Wiadomości

Obejdę Gowina z lewej strony

Joanna Kluzik-Rostkowska
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
W kwestii in vitro PiS jest podzielone – twierdzi posłanka tej partii Joanna Kluzik-Rostkowska. I deklaruje, że sama ma bardziej lewicowe poglądy w tej sprawie niż Jarosław Gowin z PO. Choć na słowo lewicowy się wzdryga
[b]Rz: Ma pani poczucie, że mężczyźni zawsze ją wykorzystywali? Tak sugerowała w rozmowie ze mną Zyta Gilowska, krótko po złożeniu poselskiego mandatu. [/b]
[b]Joanna Kluzik-Rostkowska, była minister pracy i polityki społecznej:[/b] Jak na wicepremier i minister finansów przedziwne wyznanie. Żartowaliśmy, że jest naszym czwartym koalicjantem - najbardziej wymagającym. Jeśli minister finansów mówi "nie dam pieniędzy" to sam premier nie pomoże. Polityka nie ma płci. Uczestniczyłam w posiedzeniach Rady Ministrów i wiem jak to się odbywa. Nikt nie zastanawia się czy ustawę prezentuje kobieta czy mężczyzna, tylko jakich spraw dotyczy. I że trzeba te sprawy załatwiać. [b]To może bycie kobietą pani pomogło?[/b]
W wejściu do polityki na pewno pomogło, bo w pewnym momencie pojawiło się zapotrzebowanie na kobiety. To jest bezsporne. Natomiast jeśli dzisiaj wygrywam czy przegrywam spór z jakimś mężczyzną to tylko dlatego, że mam lepsze lub gorsze argumenty. [b]To nic nie ma w pani z feministki? [/b] Otwierałam łódzką listę PiS w ostatnich wyborach parlamentarnych nie dlatego że byłam kobieta tylko dlatego że moje nazwisko było "silniejsze" niż moich kolegów. To przeciwnicy, mężczyźni - Olejniczak, Miller, Drzewiecki - mieli problem z moja płcią, bo kobietę trudniej atakować. Więc wymyślili, że ja jestem fajna tylko PiS jest nie fajne. [b]Palikot nie miałby problemu z atakowaniem kobiety. [/b] Palikot zaatakował konkurenta politycznego używając słownictwa z półświatka i gdyby powiedział o polityku mężczyźnie "sutener" czy "alfons" byłoby to tak samo obraźliwe. [b]Jest coś takiego jak sumienie posła? [/b] Oczywiście. Z tego powodu nie wzięłam np. udziału w głosowaniu nad emeryturami pomostowymi. [b]Dostała pani za to karę? [/b] Nie. [b]A może znalazła się pani na krótkiej liście prezesa? [/b] (śmiech) Nie sądzę, aby była jakaś krótka lista. Moje sumienie mi nakazało nie brać udziału w głosowaniu za pomostówkami, mój klub był przeciw nim. Ale gdy głosowaliśmy za utrzymaniem weta prezydenta, to je poparłam. [b]Nic już z tego nie rozumiem. [/b] Głosowanie nad wetem wyznaczyło moją lojalność wobec grupy, której jestem członkiem, bo polityka to praca zespołowa. Uczciwe postawienie sprawy wobec własnego klubu – gdy potrzebna jest jedność i głosowanie zgodnie z podjętą wspólnie decyzją – to uszanowanie tej decyzji lub odejście z klubu. Musiałam we własnym sumieniu rozstrzygnąć, czy jest mi z tą grupą „po drodze”, czy nie. I uznałam, że jest, że nadal chcę być w Klubie PiS, więc poddałam się decyzji większości. Każdy z nas posłów staje czasem przed takim dylematem. Jest jeszcze drugi znak zapytania. [b]Jaki? [/b] Na ile osoby, które mnie poparły, głosowały na PiS, a na ile na mnie. Gdybym startowała z piątego miejsca sprawa byłaby prosta: poparłyby przede wszystkim moje nazwisko. A tak nie wiem, ilu z tych, którzy oddali na mnie głos, rzeczywiście byli moimi wyborcami, a w jakim stopniu postawili krzyżyk, dlatego, że byłam pierwsza na liście mojej partii? I jak daleko nadużywam poparcia tych, którzy na mnie głosowali, nie popierając w Sejmie tego, za czym optuje PiS? Na to pytanie nie będzie odpowiedzi, ale problem lojalności wobec wyborców jest. [b]Jak pani ocenia obecny rząd?[/b] Mam w PO znajomych, a nawet przyjaciół. Nie ma więc we mnie osobistej niechęci. Zostawiałam ministerstwo z poczuciem, że wiele rzeczy trzeba zrobić, póki jest ku temu dobry czas. I mam pretensję, że ten czas został zmarnowany. [b]Niby dlaczego? [/b] Dziś jest znacznie trudniejsza sytuacja gospodarcza, bezrobocie rośnie. A pierwszy rok rządów PO – PSL był bardzo dobrym okresem na przeprowadzenie zmian, czasem w oczywisty sposób niepopularnych. Trzeba było zdefiniować na nowo cały obszar zabezpieczenia społecznego – by był bardziej efektywny i tańszy. Ten czas rząd przespał, bo jesteśmy w permanentnej kampanii wyborczej. Zabrakło odwagi. [b]Odwagi narażenia się na utratę poparcia w sondażach? [/b] Tak. Rząd nie zabierał się do czarnej roboty, nie chciał ponosić kosztów niezbędnych reform. A gdy ktoś decyduje się objąć władzę, to po to, by zrobić rzeczy, które są konieczne, choć nie zawsze miłe dla ludzi. [b]Jest pani niecierpliwa? [/b] Bardzo, chociaż na szczęście z wiekiem coraz cierpliwsza. Polityka tego uczy. [b]Pytam o cierpliwość, bo zdaniem starych polityków PiS, nie ma buntu młodych w partii, problem z młodymi polega na tym, że się niecierpliwią. Jadwiga Staniszkis twierdzi jednak, że bunt sfrustrowanych młodych posłów doprowadzi do rozpadu PiS. [/b] Przede wszystkim mam problem z określeniem tego, kim są młodzi w PiS. Ja mam 45 lat, i jak na polityka jestem dość młoda, ale w ogóle to jestem w średnim wieku. Za młodych uważam 30-latków. I jeśli mówimy o jakiś podziałach w PiS, to inaczej je definiuję. [b]To co jest linią podziałów? [/b] Wartości i poglądy polityczne, jak w każdym dużym ugrupowaniu. Jest grupa bardzo konserwatywno-tradycjo- nalistyczna, którą można określić jako radiomaryjną. Ci posłowie mają bardzo tradycyjne poglądy na rodzinę. Uważają, że to, co nowoczesne, może być zagrożeniem. Mamy też w PiS rolników, mamy związkowców „Solidarnościowców”. [b]Rolników?[/b] Ich najwyrazistszym przedstawicielem jest Wojciech Mojzesowicz. To grupa wyczulona na sprawy wsi. Może dlatego ją wyróżniam, bo dla mnie to nieznany teren. Urodziłam się w mieście, moi rodzicie, dziadkowie i pradziadkowie też. Uczę się więc problemów wsi od kolegów, którzy się na tym znają. Jest również grupa, którą nazywam frakcją lizbońską. To ci, którzy zdecydowanie optowali za przyjęciem traktatu lizbońskiego, gdy zastanawialiśmy się, jak głosować w Sejmie. [b]A tzw. muzealnicy, czyli posłowie zaangażowani wcześniej w powołanie Muzeum Powstania Warszawskiego? [/b] Bardzo ich lubię, ale co to za grupa, którą tworzą cztery osoby? Oni są częścią grupy lizbońskiej. [b]Więc w PiS nie ma podziału młodzi – starzy? [/b] Różne sposoby myślenia w PiS sprowadzam raczej do poglądów politycznych i recept na to, co należy zrobić niż do podziałów typu starzy – młodzi. Ja sama np. w sprawie traktatu należałam do grupy lizbońskiej. A Jarosław Kaczyński żartował kiedyś podczas posiedzenia klubu, że Kluzik-Rostkowska wyznacza lewą granicę PiS. I że jeśli można w ogóle mówić o lewej stronie partii prawicowej, to ja tam właśnie się sytuuję. [b]Zgadza się pani z tą recenzją, że na lewo od Kluzik-Rostkowskiej w PiS nie ma już nic? [/b] To się okaże... Jarosław Gowin stwierdził niedawno, że w PO też są skrzydła: chadeckie, konserwatywne i liberalne. I część posłów PiS, w tym na pewno ja, moglibyśmy obejść z lewej strony to bardzo konserwatywne, chadeckie skrzydło Platformy. [b]Czyli pani poglądy są bardziej lewicowo-liberalne niż posła Gowina?[/b] Wzdrygam się jednakowoż na słowo lewicowy, bo niestety lewica ciągle kojarzy mi się z postkomuną. Nawet jeśli są takie kwestie, w których z lewicą się zgadzam. Nawet z trudem mi się wypowiada słowo „lewica”. [b]W czym przejawia się ta pani pisowska lewicowość? [/b] Na przykład w kwestii in vitro jestem bardziej lewicowa niż Gowin. Jeśli chodzi o PiS, powiem zupełnie szczerze: mam nadzieję, że pójdzie on w stronę nowoczesności. To jedyna szansa dla nas. I uważam, że ta potrzeba nowoczesności jest czymś oczywistym. [b]Co właściwie oznacza słowo nowoczesność w odniesieniu do PiS? [/b] Otwarcie na centrum. [b]Tylko tyle? A choćby zmiana stylu uprawiania polityki przez PiS? Poważni komentatorzy zarzucają, że Jarosław Kaczyński uprawia politykę w sposób staroświecki. [/b] W czym jest staroświecki? Proszę o przykład. [b]Najprostszym, może trochę prostackim przykładem tej staroświeckości jest jego wypowiedź o młodych internautach, którzy siedzą w czytelni przed komputerami, oglądają filmy pornograficzne i popijają piwo.[/b] Ok. To była niefortunna wypowiedź. Mnie jednak tę staroświeckość bardzo trudno oceniać. Bo jestem z tej lewej strony prawicowej partii. Każdy widział, jaki przygotowałam program polityki społecznej jako wiceminister, a później minister pracy. [b]To znaczy jaki?[/b] Nowoczesny. Tak oceniały go wszystkie ugrupowania. Pamiętam, że słyszałam: no, no...konserwatywna partia przedstawiła taki nowoczesny program. Przypomnę, że był to program, który podobał się zarówno PO, jak i organizacjom pracodawców, związkom zawodowym, organizacjom pozarządowym. Wszystkim z wyjątkiem skrajnych konserwatystów, którzy uważali, że pod przymusem wysyłam matki do pracy i dzieci do przedszkoli. A ja proponowałam połączenie życia zawodowego rodziców z wychowywaniem dzieci. [b]Jarosławowi Kaczyńskiemu ten program się podobał? [/b] Poprzez swoje działania jako ministra pracy pokazywałam centrową, nowoczesną twarz PiS. I przecież nie robiłam tego wbrew Jarosławowi Kaczyńskiemu. Miałam jego pełne poparcie i pełną publiczną obronę. Obiecał mi to. [b]I słowa dotrzymał? [/b] Tak, w walkach z ówczesnym wicepremierem Romanem Giertychem zawsze stawał po mojej stronie. Po licznych starciach z nim nigdy Jarosław nie dzwonił do mnie. Nigdy nie mówił rzeczy w stylu: Joanna, ty się uspokój. Przez cały okres mojej bytności w ministerstwie pracy nie było takiego zdarzenia. [b]A teraz jak jest, gdy PiS znajduje się w opozycji? [/b] Projekty, które zgłaszałam jako poseł opozycji, są w tym samym duchu. Czyli ich podstawą jest moje poczucie nowoczesności. Nie miałam żadnego problemu z tymi projektami. I nigdy na poparciu Jarosława Kaczyńskiego się nie zawiodłam. Słowo honoru, że nie miałam takiej sytuacji, żebym musiała się wycofywać ze swoich pomysłów. [b]Teraz będzie miała pani jednak problem w PiS w sprawie in vitro?[/b] Obejdę Jarosława Gowina z lewej strony. Co chyba nie jest takie trudne. Znacznie trudniej byłoby go obejść z prawej strony. [b]Ale PiS chce chyba Gowina obejść z prawej strony? [/b] Najprawdopodobniej w tej sprawie nie będzie żadnej dyscypliny w głosowaniu. To nie PiS przygotowuje ustawę, zakazującą stosowania in vitro. Tylko grupa posłów. I ma pełne prawo do zgłoszenia takiego projektu, choć moje zdanie w tej sprawie jest zupełnie inne. Zresztą w kwestii in vitro PiS jest podzielone. To niemożliwe, by 157 posłów tej partii miało takie samo zdanie w tej kwestii. Proszę mi uwierzyć. PiS jest bardzo dużą partią. Mamy w klubie całkiem rozłożysty wachlarz poglądów, chodzi o to, byśmy potrafili tę różnorodność dobrze zaprezentować.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL