę i usprawiedliwianie tym paktu Ribbentrop-Mołotow, to nadużycie i kłamstwo — twierdzi rosyjski publicysta Siergiej Buntman w rozmowie z Justyną Prus
[b]Rosyjska Służba Wywiadu Zagranicznego (SWR) ma we wtorek zaprezentować dokumenty na temat polsko-niemieckiej współpracy przed wojną. [/b]
Co to są materiały SWR? To przede wszystkim doniesienia o rozmowach. To nie są oficjalne dokumenty. Czasami są zgodne z rzeczywistością, a czasami nie. Mam wrażenie, że oni koniecznie chcą coś udowodnić. Cztery lata temu, kiedy przy okazji 60. rocznicy zakończenia wojny zaczynała się ta historyczna akcja, chodził taki dowcip. „To Polska pospołu z krajami bałtyckimi zaczęli wojnę przeciwko Niemcom i ZSRR”. Wtedy mieliśmy świetne relacje z Niemcami, a z Polską i Europą Wschodnią fatalne. Mówiąc o wojnie, Polskę praktycznie pomijano i stąd wziął się ten gorzki żart. A teraz wygląda na to, że mówi się o tym z zupełną powagą. Najpierw historyk Siergiej Kowaliow pisze, że Polska nie zgodziła się na rozsądne żądania Hitlera. Potem pani Natalia Narocznicka z komisji do walki z falsyfikacją historii odkrywa, że dążąc do realizacji wielkiego marzenia o Polsce od morza do morza, Warszawa zaproponowała Niemcom wspólną napaść, w zamian za którą miałaby dostać część Ukrainy. Ale to jest dokładnie jak w starym dowcipie, gdzie Iwanow wygrał w loterii tysiąc rubli. Tylko że to nie Iwanow, a Pietrow, nie wygrał, a przegrał i nie na loterii, a w preferansa.
[b]Jak pan ocenia polską politykę tamtego okresu? [/b]
Polska nie powstrzymała chciwości — zaczęła razem z Niemcami i Węgrami regulować czechosłowacki problem i oderwała kawałek Śląska Cieszyńskiego (Zaolzie). Ale potem drogo za to zapłaciła. Najpierw Niemcy postawili ultimatum, żądając Gdańska i eksterytorialnej trasy do Prus Wschodnich. Polska się nie zgodziła. Potem była marchewka: z Niemiec padła obietnica jakichś wirtualnych kawałków Ukrainy. Ale i na to Warszawa nie poszła! Polska dostała bardzo ciężką lekcję. Na pewno jej tragedia była w jakimś sensie konsekwencją — zdecydowanie nie idealnej — przedwojennej polityki Warszawy. Wiele spraw z tego okresu trzeba jeszcze wyjaśnić, także dotyczących polskiej polityki. Ale mówienie, że to Polska zaczęła wojnę, że to to ona odpowiada za wojnę i tym usprawiedliwiać pakt Ribbentrop-Mołotow, to nadużycie i kłamstwo.
[b]W Rosji pojawiają się informacje o tajnych protokołach do polsko-niemieckiego paktu o nieagresji. Mówił o nich pokazany w telewizji film „Sekrety tajnych protokołów”. Generał wywiadu Lew Sockow podczas prezentacji rzekomo nowych dokumentów dotyczących tamtego okresu, przekonywał o istnieniu tych protokołów. [/b]
Według tej tezy tajne protokoły miały być podstawą antyradzieckiego sojuszu Polski z Hitlerem. W rzeczywistości był tylko pakt o nieagresji, który Niemcy zerwały w 1939 roku, a mit o tajnych protokołach szerzy się po to, żeby wprowadzić do świadomości, że tajne protokoły były normalną praktyką i wszyscy je podpisywali. I Polska, i Francja, i Wielka Brytania. Dlaczego nie miałby tego zrobić ZSRR? W tajnych protokołach mogą się znaleźć różne rzeczy, także podział innych państw i zmowy za ich plecami — to miałoby być zupełnie „normalne”.
[b]Dlaczego to właśnie SWR ma rozsądzać polityczne spory? [/b]
Bo to marka solidności. Nie ktoś tam, a legendarna Służba Wywiadu Zagranicznego, która wie wszystko i tylko patrzy na nas tak smutno: „wy idioci, nic nie wiecie”. Ona „odtajnia” dokumenty. W przypadku poprzedniej konferencji i prezentacji zbioru „Państwa bałtyckie i geopolityka” liczono na to, że nikt ich nie przeczyta i wszyscy zadowolą się komentarzem i interpretacjami generała Sockowa. Ale dokumenty przeczytaliśmy i nic w nich nie ma — to stare materiały. Poczekajmy, co pokażą tym razem, sam nie mogę się doczekać.
[b] Po co toczy się ta historyczna gra? [/b]
Szczerze mówiąc, ja tego nie rozumiem. Powstała komisja do walki z fałszowaniem historii na niekorzyść Rosji. Ta nazwa jest kompletnie idiotyczna. Ktoś powiedział, że to komisja właśnie „na niekorzyść Rosji”. Ale kiedy ona powstawała nie określono interesów Rosji. Oni wstydzą się to zrobić. O jakie chodzi interesy? Przywrócenie wpływów w Europie Wschodniej?
[b] Pana zdaniem chodzi o politykę zagraniczną? [/b]
I zagraniczną, i wewnętrzną. Oni próbują połączyć wszystko razem. I Stalin w wersji soft — próby wytłumaczenia, że Stalin to zjawisko jak każde inne. Nie daj Bóg, żeby Stalina porównali z Hitlerem!
[b] Rosja nazywa takie podejście rewizjonizmem. Jako przykład pokazuje kraje bałtyckie, które oskarża o „wychwalanie nazizmu”. [/b]
Myślę, że to Europa będzie rozsądnie i konsekwentnie rozwiązywać problemy związane np. ze stosunkiem do ugrupowań nazistowskich w krajach bałtyckich. Rosja utraciła moralne prawo do ich rozwiązywania.
[wyimek]1 września 2005 roku byłem z kolegami na Westerplatte. Jeden z nich popatrzył na kombatantów AK i powiedział: „A mój dziadek ich ganiał po lasach, kiedy dobijali Armię Krajową” [/wyimek]
[b] Wiele kontrowersji wywołuje też sprawa pomników żołnierzy-wyzwolicieli. O te boje też toczą się boje i to nie tylko historyczne. [/b]
Walka za pamięć o wojnie przy obecnym podejściu Rosji do paktu Ribbentrop- Mołotow i przedwojennej i powojennej polityki ZSRR, szkodzi szacunkowi do żołnierza wyzwoliciela. Dzisiejsza propaganda chce za wszelką cenę przyczepić żołnierza z roku 1939 do żołnierza z 1944 roku. To nie jest to samo. Pamiętam pierwsze kadry „KAtynia”, kiedy ludzie uciekają z zachodu na wschód, na spotkanie Armii Czerwonej, która „idzie bić się z Niemcami”. A ona idzie, by uderzyć od tyłu.
W 1944 roku, przy wszystkich niuansach, można powiedzieć, że rzeczywiście chodziło o wyzwolenie od nazizmu. Ale co dalej? Dlaczego pomnik żołnierza, który wyzwalał, ma być pomnikiem wojskowej obecności w Polsce i nacisku państwowego przez blisko 50 lat? Dlaczego mamy twierdzić, że słuszne było wszystko, co wydarzyło się po 1945 r. w krajach Europy Wschodniej? Co robił wówczas ZSRR? I kiedy ZSRR zerwał stosunki z rządem w Londynie, a uznał Komitet Lubelski. Czy to też było wyzwolenie? Za zimną wojnę obwiniają Churchilla, który w Fulton powiedział o żelaznej kurtynie. Tylko że Churchill konstatował fakt. Tak, to prawda, sojusznicy ustąpili Stalinowi, zgodzili się na wszystko, bo w Hitlerze widzieli większe zło. Czy Brytyjczycy walczyli za Polskę do końca? Nie. Wyjaśnijmy to wszystko, zamiast brnąć w tą kaszę. Po co krzyczeć? Wymieńmy się dokumentami i wyjaśnijmy to.
[b]Co stoi na przeszkodzie? [/b]
Pytanie brzmi, skąd Rosja wiedzie swoją genealogię. Czyjś dziadek był zabójcą. Ale jego wnuk powinien to zrozumieć. To, że dziadek go bujał na kolanach i śpiewał kołysanki, nie znaczy, że on też ma być mordercą. I to trzeba powiedzieć tym, którzy ucierpieli z ręki dziadka — mordercy. Zamiast tego mamy: my broniliśmy swoich interesów. Rosja nie uważa, że wyzwoliła się spod ZSRR. Rosja uważa, że jest rdzeniem ZSRR, od którego odcięły się małe państwa i teraz kręcą na nią nosem.
[b]Wszyscy czekają na to, co powie w Gdańsku Władimir Putin. Jak pan sądzi? [/b]
Jeśli znajdzie w sobie odwagę, może powiedzieć: „tak, w 1939 roku ZSRR podjął taką decyzję, a nie inną, najwyraźniej kierując się tak a nie inaczej pojmowanymi interesami. Ale my nie jesteśmy stalinistami, nie prowadzimy polityki porozumień za plecami trzecich krajów, czy się one nam podobają, czy nie. Nie dzielimy ich, nie ustanawiamy swoich reżimów”. Ale tego nigdy nie będzie. 1 września 2005 roku byłem z kolegami na Westerplatte. Jeden z nich popatrzył na kombatantów AK i powiedział: „A mój dziadek ich ganiał po lasach, kiedy dobijali Armię Krajową”. Boję się, że Putin nie zdobędzie się na takie słowa, bo były one sprzeczne z linią przyjętą przez Moskwę. Angela Merkel nie może powiedzieć, że atak na Polskę był w interesach Niemiec, bo potrzebny był Lebensraum. A gdyby Putin użył podobnych argumentów, to nikt w Rosji go nie potępi. Przeciwnie, wyjdzie bardzo patriotycznie.
[i]Siergiej Buntman jest rosyjskim publicystą, zastępcą redaktora naczelnego radia „Echo Moskwy”. Specjalizuje się w tematyce historycznej.[/i]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA