fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

W poczcie największych

Od czasów, kiedy Rzymianie ukuli powiedzenie „si vis pacem, para bellum”, nic się aż po epokę Piłsudskiego w Europie nie zmieniło. Nasz bohater chciał pokoju i bezpieczeństwa dla Polski – dlatego parał się wojną
Naprawdę wybitni mężowie stanu zdarzają się nieczęsto w dziejach. Mało który polityk rzeczywiście potrafi odczytać tak zwane znaki czasu, przenikliwie dojrzeć istotę rzeczy oraz zmienić bieg wydarzeń. Stworzyć historię, można by powiedzieć. „Historię swoją piszcie sami, bo inaczej napiszą ją za was inni, i będzie źle...” – wśród wielu trafnych i soczystych powiedzeń Komendanta, które cytujemy co tydzień, to właśnie najbardziej pasuje jako motto niniejszego zeszytu (i kilku wcześniejszych zresztą także).
Kto w naszych dziejach sam „pisał historię”? Do takich mężów można zaliczyć zapewne pierwszych Piastów, Mieszka i Chrobrego, którzy wprowadzili nieznany wcześniej kraj na arenę chrześcijańskiej Europy. Dalej wymieńmy ostatnich Piastów, Łokietka i Kazimierza, potrafiących scalić większość polskich ziem i uczynić z nich znów liczące się państwo.
W zaszczytnym poczcie umieśćmy dwóch wybitnych królów – polskich, choć obcej krwi: Jagiełłę wspartego radą krakowską i Batorego z wielkim kanclerzem Zamoyskim – budowniczych naszej największej potęgi. Chciałoby się wyliczyć tu jednym tchem również wodzów – Tarnowskiego, Chodkiewicza, Żółkiewskiego, Koniecpolskiego, Czarnieckiego, Sobieskiego – ale przecież żadnemu z nich nie udało się przekuć wspaniałych zwycięstw w polu na trwałe dokonania polityczne. Kościuszko zaś zapoczątkował nową epokę, ale bój o wolną Rzeczpospolitą przegrał...
Po 100 latach z okładem powstała znów, przede wszystkim dzięki Józefowi Piłsudskiemu. Musiał się on zajmować wojenką i czynił to skutecznie wbrew ludziom małej wiary. Oddał sprawie narodowej organizację bojową ruchu socjalistycznego, stworzył legiony polskie podczas ogólnoeuropejskiej wojny, „kulą wytyczył” granice odradzającego się państwa, wreszcie ocalił je (oraz Europę) przed bolszewizmem w bitwie uznanej za 18. z tych, które zadecydowały o losach świata.
U schyłku życia on jeden trafnie ocenił niebezpieczeństwo ze strony Hitlera i jako jedyny wśród ówczesnych liderów politycznych gotów był zdusić je w zarodku. Ów ciągle mało znany zamysł wojny prewencyjnej też świadczy o jego niekłamanej wielkości.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA