fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Opowieść o spotkaniu z młodością i śmiercią

Krystyna Janda, Andrzej Wajda, Jadwiga Jankowska-Cieślak i Jan Englert po pokazie filmu
Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Gościem premiery prasowej „Tataraku” była córka Jarosława Iwaszkiewicza Maria. Film Andrzeja Wajdy ją wzruszył
– Czytałam opowiadanie napisane przez ojca ileś tam razy – mówiła Maria Iwaszkiewicz po pokazie. – Jednak dopiero dzięki tej adaptacji zrozumiałam, że najważniejszy w „Tataraku” jest motyw wody, przy której rośnie tytułowe ziele. Woda przecież oznacza początek wszystkiego, pramatkę istnienia, a zarazem symbolizuje przemijanie, zmienność. Wzruszyłam się. Andrzeju, jeszcze raz ci dziękuję!
Reżyser chciał, aby ekranizację opowiadania Iwaszkiewicza dopełniła opowieść o aktorce. – U Iwaszkiewicza jest historia doktorowej Marty i jej spotkania z młodością – mówił. – Uznałem, że byłoby ciekawe pokazać, kto gra tę postać, i co robi w trakcie przerwy między zdjęciami. – To były rutynowe przygotowania do nakręcenia adaptacji i przy okazji opowieści o zawodzie aktorskim – opowiadała Krystyna Janda, odtwórczyni obu ról. – Ale w trakcie się okazało, że opowiemy o tym w zupełnie inny sposób.
Na kształt „Tataraku” wpłynęła śmierć operatora Edwarda Kłosińskiego, męża Krystyny Jandy. Relacja aktorki o ostatnich chwilach jego życia weszła do filmu.
Rolę męża pani Marty zagrał Jan Englert. – To jest film osobisty – mówił. – Opowiada nie tylko o aktorstwie, ale o ważniejszych, powiedziałbym ostatecznych, sprawach: śmierci, przemijaniu. Ujęło mnie w pracy nad „Tatarakiem” to, że nie czułem wymogu tworzenia postaci. Atmosfera na planie była naturalna. Wszyscy starali się być skromni. Film robi wrażenie poprzez prostotę mówienia o rzeczach niezwykle ważnych.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA