fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Kasabian nagrali najlepszy rockowy album lata

Okładka płyty Kasabian - West Ryder Pauper Lunatic Asylum
Fotorzepa
„West Ryder Pauper Lunatic Asylum”. Czwarty kompakt brytyjskiej grupy jest tak różnorodny, że nie może się znudzić
Najlepsze brytyjskie grupy ostatniej dekady mogą się pochwalić oszałamiającymi debiutami, po czym ich gwiazda gaśnie – drugie i trzecie albumy są nieznośnie słabe.
Kasabian debiutowali w 2004 roku, wydali czwartą płytę i jest ona najlepsza w ich dyskografii.
Rozmawiałem o nagraniach z ludźmi o odmiennych gustach, słuchających ciężkich brzmień i czarnej muzyki – na wszystkich płyta zrobiła wielkie wrażenie. To po prostu znakomite kompozycje, przebojowe, a jednocześnie wymagające muzycznego osłuchania i otwartości. Można do nich wracać w nieskończoność i nigdy się nie nudzą.
12 zróżnicowanych motywów łączy konwencja psychodelicznego rocka z elektronicznymi smaczkami i rytmiką zapożyczoną z klubowych nagrań. Robią wrażenie muzyki do zwariowanego filmu, co jest zresztą zgodne z intencją zespołu.
„West Ryder Pauper Lunatic Asylum” to nazwa szpitala psychiatrycznego. Zdjęcie z okładki przedstawia muzyków przebranych za szaleńców – w konwencji „po drugiej stronie lustra”. Zainspirowała je okładka albumu „Made in Germany” nagranego przez niemiecką formację Amon Düül II’s.
Odlotowy klimat współtworzy „West Ryder/Silver Bullet”, groteskowa piosenka z akcentami chińskiej muzyki ludowej, w której zaśpiewała aktorka Rosario Dawson znana między innymi z filmu „Death Proof” Tarantino.
Największą sławą cieszy się jednak kompozycja otwierająca płytę „Underdog”. Została wykorzystana w reklamie telewizorów firmy Sony, znanej również dzięki występowi Kaki, gdy grał jeszcze w barwach AC Milan. Utwór atakuje przesterowanymi dźwiękami gitary i tłustymi beatami perkusji.
Transowy rytm ma utwór „Where Did All the Love Go?” z instrumentami elektronicznymi brzmiącymi jak klasyczna orkiestra. Eksperymentalna kompozycja „Swarfiga” to iście kosmiczne brzmienia. „Thick As Thieves” zaskakuje akustycznym instrumentarium i swingującą melodią w stylu lat 30. Tempo płyty podkręca „Vlad the Impaler” i „Fire”.
Finałowe „Happiness” przynosi uspokojenie. Całe szczęście, bo od nadmiaru muzycznych emocji można zwariować, tytułowy szpital nie gwarantuje zaś kuracji. Nie działa od 2003 r.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA