fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Andrzej Czuma naciska na prokuratorów?

Andrzej Czuma szef resortu sprawiedliwości.
Fotorzepa, Seweryn Sołtys
Izabela Kacprzak
Stawiając zarzuty Jackowi Karnowskiemu, śledczy mogli "trafić w próżnię" - uznał minister sprawiedliwości
Na piątkowej konferencji prasowej minister sprawiedliwości Andrzej Czuma zasugerował, że Centralne Biuro Antykorupcyjne i gdański Wydział ds. Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej mogły się pomylić, stawiając korupcyjne zarzuty prezydentowi Sopotu Jackowi Karnowskiemu.
– Mimo że przeczytałem wszystkie osiem zarzutów, wiem, że bywa taka sytuacja, iż organy ścigania, działając w dobrej wierze, trafiają w próżnię – powiedział Czuma. – Nie mówię, że tak jest w tym przypadku, zakładam jednak taką sytuację – podkreślił. Dodał również, że ufa ludziom, którzy podpisali się pod listem poparcia dla prezydenta Karnowskiego.
Swoje podpisy złożyli m.in. były prezydent Lech Wałęsa, abp Tadeusz Gocłowski i poseł PO Jarosław Gowin.
Słowa ministra krytykuje prof. Zbigniew Hołda z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. – Widać, że się zagubił – mówi "Rz". – Nie powinien komentować spraw, które się toczą. Mam nadzieję, że prokuratorzy prowadzący śledztwo nie ulegną jego sugestiom.
– Przecież Andrzej Czuma to ich przełożony – mówi Zbigniew Kozak, poseł PiS z Trójmiasta. – To wypowiedź czysto polityczna. W ciągu dwóch dni sprawowania władzy minister Czuma nie był w stanie nawet zapoznać się z aktami sprawy.
Także partyjny kolega Czumy z PO poseł Antoni Mężydło uważa, że minister nie powinien wypowiadać się w taki sposób, bo "może to być odebrane jako nacisk na prokuraturę".
Wiceszef Platformy Obywatelskiej Waldy Dzikowski nie chciał komentować słów ministra. Uważa jednak, że Czuma powiedział prawdę. – W końcu zdarza się, że osoby z zarzutami są uniewinniane przez sądy – twierdzi.
Do wypowiedzi ministra Andrzeja Czumy nie chciał się odnieść gdański prokurator Zbigniew Niemczyk. To właśnie tamtejsza prokuratura postawiła prezydentowi Sopotu osiem zarzutów, w tym siedem korupcyjnych, i ponownie zamierza wystąpić do sądu o jego aresztowanie. Grozi mu do dziesięciu lat więzienia.
Według śledczych Jacek Karnowski miał przyjąć ok. 65 tys. zł łapówki w postaci upustów na samochody i sfinansowania remontu jego domu. Korzyści miał mu wręczać diler samochodowy Włodzimierz Groblewski, który w piątek usłyszał w tej sprawie zarzuty korupcji. Oprócz niego podejrzany jest także Marian D., wspólnik sopockiej firmy Wod.Kan. Obydwu grozi do ośmiu lat więzienia.
Żaden z podejrzanych nie przyznaje się do winy. Karnowski nie zamierza też rezygnować z fotela prezydenta Sopotu. A wniosek o przeprowadzenie referendum w tej sprawie nie został poddany pod głosowanie na wczorajszej sesji rady miasta. Radnym PiS nie udało się bowiem zebrać pod nim wymaganej liczby podpisów.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA