fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

Przyjeżdża Maria

Maria Szarapowa
AFP
Sławna Rosjanka wybrała stolicę Polski jako miejsce powrotu na korty po kontuzji. To jej jedyna sportowa próba przed Roland Garros
Zniknęła z kortów 30 lipca 2008 roku w Montrealu. Męczyła się z Martą Domachowską przez trzy długie sety, zacisnęła zęby i wygrała, by następnego dnia oddać Ai Sugiyamie mecz walkowerem. Była wtedy trzecią tenisistką świata.
Wydawało się, że problem z prawym barkiem nie będzie tak duży. Rezonans magnetyczny zrobiony jeszcze w Montrealu nie zapowiadał poważnych kłopotów. Lekarze mówili o kilku tygodniach przerwy i potrzebie intensywnej rehabilitacji.
Zrobiła, jak kazali, ale bark bolał nadal, choć próbował go leczyć amerykański guru fizjoterapii Brett Fisher. Po kilku kolejnych konsyliach wyrok był znacznie bardziej surowy – trzeba operować. Zabieg zrobiono bez rozgłosu w październiku 2008 roku, już przed nim było oczywiste, że sezon poszedł na straty. Skończyła rok jeszcze jako dziewiąta tenisistka świata, jej nieobecność w Masters dała miejsce rezerwowej Agnieszce Radwańskiej.
Od stycznia 2009 roku wysyłała do organizatorów kolejnych turniejów przepraszające listy. Pierwszy raz obiecała powrót w marcu w Indian Wells. Skończyło się na jednym przegranym szybko meczu deblowym. Potem znów przepraszała i znikała.
Nie znaczy to wcale, że przestała się pokazywać publicznie. Wręcz przeciwnie – w czasie minionych dziewięciu miesięcy wciąż była gwiazdą, tyle że nie tenisa, lecz pokazów mody, sesji reklamowych i imprez promocyjnych. Tydzień po tygodniu podpisywała nowe kontrakty i wypełniała stare. Była tam, gdzie kamery i mikrofony.
Prezentowała uśmiechniętą twarz u boku Charliego, syna szefa potężnej telewizji NBC Dicka Ebersola. Udzielała wywiadów kolorowym magazynom kobiecym, lśniła w światłach, pojawiała się na okładkach. Nie wspominała o kontuzji barku. W jednej z rozmów powiedziała: – Wszystko, co robię poza tenisem, jest wspaniałe...
Szansa, że zagra w Warszawie, nie była duża, ale zwiększała się z każdym tygodniem, w którym Szarapowa odwlekała wznowienie kariery. Mijały terminy startu turniejów w Stuttgarcie, Rzymie, Madrycie, a jej wciąż nie widziano na korcie. Oświadczyła, że zagra w Paryżu, więc można było po cichu zakładać, że wybierze Warszawę w celu przypomnienia sobie smaku prawdziwej walki o punkty.
Dzika karta czekała, dyrektor Warsaw Open 2009 Stefan Makarczyk wierzył do końca i doczekał się ważnego telefonu z USA. Maria Juriewna Szarapowa zagra w Warszawie.
Jak zagra – oto jest pytanie. Jest dziś 65. na świecie, ale była pierwsza. Trzykrotnej mistrzyni wielkoszlemowej nie wypada szybko przegrywać, tylko czy tak naprawdę chce się jej grać w tenisa?
Przekonamy się między 18 i 23 maja na kortach Legii przy Myśliwieckiej.
[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autora:
[mailto=k.rawa@rp.pl]k.rawa@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA