fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Pierwszy oskarżony za śmierć Blidy

Barbara Blida zastrzeliła się 25 kwietnia 2007 r. Na zdjęciu policjanci przed domem Blidów w Siemianowicach Śląskich
Fotorzepa, Romek Koszowski Rom Romek Koszowski
Kierującemu feralną akcją w domu Blidów prokuratura zarzuca niedopełnienie obowiązków
– Zebrane dowody wskazują na to, że oficer ABW nie sprawdził, czy w domu byłej posłanki nie ma broni palnej – mówi Krzysztof Kopania, rzecznik łódzkiej prokuratury, która wczoraj przesłała akt oskarżenia do sądu w Siemianowicach Śląskich.
Dwa lata temu, 25 kwietnia, 25-letni wówczas Grzegorz S. kierował akcją w domu Barbary Blidy. Według prokuratury był odpowiedzialny za prawidłowy przebieg akcji. Była minister SLD podczas próby zatrzymania weszła do łazienki i się zastrzeliła.
Według śledczych funkcjonariusze ABW powinni wcześniej zabezpieczyć broń, z której zabiła się Blida. Nie zabezpieczyli. I właśnie za to oficerowi grozi teraz do trzech lat więzienia. Grzegorz S. nie przyznaje się do winy.
Prokuratura umorzyła jednak wczoraj śledztwo dotyczące dwóch innych funkcjonariuszy ABW, którzy uczestniczyli w zatrzymaniu Blidy. Śledczy uznali, że wykonywali oni jedynie polecenia kierującego akcją Grzegorza S.
Stanisława Mizdra, która reprezentuje rodzinę byłej minister, jest zdziwiona tą decyzją. – Nie rozumiem, dlaczego umorzono postępowanie wobec funkcjonariuszki, która miała pilnować Blidy – mówi „Rz”.
– Dla mnie ten akt oskarżenia był formalnością. Zastanawiam się, dlaczego śledztwo trwa tak długo – komentował zarzuty wobec oficera ABW Jacek, syn Barbary Blidy. Zaznaczał jednak, że rodzinie zależy głównie na oskarżeniu osób, które naciskały na przebywającą w areszcie śląską „Alexis” – Barbarę K., by obciążyła Blidę. – Kiedy składała zeznania, znajdowała się pod przymusem – uważa Jacek Blida.
Rzecznik prokuratury zapewnia, że zakończony aktem oskarżenia wątek śledztwa nie jest jedynym sprawdzanym przez śledczych. – Ustalamy, czy na prowadzących śledztwo prokuratorów nie naciskali ich przełożeni i politycy oraz czy decyzje o zatrzymaniu Barbary Blidy i przeszukaniu jej mieszkania były uzasadnione – mówi Kopania. Jego zdaniem śledztwo trwa długo ze względu na jego rozmiar. – Przeprowadziliśmy ponad 200 przesłuchań i konfrontacji – wyjaśnia.
Oskarżenie Grzegorza S. z mieszanymi uczuciami przyjęli członkowie komisji śledczej badającej okoliczności śmierci Barbary Blidy. Jej szef Ryszard Kalisz (SLD) obawia się, że może to zakłócić prace komisji. Posłowie zamierzali bowiem w przyszłym tygodniu przesłuchać właśnie Grzegorza S. Jako oskarżony będzie mógł się uchylać od odpowiedzi. – A sam akt oskarżenia nie jest żadnym zaskoczeniem, bo zarzuty były już osiem miesięcy temu – zaznaczał Kalisz w TVN 24.
Członkini komisji Danuta Pietraszewska z PO uważa jednak, że pierwsze oskarżenie w sprawie śmierci Blidy to również sukces komisji. – Wiadomo było, że wcześniej czy później to nastąpi, ale czuję satysfakcję, bo gdyby nie nasze działania, mogłoby to wyglądać inaczej – mówi. Jej zdaniem teraz można się spodziewać kolejnych aktów oskarżenia. – Oficer nie dopełnił obowiązków, ale za nim stali jeszcze przełożeni, którzy też mogli się dopuścić innych nieprawidłowości – ocenia.
– Jeśli nasze śledztwo miało jakikolwiek wpływ na akt oskarżenia, to mogło go jedynie przyspieszyć – uważa z kolei zasiadający w sejmowej komisji Wojciech Szarama z PiS. Twierdzi, że zwolennicy tezy o politycznych naciskach nie znajdą jej potwierdzenia w zeznaniach świadków.
Dotychczas żaden z przesłuchiwanych wprost nie potwierdził, aby coś takiego miało miejsce.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA