fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Kościół obawia się zablokowania zwrotu ziemi

Ostatnie ataki na Komisję Majątkową mogą nie być przypadkowe – sugeruje ks. Mirosław Piesiur. I zastanawia się, czy chodzi o skompromitowanie sprawy zwrotu mienia, by Kościół nie upominał się już o udział w reprywatyzacji.
– Zastanawia mnie, dlaczego zmasowany atak na Komisję Majątkową rozpoczął się właśnie latem, gdy kończyły się prace nad ustawą reprywatyzacyjną – mówi „Rz” ks. Mirosław Piesiur, współprzewodniczący Komisji Majątkowej, która zajmuje się zwrotem Kościołowi mienia zabranego z pogwałceniem prawa PRL. – Są osoby, które tłumaczą mi: to jasne, przecież atakowany ma mniej odwagi, aby upominać się o swoje.
Chodzi mu o nagłośnione ostatnio w mediach przykłady oddania Kościołowi jako mienia zastępczego ziemi w Białołęce, Krakowie i Opolu.
[wyimek]Z projektu ustawy wynika, że zwrot własności zagrabionej w czasach PRL dotyczyć ma wyłącznie osób fizycznych, a więc nie Kościołów[/wyimek]
Katolicka Agencja Informacyjna opublikowała wczoraj rozmowę z ks. Piesiurem, w której przyznaje on, że od stycznia trwały konsultacje rządu z Kościołem katolickim i innymi związkami wyznaniowymi w sprawie przygotowywanej ustawy reprywatyzacyjnej.
Ustawa ta jest od dawna zapowiadana jako sztandarowy projekt rządu Donalda Tuska. Konsultacje z Kościołem, jak dowiaduje się „Rz”, zakończyły się na przełomie maja i czerwca. Z projektu ustawy dostępnego już na stronach Ministerstwa Skarbu wynika, że zwrot własności zagrabionej w czasach PRL dotyczyć ma wyłącznie osób fizycznych, a więc nie Kościołów.
– Ta ustawa z założenia dotyczy tylko osób fizycznych – mówi Maciej Wewiór, rzecznik Ministerstwa Skarbu. Podkreśla, że objęcie nią dodatkowo stowarzyszeń, ugrupowań, Kościołów, związków wyznaniowych i gmin żydowskich oznaczałoby otwarcie „nowego zagadnienia”.
– Była nadzieja, że uda się wreszcie zlikwidować ostatni relikt komunizmu, jakim jest Fundusz Kościelny, i zakończyć sprawę spłacenia długu zaciągniętego przez państwo wobec Kościoła – mówi ks. Piesiur.
W wyniku ustawy z marca 1950 r. o przejęciu tzw. dóbr martwej ręki państwo zabrało Kościołowi ok. 170 tys. hektarów ziemi. Zobowiązało się jednocześnie, że zyski z użytkowania ziemi będą tworzyć Fundusz Kościelny. Tak się jednak nie stało. Dopiero od 1989 r. państwo, wykonując to zobowiązanie, wpłaca na fundusz ok. 100 mln zł rocznie. Pieniądze te są przeznaczane na składki emerytalne członków zakonów kontemplacyjnych, remonty zabytków sakralnych i działalność charytatywną.
Wiosną tego roku podczas rządowo-kościelnych konsultacji omawiano projekt rozwiązania Funduszu Kościelnego i zastąpienia go funduszem, na który państwo wpłaciłoby jednorazową rekompensatę za zabrane Kościołowi mienie. Ani ten pomysł, ani żaden inny nie znalazł się w projekcie ustawy.
– Są dziś dwa instrumenty na styku relacji państwa z Kościołem, które można medialnie wykorzystywać: Fundusz Kościelny i Komisja Majątkowa. Być może chodzi o to, by one jak najdłużej trwały? – powiedział KAI ks. Piesiur. Zarzucił mediom manipulowanie prawdą, a urzędnikom państwowym obstrukcję prac komisji. Miała ona działać pół roku, a prac nie udało się dokończyć w ciągu 17 lat.
– Każdy z członków komisji (wyznacza ich minister spraw wewnętrznych – red.) jest całkowicie niezależny od nacisków politycznych z wysokiego czy jakiegokolwiek innego szczebla. Osoby te orzekają w zgodzie ze swoją wiedzą i sumieniem – zapewnia Wioletta Paprocka, rzeczniczka MSWiA.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA