fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Na Wyspach coraz gorzej

Flickr
Kolejne dane wskazują, że recesja w Wielkiej Brytanii pogłębia się. Spadek PKB w I kwartale o 4,1 proc. podważa rządowe prognozy szybkiego ożywienia
Najgorsze od 30 lat dane zaskoczyły ekonomistów, którzy spodziewali się spadku brytyjskiego PKB, ale o 3,8 proc. – Nie widzieliśmy jeszcze w historii tak szybkiego spadku produktu krajowego brutto jak w ostatnim półroczu – oceniał w BBC Jon Beadle z brytyjskiego urzędu statystycznego. – To szokująco słaba informacja. Wiele wskazuje na to, że recesja potrwa dłużej, niż się wszyscy spodziewają – przyznaje Alan Clark, ekonomista BNP Paribas w Londynie.
Prognozy dla brytyjskiej gospodarki są bardzo złe – Międzynarodowy Fundusz Walutowy wskazuje na spadek PKB w 2009 r. o 4,1 proc., a według OECD będzie to minus 3,7 proc. Obie instytucje przewidują ujemną dynamikę PKB także w 2010 r. O złej koniunkturze świadczą też najnowsze dane z sektora motoryzacyjnego. W marcu w Wielkiej Brytanii wyprodukowano o 51,3 proc. mniej samochodów niż rok temu.
Opotymizm zachowuje brytyjski rząd, według którego PKB w tym roku ma spaść o 3,5 proc., a w 2010 r. wzrost ma wynieść 1,25 proc. Wielu ekonomistów z londyńskiego City uznało to za kompletnie nierealistyczne. – Recesja może i skończy się w 2010 r. Ale wiara w tak szybkie ożywienie to czysta fantastyka – komentował dziennikowi ”The Guardian” Gerard Lyons, ekonomista Standard Chattered Bank.
Mimo piątkowych danych prognozy rządowe są aktualne, zadeklarowała Yvette Cooper z brytyjskiego resortu skarbu. Gabinet Gordona Browna musi wierzyć w szybkie ożywienie gospodarki, bo ma problem z budżetem, którego projekt w tym tygodniu przedstawił minister skarbu Alistair Darling. Ten finansowy plan już został określony jako ”najtrudniejszy w tym pokoleniu”. Rząd pożyczy w tym roku na rynkach 220 mld funtów, o połowę więcej niż w zeszłym i najwięcej w historii. Deficyt budżetowy sięgnie 12,4 proc. PKB i to mimo podniesienia podatków dla najlepiej zarabiających oraz natychmiastowego podniesienia akcyzy na papierosy i alkohol. Dług publiczny ma wzrosnąć do 2013 r. do 83 proc. PKB z obecnych 52 proc. PKB.
Na fali tych informacji od kilku dni rośnie rentowność obligacji skarbowych, co zwiększa cenę finansowania dla brytyjskiego rządu. Dziesięcioletnie papiery oprocentowane były wczoraj na poziomie 3,52 proc, po wzroście o 20 pkt bazowych od środowej prezentacji założeń budżetu.
Oliwy do ognia dolał raport agencji ratingowej Moody’s, która oceniła, że działania rządu w obrębie finansów publicznych są ryzykowne. Brytyjska prasa napisała, że zarówno Moody’s, jak i Standard & Poor’s mogą obniżyć ocenę wiarygodności finansowej Wielkiej Brytanii. A ta jest najwyższa z możliwych (AAA). W piątek Moody’s przyznał, że perspektywa ratingu Wielkiej Brytanii jest stabilna i na razie nie ma groźby jego obniżenia. Ale ekonomiści przypominają, że z powodu problemów z finansami publicznymi obniżone zostały ratingi Irlandii, Hiszpanii i Grecji.
[ramka][b]Większa część recesji jest już za nami[/b]
[b]Nick Bate - ekonomista Bank of America Securities-Merrill Lynch w Londynie[/b]
[b]Rz: Brytyjska gospodarka jest w gorszej kondycji, niż się wcześniej spodziewano. Czy i pana zaskoczyły te wyjątkowo niekorzystne dane?[/b]
Nick Bate: Rzeczywiście kurczenie się brytyjskiego produktu krajowego brutto odbywa się w tempie szybszym, niż prognozowano. Większość analityków sądziła, że PKB spadnie o 1,4 – 1,6 proc. Zresztą bardzo podobne były oczekiwania Banku Anglii i resortu skarbu. To kolejny dowód, że żyjemy dzisiaj w bardzo niepewnych czasach, jeśli chodzi o gospodarkę, i jakiekolwiek prognozowanie koniunktury jest bardzo ryzykowne.
[b]Mimo wszystko są w Wielkiej Brytanii regiony, gdzie recesji nie widać. Czy pana zdaniem na rynek dotrą jeszcze bardziej niekorzystne informacje?[/b]
Wiele regionów w Wielkiej Brytanii już odczuwa dotkliwie recesję. Chociażby Londyn, który jest szczególnie uzależniony od sektora bankowego. Pogorszenie koniunktury na Wyspach zaczęło się właśnie od kłopotów sektora bankowego. Jeśli jednak chodzi o wzrost PKB, to nie jest wykluczone, że pierwszy kwartał 2009 roku był najgorszy w obecnym kryzysie. Nie zmienia to faktu, że oczekujemy, iż również kolejne dwa kwartały przyniosą spadek PKB. I z naszych obserwacji wydarzeń na rynkach wynika, że brytyjski PKB w tym roku skurczy się o 5 proc. To nie jest szokujące, skoro dynamika spadku w pierwszym kwartale przekroczyła 4 proc. To z kolei oznacza, że większość recesji mamy już za sobą.
[b]Po jakich sygnałach z rynku będzie można się zorientować, że koniec recesji jest już naprawdę blisko? [/b]
Jak zwykle, trzeba się przyglądać wszystkiemu i śledzić wszystkie dane. Ważne będzie to, co zdarzy się w globalnej gospodarce, czy zwiększy się liczba udzielanych kredytów. Ważny będzie wzrost cen na rynku nieruchomości i to, czy konsumenci znów zaczną chętniej wydawać pieniądze. To spowoduje wzrost produkcji i wtedy gospodarka znów przyspieszy.
[i]—rozmawiała Danuta Walewska[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA