Sądownictwo

Zaraził kobiety HIV?

Krakowska policja prosi kobiety, które miały kontakt z 46-letnim Wiesławem S., o telefon: 012 61 55 510
materiały policji
46-letni nosiciel wirusa HIV mógł zarazić nim 15-latkę, która uciekła z domu, a także kilkadziesiąt innych kobiet
– Jest takim wędrownym ptakiem. Od kilku miesięcy przebywał w Krakowie. Tu wynajmował mieszkanie, gdzie spotykał się z 15-latką – opowiadają o Wiesławie S. policjanci.
Nie powiedział dziewczynie ani że jest nosicielem HIV, ani że był już karany za usiłowanie zabójstwa. – Wiesławowi S. postawiliśmy zarzut narażenia drugiej osoby na bezpośrednie niebezpieczeństwo zarażenia wirusem HIV – poinformowała wczoraj rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Krakowie Bogusława Marcinkowska.
Podejrzany nie ma zarzutu pedofilii, gdyż jego partnerka skończyła już 15 lat. Mężczyzna został zatrzymany w ubiegłą środę w Krakowie, a następnie tymczasowo aresztowany. Wyznał śledczym, że choć wie od 1990 roku, iż jest nosicielem, współżył z 15-latką bez żadnych zabezpieczeń. Nie potrafił wytłumaczyć, dlaczego to zrobił. Na razie nie wiadomo, czy doszło do zarażenia. Dopiero za kilka dni znane będą wyniki badań dziewczyny. Na trop Wiesława S. policja trafiła, szukając dziewczynki, która uciekła z domu. Okazało się, że za pomocą Internetu korespondowała ze znacznie starszym od siebie mężczyzną. Znaleziono przy nim laptop, a w nim wiele korespondencji z kobietami. – Przez Internet nawiązywał kontakty z wieloma dziewczynami. Później się z nimi spotykał. Szukamy tych pań – wyjaśnia rzecznik małopolskiej policji Dariusz Nowak. Są obawy, że mogły zostać zarażone. Za zgodą prokuratury policja opublikowała wczoraj zdjęcie Wiesława S., apelując do kobiet, które miały z nim kontakty, aby się przebadały i skontaktowały z policją. Mogło być ich nawet kilkadziesiąt. O Wiesławie S. wiadomo niewiele. Z zawodu jest elektromonterem. Pochodzi z Giżycka, ale nie ma stałego miejsca zamieszkania. Utrzymuje się z żebrania, zbierania puszek po napojach i wyrobu naszyjników z koralików. Jak ustaliła „Rz”, Wiesław S. spędził w sumie trzy lata w więzieniach w Giżycku i Kielcach. Najpierw przez miesiąc – wiosną 1994 r. – był tymczasowo aresztowany. Karę trzech lat więzienia za usiłowanie zabójstwa odsiadywał od lipca 1994 r. do grudnia 1996 r. i – po przerwie – od jesieni 1997 r. do maja 1998 r. Z informacji „Rzeczpospolitej” wynika, że Wiesław S. mógł zataić przed służbą więzienną, że jest nosicielem HIV. – Każdy osadzony w areszcie jest po przyjęciu badany. Przeprowadzamy z nim szczegółowy wywiad lekarski, pytając m.in., na jakie cierpi schorzenia. Ale nie robimy każdemu „z klucza” badania na obecność wirusa HIV. Nie ma takiego obowiązku – mówi „Rzeczpospolitej” jeden z pracowników służby więziennej. Dlaczego Wiesław S. świadomie narażał swoją partnerkę na zarażenie wirusem HIV? – Takie zachowanie może świadczyć o głębokiej patologii. Należałoby dokładnie się dowiedzieć, co się zdarzyło w jego życiu. Może chciał się zemścić za doznane urazy psychiczne albo jest pozbawiony wyobraźni? – zastanawia się Marcin Drewniak z krakowskiego Centrum Profilaktyki i Edukacji Społecznej Parasol. – Jego życiorys sugeruje odchylenia od norm społecznych, wynikających z błędów wychowania lub z osobowości psychopatycznej. Widać, że nie czuje sensu norm moralnych i życia społecznego. Interesuje go tylko własny los – dodaje prof. Zbigniew Nęcki, psycholog z Uniwersytetu Jagiellońskiego. – To jest wielki problem naszego społeczeństwa: jak chronić się przez takimi psychopatami. Skoro wyszedł z więzienia, powinien być potem w jakiś sposób monitorowany. [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorów [link=mailto:j.sadecki@rp.pl]j.sadecki@rp.pl[/link] [link=mailto:g.zawadka@rp.pl]g.zawadka@rp.pl[/link][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL