Historia

Połowiczne zwycięstwo i odwrót

Stanowisko niemieckiego ckm pod Narwikiem, druga połowa kwietnia 1940 r.
AKG/EAST NEWS, ARCHIWUM „MÓWIĄ WIEKI”
W tym okresie większe powodzenie osiągnęło natarcie I batalionu na wzg. 650 i 773. Zdobycie ich umożliwiło wkroczenie oddziałów polskich do Nyborga i wyjście na brzeg Beisfjord.
Rozstrzygnięcie bitwy umożliwiły działania francuskiej 13. Półbrygady Legii Cudzoziemskiej, która zdobywając wzg. 457, doprowadziła do wycofania się niemieckich oddziałów z rejonu Narwiku. 29 maja II batalion ponownie zajął wzg. 295 blokujące dostęp do Ankenes. Tego dnia o godz. 22 do Narwiku wkroczył jako pierwszy norweski batalion. Jednak Niemcy nadal bronili się w niektórych częściach miasta. W związku z tym gen. Bethouart nakazał polskiej brygadzie uderzyć w kierunku wzg. 788 Silvik, aby odciąć nieprzyjacielowi możliwość odwrotu z Narwiku.
W nocy z 29 na 30 maja I batalion rozpoczął natarcie na wzgórza 844 i 788 Silvik. Godzinę po rozpoczęciu natarcia rozszalała się śnieżyca, a później opadła gęsta mgła. Początkowo natarcie przebiegało bez przeszkód. Dopiero w rejonie wzg. 660 i 618 batalion znalazł się pod silnym ostrzałem broni maszynowej. Płk Chłusewicz pisał: „mgła oraz głośne okrzyki ze strony przeciwnej wprowadzają w błąd dowódcę batalionu i przydzielonego mu kapitana francuskiego. Krzyki bowiem słyszane są w języku francuskim, a to naprowadza ich na przypuszczenie, że przeciwnikiem mogą być oddziały Legii Cudzoziemskiej. […] Dowódca batalionu zatrzymuje więc natarcie. [...] Niestety to był manewr ze strony Niemców, którzy widząc […] niebezpieczeństwo w ten sposób uratowali sytuację”. Wznowienie natarcia z uwagi na coraz trudniejsze warunki było już niemożliwe. Widoczność była ograniczona tylko do kilku metrów. Płk Chłusewicz chciał ponownie opanować wzg. 788 następnego dnia. Jednak o 23.30 otrzymał od gen. Bohusza-Szyszki rozkaz bezwzględnego wstrzymania wszelkich działań. Następnego dnia płk Chłusewicz dowiedział się o rozkazie opuszczenia Norwegii w ciągu sześciu dni. 31 maja 1940 r. nastąpiło połączenie oddziałów polskich z francuskimi, dzięki czemu nieprzyjaciel został zepchnięty do granicy szwedzkiej.
Losy operacji w dalekiej Norwegii rozstrzygnęły się nad Mozą i Sekwaną. Ewakuacja nastąpiła 8 czerwca. Jako ostatni zaokrętowali się i odpłynęli żołnierze Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL