Służba zdrowia

Awantura o winy doktora Mirosława G.

Ostry spór między prokuraturą a sądem, który wypuścił na wolność kardiochirurga Mirosława G. Poszło o to, że sąd nie uwierzył, iż lekarz zabił pacjenta
Decyzję sądu, który zgodził się, by po wpłaceniu 350 tys. złotych kaucji lekarz wyszedł z aresztu, ostro krytykują członkowie rządu i prokuratorzy. -To decyzja zaskakująca i zadziwiająca - ocenia szefowa stołecznej Prokuratury Apelacyjnej Marzena Kowalska. - Sąd decydował tylko o tym, czy przedłużyć areszt dla Mirosława G. Nie powinien tak dalece oceniać wartości zebranych przez śledczych dowodów. Tym bardziej że wcześniej sąd dwukrotnie przychylał się do wniosku prokuratury o aresztowanie kardiochirurga. Materiał dowodowy nie uległ zmianie - przekonywała prokurator Kowalska. Prokuratura podtrzymuje postawiony lekarzowi zarzut zabójstwa. Oprócz tego postawiła mu 45 zarzutów korupcyjnych, mobbing, narażenie na niebezpieczeństwo jednego z pacjentów.
Zarzut zabójstwa śledczy postawili, bo lekarz miał podjąć decyzję o przeszczepie serca, mimo że pacjent był w bardzo złym stanie (później okazało się, że miał zapalenie płuc), co doprowadziło do śmierci chorego. Tymczasem zatrzymanie kardiochirurga spowodowało m.in. zapaść polskiej transplantologii. Wczoraj w Senacie wiceminister zdrowia Wacława Wojtala przyznała, że od stycznia lekarze wykonali o jedną trzecią mniej przeszczepów niż w takim samym okresie ubiegłego roku. - To pokazuje, jak wielkie emocje budzą wszelkie informacje dotyczące korupcji i jak duże przełożenie mają na zdrowie publiczne -oceniała Wojtala.
Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro przekonuje natomiast, że to nie sprawa Mirosława G. wpłynęła na dramatyczny spadek liczby przeszczepów. - To wynik patologii w służbie zdrowia, a trwająca "akcja propagandowa" ma na celu zagwarantowanie odpowiedzialnym bezkarności -mówił zirytowany Ziobro. Minister ma pretensje, że jego słowa dotyczące lekarza "nikt więcej już przez tego pana życia pozbawiony nie będzie" są przytaczane w oderwaniu od kontekstu. Jego zdaniem w czasie konferencji prasowej, na której informował o zatrzymaniu lekarza, mówił o podejrzeniach wobec niego bez przesądzania o winie. - Podtrzymuję każde swoje słowo. Cytaty przytaczane przez "życzliwe media" są w sposób oczywisty zmanipulowane, nadaje im się sens, jakiego nie miały - oświadczył wczoraj w radiowych "Sygnałach dnia" Zbigniew Ziobro. Uchylenia aresztu nie chciał komentować premier Kaczyński. -Poczekam na wyrok sądu w sprawie zabójstwa -mówił. Sprawa Mirosława G. przewijała się też w Senackiej Komisji Zdrowia w dyskusji nt. korupcji. Już sam jej temat zirytował lekarzy. - Przyczyną tego zjawiska są fatalne zarobki w służbie zdrowia. Za przestępczość w służbie zdrowia w jakiejś mierze odpowiada państwo, które fatalnie traktuje pracowników - przekonywał Andrzej Włodarczyk, członek Naczelnej Rady Lekarskiej. Kontruje to Ministerstwo Zdrowia. - Niskie zarobki lekarzy i pielęgniarek są faktem. Ale nie jest prawdą, że to z tego powodu niektóre osoby podejmują działania przestępcze - napisał w liście przysłanym do Fundacji Batorego Zbigniew Religa
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL