fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Słowacki rektor był agentem bezpieki

Ferdinand Devinsky, który kierował uniwersytetem w Bratysławie i od dwóch kadencji był deputowanym, zrezygnował ze wszystkich funkcji. Zrobił to w ciągu 20 godzin, gdy na jaw wyszła jego agenturalna przeszłość
– Odchodzę, choć nie czuję się winny – mówił Devinsky, przepraszając przed przewodniczącym parlamentu Pavolem Paską za grzechy przeszłości. Devinsky był deputowanym z ramienia opozycyjnej Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (SDKU) i szefem parlamentarnej komisji do spraw nauki.
– Miałem zaufanie do rektora. Był powszechnie szanowanym człowiekiem. Autorytetem moralnym. Wierzyłem mu, kiedy przedstawiał negatywne oświadczenie lustracyjne – tłumaczył się mediom szef SDKU, były premier Mikulasz Dzurinda. W latach 1997 – 2003 Devinsky był rektorem Uniwersytetu Komeńskiego w Bratysławie. W 2004 roku miał zostać ambasadorem w Budapeszcie.
Tajemnicę ujawnił dziennik „SME”. Jak wynika z archiwów, były rektor został zwerbowany w 1981 r., gdy miał 34 lata. Pracował wtedy jako adiunkt na Wydziale Farmaceutycznym Uniwersytetu Komeńskiego i starał się o stypendium w Londynie. Oświadczenie o współpracy podpisał dobrowolnie. W Londynie kontaktował się z czechosłowacką ambasadą. Miał pseudonim Benky i za swe usługi otrzymywał wiele tysięcy koron.W Londynie skontaktował się z brytyjskimi naukowcami, którzy pod przykrywką badań farmaceutycznych przeprowadzali próby nowej broni chemicznej. Chodziło o materiały z zawartością fosforu i azotu. Ostatni wpis w jego teczkach pochodzi z 1989 roku.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA