fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

  • 19.10.2019

Klasycy i awangarda

Jan Bończa-Szabłowski
Łódzka scena dramatyczna Klasycy i awangarda Miłośnicy teatru mają w Łodzi dość bogaty wybór propozycji. Sceną dramatyczną z największymi tradycjami i jednocześnie od lat utrzymującą się na pierwszym miejscu jest Teatr im. Stefana Jaracza.
Spadkobierca niemal 120-letniej tradycji zapisał się już za dyrekcji (1909 - 1911) Aleksandra Zelwerowicza prezentacją dzieł Wyspiańskiego. W okresie międzywojennym koloryt i rozmach dawały mu inscenizacje Leona Schillera.
Po wojnie bardzo owocne okazały się m.in. trzy ostatnie dekady XX wieku dzięki dyrekcji Jana Maciejowskiego, który nawiązując dialog z widzem o współczesności sięgnął z sukcesem do klasyków. Powstały bardzo interesujące inscenizacje m.in. Szekspira, Wyspiańskiego, Krasińskiego. Od połowy lat sześćdziesiątych z Teatrem współpracował Jerzy Grzegorzewski - reżyser "Kaukaskiego kredowego koła" Brechta, "Wesela" Wyspiańskiego, "Antygony" Sofoklesa, "Balkonu" Geneta, "Szewców" Witkacego. Znakomicie zapisała się też dyrekcja Bogdana Hussakowskiego. Teatr prowokował repertuarem, w którym realizm i obyczajowość sąsiadowały z metafizyką, bulwar z poetycką metaforą. Uznanie krytyki i publiczności zyskały premiery: "Trans- Atlantyku" Gombrowicza, "Pamiątek Soplicy" Rzewuskiego, "Obywatela Pekosiewicza" Słobodzianka (wszystkie w reżyserii Mikołaja Grabowskiego), "Pana Jowialskiego" Fredry (reż. Tadeusz Bradecki), "Dziadów" Mickiewicza (reż. Maciej Prus), oraz dyrektorskie - "Zdziczenia obyczajów pośmiertnych" Leśmiana, "Wielkanocy".
Dziś za dyrekcji Waldemara Zawodzińskiego scena nadal utrzymuje wysoki poziom. Hitami są ostatnio spektakl "Niżyński" w reżyserii Zawodzińskiego oraz m.in. spektakle Jacka Orłowskiego z Bronisławem Wrocławskim ("Seks, prochy i rock and roll", "Czołem wbijając gwoździe w podłogę", "Obudź się i poczuj smak kawy" E. Bogosiana, "Wujaszek Wania" A. Czechowa. Scena daje szansę młodym twórcom. Mariuszowi Grzegorzkowi i Remigiuszowi Brzykowi.
Wielokrotnie o palmę pierwszeństwa rywalizował z "Jaraczem" Teatr Nowy, trzykrotnie kierowany przez Kazimierza Dejmka. Założony w 1949 roku przez wychowanków łódzkiej szkoły teatralnej Leona Schillera miał stać się współczesnym wojującym teatrem politycznym. Szybko okazało się, że Dejmek oprócz tzw. produkcyjniaków zasłynął z przepięknych przedstawień staropolskich, "Żywotu Józefa" M. Reja, "Historyji o chwalebnym Zmartwychwstaniu Pańskim" Mikołaja z Wilkowiecka (1961) czy misterium "Dialogus de passione..." (1975). Wystawił także szereg współczesnych dramatów Mrożka ("Garbus", "Vatzlav") i brawurową "Operetkę" Gombrowicza. Sukcesy większości tych spektakli utorowały Dejmkowi drogę na scenę narodową. Ciekawie zapisała się w pamięci widzów dyrekcja Mikołaja Grabowskiego ("Prorok Ilja", "Król Lear", "Sen Pluskwy"). Ważną inicjatywą obecnego szefa Teatru Nowego Jerzego Zelnika jest oddanie małej sceny młodym aktorom. Absolwenci sprzed dwóch lat przygotowali tu kilka interesujących spektakli m.in. "Chorobę młodości" i "Bliżej", a zwłaszcza "Kac", czyli próbę zmierzenia się z "Weselem" Wyspiańskiego przez współczesnych dwudziestolatków pod kierunkiem ich rówieśnika Michała Walczaka, jednego z najciekawszych dramaturgów współczesnych.
Wśród łódzkich scen dramatycznych trudno pominąć kierowany przez Ewę Pilawską Teatr Powszechny, któremu ogólnopolską popularność dał lubiany przez widzów i aktorów Festiwal Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych. Organizowany w tym roku już po raz 13 i goszczący także spektakle zagraniczne.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA