fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Ustawa kompetencyjna razy dwa

Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski
Fotorzepa, Seweryn Sołtys
Do Sejmu i Pałacu Prezydenckiego trafiła ustawa kompetencyjna. Są dwie wersje - różnią się kwestią instrukcji od premiera.
Projekt ustawy wzbudził wątpliwości co do konstytucyjności. Ostatecznie przygotowano dwie wersje.
- To kluby parlamentarne muszą wybrać, która jest lepsza i zgłosić jako inicjatywę ustawodawczą - mówi marszałek Sejmu Bronisław Komorowski.
Projekty różnią się w punkcie, który opisuje upoważnienia do udziału w szczytach Unii Europejskiej udzielane przez Radę Ministrów.
Wyrażenie "organ państwa" w jednej wersji, zastąpiono zwrotem "organ władzy wykonawczej" w drugiej. Oznacza to ograniczenie kompetencji do prezydenta i rządu.
Wersje różnią się też w drugim punkcie, który mówi, że częścią upoważnienia jest stanowisko Rzeczpospolitej Polskie. W jednym wariancie jest mowa, że stanowisko takie jest nieodłączną częścią upoważnienia, w drugim to zastrzeżenie znika.
Inicjator projektu marszałek Sejmu Bronisław Komorowski zapewnia, że różnice są kosmetyczne. Pomysłodawcy mają nadzieję, że ustawa zakończy konflikty dotyczące kształtu polityki zagranicznej i tego, kto za nią odpowiada.
W ocenie szefa Kancelarii Prezydenta Piotra Kownackiego zapis projektu ustawy kompetencyjnej zakładający, że to premier może upoważnić "organy państwa" do reprezentowania Polski w instytucjach UE jest sprzeczny z konstytucją.
Kownacki podkreślił, że jest to "próba" zastąpienia normą prawną przepisów najwyższego aktu prawnego, jakim jest konstytucja. - Konkretnie stara się zastąpić przepis konstytucji o tym, że prezydent jest najwyższym przedstawicielem RP, normą, która upoważnia Radę Ministrów i premiera do wyznaczania reprezentantów Polski - powiedział.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA