fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekkoatletyka

Głośne polskie szczęście

Anna Rogowska i Monika Pyrek
Fotorzepa, Roman Bosiacki
Sypnęło nam medalami. Anna Rogowska zdobyła złoto, Monika Pyrek i Szymon Ziółkowski po srebrze. Jest już pięć, będzie jeszcze więcej
Poprzeczka na wysokości 4,80, stadion huczy, bo kończy się kobiecy bieg na 3000 m z przeszkodami, ale za chwilę wszyscy patrzą w jedno miejsce. Takich magicznych chwil w sporcie jest niewiele.
Na rozbiegu ona – niepokonana od 2004 roku w żadnej wielkiej imprezie, caryca tyczki, milionerka, jedyna, dla której fruwanie na wysokości ponad 5 metrów to niemal zwykła sprawa. Żółta tablica pokazuje nazwisko: Isinbajewa i cyfrę 3, to oznacza ostatnią próbę. Nie skoczy, złoto wpadnie w ręce Polki, skoczy, sprawy pewnie wrócą na znany od lat tor. Nie skoczyła! Strąciła poprzeczkę prawym żebrem, zabrakło szybkości. Pisk, jaki rozległ się gdzieś obok rozbiegu, był tak głośny, że słychać go było pod szczytem stadionu. Anna Rogowska, porwana własną radością, krzyczała, skakała, ściskała kogo popadnie. W końcu wpadła nawet w objęcia miśka, wielkiej maskotki mistrzostw i wyściskała jak rodzonego brata.
Usain Bolt Usainem Boltem, ale w kategorii największa sensacja mamy teraz w Berlinie pierwsze miejsce. Anna Rogowska pokonała Jelenę Isinbajewą drugi raz w tym roku, ale wtedy w Londynie, za pierwszym razem, wszyscy pewnie uważali, że to chwilowy spadek nastroju mistrzyni. Może ktoś napisze, że to Rosjanka przegrała, że popełniła błąd ruszając do walki na zbyt dużej wysokości, ale fakt jest faktem – na monumentalnym Stadionie Olimpijskim lepsza była tyczkarka z Sopotu. I niech nikt nie przypomina, że zabrakło Jenny Stuczynski, Swietłany Fieofanowej i kontuzjowanej w ostatniej chwili Julii Gołubczikowej. Sport nie jest szukaniem sprawiedliwości, tylko wypadkową szczęścia, pracy, talentu, twardości i zdrowia.
Konkurs zaczął być ważny od wysokości 4,65. Pokonało ją pięć dziewczyn, ta szósta, wielka Jelena, leżała starym zwyczajem na karimacie pod pledem i udawała, że śpi. Obudziła się na 4,75, zaraz po tym, jak Rogowska przepięknie przeskoczyła tę wysokość i już wiedziała, że ma medal. Gdy Rosjanka strąciła po raz pierwszy, podbiegła do trenera Witalija Pietrowa i dostała jasną wskazówkę: podnieś wyżej poprzeczkę i atakuj. W tle o pozostałe medale walczyły Monika Pyrek, Chelsea Johnson i Silke Spiegelburg. Żadnej nie udało się przeskoczyć 4,75, więc decydowała liczba prób. Polka i Amerykanka (córka medalisty olimpijskiego z Monachium) wyszły na remis, to oznaczało dwa srebrne medale. Niemka płakała, bo została z niczym
Potem były już tylko próby Rogowskiej i Isinbajewej na 4,80 i ta najważniejsza, po której Rosjanka zakryła twarz czarnymi od smaru dłońmi. Pietrow chyba wytarł łzę, a polskie grupki rozproszone po stadionie zaczęły wiwatować ile sił w płucach. Srebro Moniki Pyrek też smakuje jak złoto. Rogowska długo żegnała się ze stadionem, więc pani Monika za obie podziękowała widzom po polsku i angielsku. To był pewnie najpiękniejszy dzień dla Polski. Padł mały rekord, po raz pierwszy reprezentacja przyjedzie z mistrzostw świata z pięcioma medalami (wcześniej srebro zdobył Tomasz Majewski, a brąz Kamila Chudzik), co więcej, nikt nie dopuszcza myśli, że do skarbca nic już nie wpadnie.
Szymon Ziółkowski zaczął i skończył pracę przed tyczkarkami. Można było spokojnie popatrzeć jak duzi mężczyźni potrafią się denerwować. Z młociarzami naprawdę jest tak, że drżą, gdy muszą wykonać ważny rzut. Węgier Krisztian Pars, który wygrał eliminacje, miał w tym roku najlepszy wynik na świecie i nie przegrał żadnego konkursu, ledwie obronił miejsce w ścisłym finale.
Ziółkowski jest w tym towarzystwie seniorem, mistrzem olimpijskim sprzed dziewięciu lat, może dlatego opanował się pierwszy i został liderem. Był nim także krótko po drugim rzucie, w którym ustanowił swój rekord sezonu: 79,30. Zaraz za Polakiem rzucał mistrz olimpijski Primoż Kozmus, zabrał mu prowadzenie i tak już zostało. Może mało efektownie, ale kto będzie o tym pamiętał po latach. Ziółkowski ma 32 lata, przeszedł zmiany trenerów, bunty, upadki i wzloty. Widać, że po latach ciężkiej harówki z Białorusinem Piotrem Zajcewem znalazł nową drogę z trenerem Krzysztofem Kaliszewskim, niegdyś kolegą z rzutni.
Dziś o 10.05 wicemistrz olimpijski Piotr Małachowski rozpoczyna eliminacje do jutrzejszego konkursu rzutu dyskiem. O awans do finałów walczyć będą także Anna Jesień na 400 m ppł. (w eliminacjach nie zmęczyła się, była ósma), Kamila Stepaniuk w skoku wzwyż, Marcin Marciniszyn w biegu na 400 m, Lidia Chojecka i Sylwia Ejdys na 1500 m oraz Joanna Kocielnik na 100 m ppł. Konkurencją dnia będzie zapewne finał 400 m ppł. mężczyzn lub rzut oszczepem kobiet. Niemcy, chyba słusznie, wolą oszczep.
Amerykańska ekipa poinformowała wieczorem, że Tyson Gay, srebrny medalista w biegu na 100 m, nie wystartuje w mistrzostwach na dystansie 200 m z powodu kontuzji pachwiny.
[ramka][srodtytul]Powiedzieli [/srodtytul]
[b] Szymon Ziółkowski, wicemistrz świata w rzucie młotem [/b]
Mogę teraz mówić: dzień dobry, jestem Szymon Ziółkowski, trzykrotny medalista mistrzostw świata. Fajnie brzmi. Po drugim rzucie nawet pomyślałem o złocie, ale emocje wzięły w końcu górę nad techniką. Naprawdę byłem spięty, zdenerwowany, pomimo tego, że wyglądałem w kole na spokojnego, może nawet zbyt spokojnego. Miałem bardzo dobre dwa rzuty próbne i to też mnie niepokoiło. Wynik nie poraża. Zabrakło 71 centymetrów, by mówić o porządnej odległości. Mamy z Tomkiem Majewskim takie same medale, ale rezultaty trudno porównywać. Po konkursie najpierw była ulga, że jestem mocny, że jeszcze się liczę. Czy brałem przed konkursem środki przeciwbólowe? Nie brałem, ale dziś wezmę, oj na pewno wezmę...
[b] Monika Pyrek, wicemistrzyni świata w skoku o tyczce[/b]
Konkurs pokazał, że każdy ma chwilę słabości. Ci, którzy nie wierzą, że trening sportowca jest morderczy i myślą, że to tak prosto utrzymać się przez lata na szczycie, zobaczyli, że tak nie jest. My się cieszymy, Jelena płacze, ale częściej było odwrotnie. Taki dzień. To mój trzeci medal mistrzostw świata. Skakałam na najtwardszej tyczce w życiu, więc nawet troszkę mi żal, że nie skoczyłam 4,75. Przyjechałam tutaj w dobrym nastroju po ostatnich treningach. Przeczytałam, że nie jestem faworytką, to mnie nawet uspokoiło, pomyślałam sobie, co mi tam, mogę pokazać, że umiem zdobywać medale. Po igrzyskach nie było mi łatwo. Sezon halowy był okrutny, nie chciałam patrzeć na tyczkę, poprosiliśmy związek o pomoc psychologa. To też jego zasługa, wyzwolił we mnie energię.
[srodtytul]Kobiety [/srodtytul]
[b]Tyczka[/b]
[b]1. Anna Rogowska (Polska) 4.75 m
2. Monika Pyrek (Polska) 4.65[/b]
Chelsea Johnson (USA) 4.65
[b]100 m[/b]
1. Shelly-Ann Fraser (Jamajka) 10,73 s
2. Kerron Stewart (Jamajka) 1O.75
3. Carmelita Jeter (USA) 10.90
[b]3000 m z przeszkodami[/b]
1. Marta Dominguez (Hiszpania) 9.07,32
2. Julia Zarudniewa (Rosja) 9.08,39
3. Mikah Chenos (Kenia) 9.08,57
[b]Trójskok[/b]
1. Yargelis Savigne (Kuba) 14,95 m
2. Mabel Gay (Kuba) 14,61
3. Anna Piatych (Rosja) 14,58
[srodtytul]Mężczyźni[/srodtytul]
[b]Młot[/b]
1. Primoż Kozmus (Słowenia) 80.84 m
[b]2. Szymon Ziółkowski (Polska) 79.30[/b]
3. Aleksiej Zagorny (Rosja) 78.09
[b]10 000 m[/b]
1. Keninisa Bekele (Etiopia) 26.46,31
2. Zersenay Tadese (Erytrea) 26.50,12
3. Moses Masai (Kenia) 26.57,39
[srodtytul]Klasyfikacja medalowa[/srodtytul]
1. Rosja 2 1 2 5
2. Jamajka 2 1 1 4
[b]3. Polska 1 3 1 5[/b]
4. USA 1 2 1 4
5. Etiopia 1 1 1 3
6. Kuba 1 1 0 2
7. Kenia 1 0 2 3
8. W. Brytania 1 0 0 1
Nowa Zelandia 1 0 0 1
Słowenia 1 0 0 1
Hiszpania 1 0 0 1[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA