fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Jesienią rzucę się do walki

Jadwiga Staniszkis
Fotorzepa, Darek Golik
Jeżeli politycy rządzący Polską będą wykonywać ruchy pozorne, to pokażą, że są pacanami. I powinni zrobić miejsce dla kogoś innego - twierdzi socjolog Jadwiga Staniszkis w rozmowie z Małgorzatą Subotić
[b]Nim politycy wyjechali na urlopy, w kuluarowych rozmowach zapowiadali, że jesień będzie gorąca.[/b]
To nie gorąca jesień – rozumiana jako walka i podporządkowywanie aktualnej polityki kampanii prezydenckiej – jest najważniejsza.
[b]Tylko co?[/b]
Politycy muszą stawić czoła problemom, które piętrzą się przed Polską. Wnioskując po lekko koncyliacyjnych gestach ze strony Pałacu Prezydenckiego, mam nadzieję...
[b]O jakich gestach pani mówi?[/b]
Na przykład o zwróceniu się przez Lecha Kaczyńskiego do Lecha Wałęsy o wspólne uczestnictwo w obchodach 30-lecia "Solidarności".
[b]Tyle że Wałęsa nazywa to ohydną grą i żąda przeprosin.[/b]
To gra wyborcza, ale nie nazwałabym jej ohydną. Jeśli efektem byłaby lepsza współpraca pomiędzy obu ośrodkami, to byłoby dobrze. Współpraca jest konieczna, bo problemy rzeczywiście są poważne. Więc propozycja prezydenta idzie w dobrym kierunku.
[b]Jakie to problemy?[/b]
Taktyka Ministerstwa Zdrowia, by ominąć weto prezydenta za pomocą pełzającej, oddolnej reformy (chodzi o przejmowanie szpitali przez samorządy), się nie powiodła. Mamy do czynienia w tej dziedzinie z dalszą degrengoladą. Kolejna sprawa: problemy budżetu. Cięcia są robione po równo, bez koncepcji polityki przemysłowej, bez pomysłu na innowacyjne rozwiązania...
[b]Innowacyjne rozwiązania w sytuacji kryzysu?[/b]
Niektóre kraje, w tym Stany Zjednoczone i Chiny, właśnie w okresie kryzysu, wykorzystując przyzwolenie społeczne na nowe rozwiązania, próbują je przeprowadzać. Dziwię się też wspólnemu ogłoszeniu i przez prezydenta, i przez premiera, że – w sytuacji tak wysokiego deficytu budżetowego – nie będzie podwyższania podatków.
[b]Który z polityków zapowie podnoszenie podatków, szczególnie u progu kampanii prezydenckiej?[/b]
Gdybyśmy na dwa lata wrócili do 40-procentowej stawki podatków od dochodów osobistych i na przykład uszczelnili system samozatrudnionych oraz ruszyli KRUS dla bogatszych rolników – byłoby to znacznie rozsądniejsze działanie.
[b]Rozsądniejsze niż co?[/b]
Niż dojście do 60-procentowego deficytu i do cięć, które są robione przez rząd Tuska wedle zasady, że każdy resort musi po równo oszczędzić. Sytuacja jest poważna. A gra wyborcza i premiera, i prezydenta jest w tej sytuacji niebezpieczna.
[b]Przecież ani wyższych podatków, ani reformy KRUS nie będzie, bo politycy niespełna rok przed kampanią nie mają w tym żadnego interesu. Po co zrażać wyborców, zamiast ich pozyskiwać?[/b]
I robią błąd, bo pokazują, że są nieodpowiedzialni. Jeśli podniosą na przykład podatek VAT, w tym na żywność, to uderzą w najuboższych. Takie decyzje obserwatorzy będą im w kampanii wyborczej wypominać. Będę to robiła również ja, szczególnie w odniesieniu do prezydenta, który głosi, że jest taki prospołeczny.
[b]Czy polskie problemy, o których będzie głośno jesienią, odnoszą się wyłącznie do budżetu i podatków?[/b]
Nie. 2 października Irlandczycy głosują ponownie w referendum w sprawie traktatu lizbońskiego. Jeśli zaakceptują traktat, to prezydent Kaczyński, zgodnie z tym co zapowiadał, traktat podpisze. Ale nie słychać, by polscy politycy się zastanawiali, w jaki sposób zwiększa on rolę parlamentów narodowych i jak należałoby przystosować krajowe przepisy, by można było to wykorzystać.
[b]Co z rozwiązań zawartych w traktacie powinniśmy wykorzystać?[/b]
Traktat daje dużo uprawnień na poziomie państwa, poprzez parlament. Powinniśmy więc zwiększyć kompetencje naszego parlamentu i przedyskutować procedury, które łączą nasz parlament z europejskim. Ponieważ, gdy traktat wejdzie w życie, pojawi się potrzeba współpracy między parlamentami – bez pośrednictwa MSZ – także przed głosowaniami. To są zasadnicze zmiany, o których u nas się nie mówi. Wiąże się z tym problem unijnej prezydencji Polski w 2011 roku. Każda prezydencja wprowadza swoje hasło jako motto sześciu miesięcy działalności. Pojawiła się koncepcja, aby naszym hasłem była obronność. Moim zdaniem to błąd.
[b]Naprawdę jest taka koncepcja? Nic o niej nie słyszałam.[/b]
Podobno naszym hasłem ma być obronność Europy. Sądzę, że dużą rolę w tej sprawie odegrały sentymenty ministra Sikorskiego do armii. Ale przy obecnym stanie polskiego wojska, gdy pojawiają się nowe wyzwania i nowa koncepcja wojny, Polska powinna szukać hasła, które będzie mniej surrealistyczne. Takiego, do którego realizacji możemy się lepiej przygotować.
[b]Czyli na przykład jakiego?[/b]
Energia – i to w ujęciu znacznie szerszym niż rurociągi, gazociąg Nabucco itd. Trzeba pamiętać, że w raportach amerykańskiego wywiadu (ukażą się one w Polsce we wrześniu w formie książkowej) Europa i Japonia przedstawiane są jako dwa obszary klęski energetycznej do 2025 roku.
[b]Na czym miałaby polegać ta klęska?[/b]
Ona będzie efektem braku reakcji na nowe wyzwania. W tej chwili nie prowadzi się żadnych przygotowań do tego, co będzie kluczowe dla zapewnienia wystarczającej ilości energii – czyli do wprowadzenia nowych technologii, choćby takich jak gazyfikacja węgla. Gdyby Polska, która w Unii długo podkreślała problem bezpieczeństwa energetycznego, poszła dalej, nie wyłącznie w kierunku geopolityki, ale technologii...
[b]Uważa pani, że dyskusja nad dywersyfikacją dostaw energii jest nieważna?[/b]
Jest ważna. Ale Polska mogłaby dołożyć do tego problem nowych technologii. To byłby rzeczywisty wkład Polski. Stany Zjednoczone w czasie kryzysu – przy obniżonych aspiracjach społecznych – wykorzystują nową, silniejszą pozycję państwa w systemie finansowym, żeby wpompować wielkie pieniądze w rozwój technologii. Europa z powodu narodowych egoizmów i niechęci do obniżenia poziomu życia nie robi tego. I dlatego jest przedstawiana jako kontynent schyłkowy, który nie ma woli do modernizacji.
[b]Przez kogo jest tak przedstawiana?[/b]
W różnych dokumentach, także we wspomnianych już raportach amerykańskiego wywiadu. W interesie Polski jest skłonienie Europy, by powiedziała sobie: "zamykamy się w naszym wąskim klubie, bo tylko on jest w stanie dokonać tego technologicznego skoku". Ten skok można zrobić, wykorzystując dorobek intelektualny nowych państw Unii. Także Polski. Mamy na przykład superwynalazek w Gliwicach, o którym pies z kulawą nogą nie wie.
[b]Chyba ja też jestem tym "psem z kulawą nogą". O co chodzi?[/b]
Mówiąc najogólniej, o nowe paliwa opracowywane przez Politechnikę w Gliwicach. Dlatego robienie hasła naszej prezydencji z obronności narazi nas na śmieszność. Wystarczy przyjrzeć się stanowi naszej armii, błędom w zakupach sprzętu...
[b]Jaka będzie więc temperatura polityczna jesienią? Coś się wydarzy?[/b]
Politycy nie potrafią wykorzystać kryzysu do działań nadzwyczajnych, z podwyższeniem podatków, postawieniem na nowe technologie, uporządkowaniem sytuacji w służbie zdrowia, innym podejściem do naszej prezydencji w Unii i przygotowaniem się instytucjonalnym do traktatu lizbońskiego.
[b]Mimo to będzie chyba gorąco, bo najłatwiej jest prowadzić działania pozorne i co krok wywoływać polityczne awantury.[/b]
Zgadzam się z panią. Jeżeli politycy będą wykonywać ruchy pozorne, to ludzie zdeterminowani – tak jak ja – rzucą się do walki, by pokazać, że rządzący nami są pacanami. I powinni zrobić miejsce dla kogoś innego.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA