fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Piękność z biblioteki

Jennifer Connelly
Materiały Promocyjne
Na ekranie Jennifer Connelly najczęściej pojawia się w rolach kobiet nieszczęśliwych, desperacko walczących z przeciwnościami losu. Rekompensuje to sobie w życiu prywatnym: ma męża, którego zazdrości jej większość koleżanek, aktora Paula Bettany’ego, dwóch synów, a na półce z trofeami – Oscara za „Piękny umysł”
39-letnia Amerykanka przyznaje, że mroczne role trochę ją zmęczyły. – Myślę, że to ma wpływ na sposób, w jaki jestem postrzegana – powiedziała w jednym z wywiadów. – Tymczasem nie jestem wcale osobą smutną. Po prostu tego typu bohaterki są według mnie ciekawym materiałem dla aktorki.
Connelly należy dziś do aktorskiej czołówki. Reżyser Walter Salles, z którym pracowała przy horrorze „Fatum”, nie szczędzi swojej gwieździe pochwał. Jego zdaniem Jennifer jest jak stradivarius – cudowne skrzypce, na których można zagrać wszystko. Ale ona sama mówi skromnie: – Kiedy jest się w branży przez tyle lat, muszą zdarzyć się zarówno sukcesy, jak i wpadki.
Do show-biznesu trafiła wcześnie, jako dziesięciolatka. Znajomi zachęcili ją, żeby spróbowała sił w agencji modelek. Jennifer spodobał się ten pomysł, przede wszystkim dlatego, że chciała podróżować i zwiedzać świat. Zaczęła występować w reklamach telewizyjnych i pojawiać się na okładkach kolorowych czasopism. Zagrała też m.in. w teledysku do piosenki Roya Orbisona. Dziś mówi, że to był koniec zwyczajnego dzieciństwa, ale jednocześnie początek niezwykłej przygody.
Urodziła się 12 grudnia 1970 roku w Catskill Mountains w stanie Nowy Jork. Jest jedynaczką. Ojciec działał w branży odzieżowej, matka była właścicielką sklepu z antykami, potem została fizykoterapeutką. Przez kilka lat rodzina mieszkała w Woodstock, ale Jennifer dorastała głównie w Brooklyn Heights w Nowym Jorku.
Dziś znowu mieszka na Brooklynie. Przeprowadzki do Los Angeles i popularnego wśród hollywoodzkich gwiazd, snobistycznego Beverly Hills nie planuje. – Nie wyobrażam sobie wychowywania tam dzieci – mówi. – Tu prowadzimy zwyczajne życie, korzystamy z metra albo chodzimy na piechotę. A w Hollywood to wygląda tak: piękna limuzyna wozi cię do pięknego domu, pięknej szkoły albo na spotkanie z przyjaciółmi, gdzie jedynym tematem rozmów są filmy, bo wszyscy pracują w branży...
Jako nastolatka Connelly była nieśmiała, typ raczej chłopczycy, na pewno nie lolitki. Uczyła się i pracowała, wolne chwile poświęcała zajęciom sportowym. Na rozrywki i życie towarzyskie czasu nie starczało. Dziś trochę tego żałuje. – Byłam okropnie sumienna, wszystko traktowałam do bólu poważnie. Rodzice siłą odrywali mnie od odrabiania lekcji i wysyłali do łóżka – śmieje się.
Gdy miała 13 lat, zagrała u Sergio Leone w „Dawno temu w Ameryce” (1984). Dwa lata później – w familijnym „Labiryncie” u boku Davida Bowie. Obie role zapowiadały wielki talent. Ale Connelly wciąż nie była przekonana, że swoją przyszłość zwiąże z aktorstwem. Nie chciała zaniedbać edukacji: na Yale wybrała kierunek literatura angielska, po dwóch latach przeniosła się na Uniwersytet Stanford, żeby studiować sztuki dramatyczne. – Spędzałam w bibliotece całe wieczory, chciałam pokazać, że nie jestem tylko lalką z reklam i mogę być bardzo dobrą studentką.
W końcu uznała, że praktyka ważniejsza jest od teorii. Rzuciła studia i całkowicie poświęciła się aktorstwu. Dziś twierdzi, że jest introwertyczką uprawiającą ekstrawertyczny zawód. W latach 90. grała dużo, ale nie wszystkie z tych ról zasługują jej zdaniem na uwagę, jak te w komedyjce „Szansa dla karierowicza” czy w „Życiu na gorąco”, gdzie pierwszy raz wystąpiła w scenie rozbieranej. Z czasem nauczyła się lepiej wybierać propozycje. Prawdziwy przełom, także w życiu prywatnym, nastąpił pod koniec lat 90. W 1997 roku urodziła syna Kaia – ze związku z fotografem Davidem Duganem. Poczuła, że odnalazła swoje miejsce.
Zaczęła dostawać role w ambitnych filmach: w 2000 roku wystąpiła w „Requiem dla snu” Darrena Aronofsky’ego w przejmującej roli narkomanki, którą nałóg zmusza do prostytucji. W tym samym roku można ją było oglądać także w melodramacie „Przebudzenie miłości” i biograficznym „Pollocku”.
Jednak największy triumf i prestiżowe nagrody, w tym Złoty Glob oraz statuetkę Oscara, przyniósł aktorce oparty na faktach „Piękny umysł” (2001) Rona Howarda, gdzie u boku Russella Crowe’a zagrała żonę chorego na schizofrenię Johna Nasha, genialnego matematyka, laureata Nagrody Nobla. Ten film był dla Connelly ważny jeszcze z innego powodu: na planie poznała miłość swojego życia i przyszłego męża – brytyjskiego aktora Paula Bettany’ego.
W 2003 roku pojawiła się w komiksowym „Hulku” i dramacie „Dom z piasku i mgły”. Wyszła za mąż za Bettany’ego i urodziła drugiego syna – Stellana.
Macierzyństwo najwyraźniej służy aktorce. Ostatnie lata są bowiem pasmem zawodowych sukcesów. Zagrała m.in. w amerykańskiej wersji japońskiego horroru „Fatum” (2005), thrillerze „Krwawy diament” (2006) i dramacie „Droga do przebaczenia” (2007). Spełniło się też wreszcie marzenie aktorki o roli w lżejszym repertuarze – wystąpiła w komedii „Kobiety pragną bardziej” (2009). Jest na fali.
[i]Fatum | 22.10 | TVP 1 | sobota[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA