fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Unia stworzy supernadzór

Unijny supernadzór to dobra wiadomość dla Polski – uważają biorący udział w zakończonym szczycie UE premier Donald Tusk i minister finansów Jacek Rostowski. Po lewej minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski
PAP, Leszek Szymański Leszek Szymański
Pierwszy krok na drodze do wspólnej kontroli rynku finansowego. Polska będzie miała wpływ na nadzór zagranicznych instytucji finansowych obecnych w naszym kraju
– To olbrzymi krok do przodu – powiedział o wczorajszej decyzji unijnego szczytu w Brukseli polski minister finansów Jacek Rostowski. Według niego obecny kryzys finansowy jest częściowo efektem słabości nadzoru. – Bo z jednej strony mamy rozdrobniony nadzór, a z drugiej transgraniczne grupy finansowe – tłumaczył. Obecnie, zdaniem ministra, kontrola nad zagraniczną grupą finansową działającą w Polsce spoczywa w kraju, skąd pochodzi kapitał. W nowej strukturze nadzorczej unijne komitety będą mogły rozstrzygać ewentualne spory między interesami kraju eksportującego kapitał, a tego, który gości grupę finansową.
– Tak rzeczywiście może się stać, choć to jeszcze odległa perspektywa – komentował w rozmowie z „Rz” Nicolas Veron, ekspert instytutu Bruegel w Brukseli. Jak zauważył, bardzo potrzebna reforma nadzoru nie przyniesie natychmiastowych skutków. – To raczej zapowiedź zmian w długim terminie – powiedział.
Bo od decyzji politycznej do nadania nowych komitetom nadzorczym konkretnych uprawnień jeszcze droga daleka. Szczegółowa propozycja legislacyjna zostanie przedstawiona na jesieni. I w praktyce, jak twierdzi ekspert, te uprawnienia mogą być początkowo bardzo ograniczone. Kraje członkowskie, szczególnie te eksportujące kapitał, niechętnie podzielą się władzą z innymi.
Plan reformy został przygotowanej przez grupę ekonomistów pod kierunkiem byłego szefa MFW Jacques’a de Larosiere, z udziałem m.in. Leszka Balcerowicza. W rekordowym tempie przyjęła go Komisja Europejska i prawie bez zmian zaproponowała państwom członkowskim. Jedyna istotna modyfikacja dotyczy daty wprowadzenia w życia. Według Brukseli powinno to nastąpić w 2010 r., dwa lata wcześniej niż proponowali eksperci.
Reforma przewiduje powołanie Europejskiej Rady Oceny Ryzyka Systemowego, która ma ostrzegać przed zagrożeniami makroekonomicznymi. W jej skład wejdą prezesi banków centralnych 27 państw członkowskich, szefowie krajowych nadzorów finansowych oraz trzech nowych unijnych instytucji nadzorczych, a także przedstawiciel Komisji Europejskiej. Ta nowa trójka będzie kontrolować sferę mikro, czyli banki, ubezpieczenia i instytucje rynku kapitałowego. W ich skład wejdą szefowie krajowych nadzorów nad poszczególnymi rynkami, a szefami zostaną osoby niezależne.
Nie zastąpią one krajowych nadzorów, bo będą zajmować się tylko instytucjami, które działają w więcej niż jednym państwie UE. Wymieniałyby się informacjami, koordynowały działania, a w razie sporu pomiędzy nadzorami różnych krajów miałyby pełnić funkcję instytucji arbitrażowych z prawem wydawania zaleceń dla nadzorów państw członkowskich.
Niektóre elementy proponowanej reformy nie podobały się Wielkiej Brytanii i kilku innym państwom. Chodziło przede wszystkim o szefa Europejskiej Rady Oceny Ryzyka Systemowego oraz o kompetencje komitetów nadzorczych. W obu przypadkach dokonano ustępstw. Szefem rady nie będzie z automatu prezes Europejskiego Banku Centralnego (dla Brytyjczyków byłoby to bowiem poddanie się władzy strefy euro), a komitety nie będą mogły wydawać decyzji wiążących dla krajowych władz, jeśli miałyby za nimi iść wydatki z budżetu.
Szczyt zapowiedział także pomoc dla stojącej na krawędzi bankructwa Łotwy. W niedługim czasie ma być uruchomiona kolejna transza pomocy gotówkowej wartości 1,2 mld euro. W precedensowym oświadczeniu wszystkie państwa członkowskie wyraziły poparcie dla Łotwy i pozytywną ocenę jej planu ratunkowego.
[ramka][srodtytul]Groźba kryzysu gazowego[/srodtytul]
Podczas szczytu w Brukseli szef Komisji Europejskiej ostrzegł przed groźbą nowego kryzysu gazowego i to w najbliższych tygodniach Jego zdaniem problemy finansowe Ukrainy mogą spowodować, że Rosjanie wstrzymają nie tylko dostawy gazu dla tego kraju, ale nawet tranzyt do Unii. To pierwsze takie ostrzeżenie ze strony polityka UE. Dotąd formułowali je tylko Rosjanie. - Unia nie pomoże Ukrainie w płatności za rosyjski gaz, ale mogą ją wesprzeć międzynarodowe instytucje finansowe - powiedział Jose Manuel Barosso. [i]—a.ła[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA